Jak przypomina money.pl, przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPCz) toczy się jeszcze około tysiąca spraw, w których państwu polskiemu grozi wypłata odszkodowań za nieprawidłowe obsadzanie składów sędziowskich w różnych postępowaniach. Chodzi o sytuacje, w których tzw. neo-sędzia wydał wyrok, który został zaskarżony, a trybunał nakazał Skarbowi Państwa wypłatę odszkodowania z powodu wadliwości orzeczenia.
Pracę rozpoczął właśnie specjalny zespół prokuratorów powołany przez Waldemara Żurka, którzy mają uchronić państwo przed ponoszeniem kosztów odszkodowań. Na razie skierowali oni pisemne "wezwanie do zaprzestania naruszania prawa" do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego oraz do "osób wykonujących obowiązki sędziowskie w Sądzie Najwyższym w wyniku wadliwej procedury nominacyjnej przeprowadzonej z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej z naruszeniem norm konstytucyjnych" - dowiedział się money.pl.
Waldemar Żurek chce dochodzić milionowej kwoty od tzw. neosędziów
W piśmie tym prokuratorzy - w imieniu ministra sprawiedliwości - przypominają o "możliwości dochodzenia przez państwo polskie zwrotu kwot wypłaconych tytułem zadośćuczynienia od osób, których działania doprowadziły do ich zasądzenia i wypłaty".
Według money.pl, Waldemar Żurek rozmawiał o wszczynaniu postępowań regresowych (czyli dochodzących należności na rzecz innych osób) wobec neosędziów z szefem Prokuratorii Generalnej Mariuszem Haładyjem, który niedawno został prezesem Najwyższej Izby Kontroli.
Ministerstwo Sprawiedliwości policzyło, że Polska przegrała 91 spraw przed ETPCz, które zostały wytoczone właśnie z powodu wadliwego obsadzenia składu orzekającego tzw. neosędziami. W efekcie zasądzono zadośćuczynienia na kwotę blisko 4,8 mln zł. Ma je zapłacić Skarb Państwa. Jak podaje money.pl, "zdecydowana większość zasądzonych odszkodowań to kwoty 10 tys. euro", choć są też kwoty niższe, np. 5 tys. euro w jednej sprawie - ale także wyższe, rzędu 30 tys. euro. Około 1000 spraw czekających na rozpatrzenie przez ETPCz może również wygenerować odszkodowania.
"Rachunek jest prosty, skoro niecałych 100 spraw to około 5 mln zł, to 1000 spraw może wygenerować ok. 50 mln zł, aczkolwiek to bardzo szacunkowo" - przekazał money.pl rozmówca z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Neosędziowie pokryją odszkodowania z własnej kieszeni? Sąd Najwyższy ma wątpliwości
W Sądzie Najwyższym mają jednak wątpliwości, czy Waldemarowi Żurkowi uda się wyegzekwować po kilka czy nawet kilkadziesiąt tysięcy euro od poszczególnych neosędziów. Jeden z takich sędziów, Aleksander Stępkowski z SN, uważa, że minister Żurek nie ma do tego podstawy prawnej i musiałby najpierw uchwalić stosowną ustawę. Stoi on na stanowisku, że kwoty zadośćuczynień zasądzonych przez ETPCz wynikają z jednostronnej deklaracji rządu o uznaniu naruszenia Konwencji Praw Człowieka.
"Zatem to decyzja rządu leży u podstaw wypłacenia ewentualnych odszkodowań. Wykonanie wyroków ETPCz na gruncie Konwencji odbywa się na podstawie negocjacji między Komitetem Ministrów RE a rządem. Wyroki te nie są zatem bezpośrednio skuteczne na gruncie krajowego porządku prawnego" - tłumaczy Aleksander Stępkowski.












