Reklama

Polski Ład. Więcej komplikacji zamiast uroszczenia podatków

Próby wymyślania algorytmów i certyfikatów dla informatyków, które zneutralizowałyby zmiany proponowane w koalicyjnym Polskim Ładzie pokazują, że reforma, która miała być uproszczeniem systemu podatkowego potrzebuje kolejnych "łatek" i "nakładek". Lepszy byłby powrót do koncepcji jednolitej daniny, wskazują eksperci.

- Zdecydowanie lepszym i prostszym sposobem byłoby wprowadzenie jednolitej daniny, a więc pomysłu, który był zaproponowany kilka lat temu. Niestety, przepadł. Nie rodziłoby to takich problemów jak te, z którymi teraz mamy do czynienia w odniesieniu do propozycji z Polskiego Ładu. Nie trzeba byłoby wprowadzać kolejnych rozwiązań korygujących takich jak ulga dla klasy średniej i kolejnych pomysłów, które się pojawiają - podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

- Widać, że ten system będzie wymagał coraz większej liczby "nakładek". One spowodują, że będzie to coraz mniej przejrzyste i z punktu widzenia przeciętnego podatnika ten system stanie się "czarną skrzynką", bo coraz trudniej będzie mu przychodziło zrozumienie ile tak naprawdę danin publiczno-prawnych płaci - dodaje Kozłowski.

Reklama

Ekspert przypomina, że koncepcja tzw. jednolitej daniny była jedną z góry określoną stawką  podatkowo-składkową, choć progresywną, a dopiero w późniejszym etapie następował podział na poszczególne składki i podatek dochodowy. - To pozwalało na ograniczenie różnic w poziomie opodatkowania i oskładkowania różnych form działalności zarobkowej, a z drugiej strony było dużo prostsze i przejrzyste. Jednocześnie ta danina zakładała taki podział między składki a podatki, żeby nie tworzyło to problemu niskich emerytur dla niektórych grup w przyszłości, tak jak w Polskim Ładzie - mówi ekonomista FPP.  - Proponowane wówczas rozwiązania uwzględniały specyfikę  działalności gospodarczej, pewnego ryzyka jakie ze sobą ona niesie i ten wzrost obciążeń nie byłby drastyczny - dodaje Kozłowski.

Prof. Paweł Wojciechowski, główny ekonomista Pracodawców RP, a wcześniej między innymi główny ekonomista ZUS i autor koncepcji jednolitej daniny żałuje, że z niej nie skorzystano - a w jej przypadku poziom redystrybucji był podobny, choć jak zaznacza, nieco inaczej ukierunkowany.

- Koncepcja jednolitej daniny, którą przygotowałem w 2016 roku miała na celu redukcję arbitrażu, wzrost progresji, ale co najważniejsze, radykalne uproszczenie systemu podatkowo-składkowego, a jednocześnie była neutralna fiskalnie. Natomiast obecna koncepcja w Polskim Ładzie nie tylko nie upraszcza systemu, ale wręcz go komplikuje. Ja to nazywam "2xU", czyli ulgi i uszczelnianie zamiast ujednolicenia i uproszczenia. Tamta była ukierunkowana na rzecz rynku pracy, czyli na osoby pracujące, a obecna jest w dużej mierze ukierunkowana na emerytów. W tamtej koncepcji następowało obniżenie całego klina podatkowego o 4 pkt proc., co było również z korzyścią dla spółek zatrudniających pracowników, a w tej koncepcji tego nie ma, bo korzyść odczuwają wyłącznie pracownicy - tłumaczy Paweł Wojciechowski.

Jak zaznacza, Polski Ład to kontynuacja polityki popytowej, a tej strony już nie trzeba "nakręcać", bo wreszcie trzeba ruszyć inwestycje.

- W jednolitej daninie były tylko dwie stawki podatkowe, jeden próg oraz kwota wolna i załatwiało to całą progresję podatkową. Wówczas stawka podatkowa dla działalności gospodarczej miała wynieść 25 proc., a dziś wzrośnie do 32 proc.- tłumaczy ekspert Pracodawców RP.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

- Jestem zawiedziony, bo przy okazji tak wielkiej reformy, zamiast uproszczenia powstaje jeszcze większy bałagan - podsumowuje prof. Wojciechowski.

Federacja Przedsiębiorców Polskich chce zgłosić propozycje poważnych korekt do Polskiego Ładu, aby nie było tylu ubocznych efektów, co przy obecnej wersji.

- Po pierwsze, żeby osoby prowadzące działalność gospodarczą i rozliczające się według podatku liniowego również miały kwotę wolną od podatku, bo bez tego ten wzrost obciążeń byłby bardzo wysoki. Po drugie, konieczne jest uporządkowanie systemu ubezpieczeń społecznych przedsiębiorców, bo ograniczenie się do podniesienia tylko składki zdrowotnej oznacza, że część przedsiębiorców będzie płacić dwa razy wyższa składkę zdrowotną niż emerytalną, co będzie skutkowało drastycznie niskimi emeryturami w przyszłości. Po trzecie, to kwestia finansowania ochrony zdrowia, która wymaga bardziej równomiernego rozłożenia, a nie obłożenia wysoką składką zdrowotną tylko jednej grupy podatników. Chodzi o taki wzrost ścieżki nakładów na zdrowie w relacji do PKB, by jednocześnie nie zastępować obiecanych wcześniej nakładów z budżetu państwa - podkreśla Kozłowski.

W poniedziałek wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin spotyka się z dziennikarzami. Temat? Konsultacje Polskiego Ładu z przedsiębiorcami. Jak pokazują wypowiedzi przedstawicieli organizacji przedsiębiorców, liczą oni na zmiany w rządowych planach.

Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: podatki | Polski Ład

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »