- Gdyby to była po prostu konsekwencja codziennych nalotów przeciwko Ukrainie, znaleźlibyśmy zwykłą mieszankę dronów uzbrojonych i nieuzbrojonych, jak robią to Rosjanie, by zmylić nieprzyjacielską obronę. Fakt, że wszystkie były bez ładunków wybuchowych i zostały wysłane z tego samego miejsca, i że zbiegło się to z wielkimi manewrami wojskowymi rosyjskimi i białoruskimi Zapad, wskazuje nam na to, że był to rodzaj testu - oświadczył szef MSZ Radosław Sikorski, w opublikowanym w środę wywiadzie dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera".
- Na Kremlu chcą przestudiować naszą obronę i zdolność reakcji, militarnej i politycznej - wyjaśnił wicepremier.
Drony nad Polską. Sikorski: Był to rodzaj testu
Szef dyplomacji zwrócił uwagę również na przypadkowe uszkodzenie dachu w miejscowości Wyrki przez F-16.
- To nic nie zmienia. W przeszłości zostaliśmy też trafieni przez ukraińskie pociski przeciwlotnicze. Ale wina nie spada na kraj ofiarę, ale na agresora, który rozpętał dynamikę wojenną - stwierdził.
Komentując stanowisko Kremla, według którego NATO jest już na wojnie z Rosją, Sikorski odpowiedział, że to "absurdalne stwierdzenie".
- Ukraina została zaatakowana przez stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ta inwazja została potępiona przez zdecydowaną większość Zgromadzenia Ogólnego. My po prostu podejmujemy kroki, które wspólnota narodów musi wybrać w poszanowaniu prawa międzynarodowego - dodał minister.
- Nie jesteśmy w stanie wojny z Rosją. Ale naszym prawem jest działanie, by zatrzymać inwazję na Ukrainę - stwierdził szef polskiej dyplomacji.
Wicepremier stanowczo: Nie jesteśmy w stanie wojny
Sikorski wyraził, jak dodał, osobistą opinię, że kraje europejskie powinny wnieść wkład w obronę przestrzeni powietrznej Ukrainy i powinna być ona z nimi uzgadniana.
- Prawdą jest, że Ukraińcy poprosili nas, by pomóc w zestrzeliwaniu nieprzyjacielskich dronów i rakiet. Mogłoby to ułatwić otwarcie jednego z większych lotnisk cywilnych - wyjaśnił.
Pytany o ryzyko bezpośredniego konfliktu z Rosją Sikorski stwierdził: "Drony i pociski rosyjskie nie powinny latać w ukraińskiej przestrzeni powietrznej. To broń sterowana zdalnie lub samodzielnie spadająca. My musimy interweniować, kiedy ta latająca broń zagraża naszemu niebu".
Zapytany o to, czy kraje zachodnie powinny interweniować już na terytorium Ukrainy, kiedy pociski lub drony zmierzać będą w kierunku przestrzeni powietrznej NATO Sikorski odparł: "Tak, kiedy stwierdzamy, że wlecą na nasze terytorium".
Zdaniem Sikorskiego przywódca Rosji Władimir Putin marzy o powrocie Związku Sowieckiego.
- Ale on od 11 lat walczy w Donbasie i nie zdołał zdobyć go w całości, nie mówiąc o reszcie. Wszyscy sądziliśmy, że rosyjskie siły zbrojne są na drugim miejscu na świecie. Nie są - dodał szef polskiej dyplomacji.
- Imperialne marzenia nie odpowiadają rzeczywistości - podsumował Sikorski.
Wyraził też opinię, że prezydent USA Donald Trump nie porzuca obrony Europy.














