Historię Felicii opisuje amerykański Business Insider. Przez ostattie półtora roku firma, w której pracowała Amerykanka, działała w modelu hybrydowym - trzy dni w domu i dwa dni w biurze. Felicia, cytowana przez portal, zapewnia że taki tryb zapewniał jej idealną równowagę między życiem zawodowym a prywatnym.
– Przekonałam się, że pracując w ten sposób, wykonywałam znacznie więcej pracy niż gdy pracowałam tylko z domu – mówi kobieta. W biurze nie wyrabiała się z obowiązkami i musiała zabierać je ze sobą do domu. - Czasem zajmowało mi to nawet dodatkowe 4 godziny - skarżyła się 53-latka.
Powrót do pracy stacjonarnej
Zarząd jej firmy zmienił jednak zdanie i nakazał pracownikom powrót do firmy. W pięciodniowym, stacjonarnym trybie pracy kobieta wytrzymała miesiąc, po czym złożyła wypowiedzenie. Uznała, że woli zrezygnować z sześciocyfrowej pensji niż jeździć codziennie do biura.
Na łamach Business Insidera zapewnia, że zdecydowanie łatwiej jest jej funkcjonować, gdy może w pełni skupić się na obowiązkach i zdalnie przyłączyć do spotkania niż tracić większą część dnia na dojazdach.
To właśnie w korku uświadomiła sobie, że czas odejść. - Po prostu siedziałam tam i myślałam: "O mój Boże, zbliża się spotkanie, a ja utknęłam. Po co sobie to robię, skoro nie jest to nawet konieczne?" – wspomina Felicia. Zapewnia, że nie musi być w biurze, by dobrze wykonywać swoją pracę. - Po prostu nie chcę wracać do tego, co przeżywałam wcześniej – stwierdziła.
Paranoja produktywności
Zdaniem amerykańskich ekspertów, polityka firm, które nakazują pracownikom powrót do biura, jest podszyta "paranoją produktywności". Takie nastawienie bierze się z niepewności na rynku pracy i konieczności zaciskania pasa przez firmy. Zdarza się, że duże przedsiębiorstwa, które chcą osiągnąć większą produktywność, stawiają przed pracownikami wybór: albo powrót do biura, albo szukanie nowej pracy.
To samo opisuje Felicia. – Często słyszałam: "Och, wy pracujecie tylko dwa dni w tygodniu i macie wolne przez trzy". A to nieprawda. Większość naszej pracy wykonywaliśmy, gdy pracowaliśmy trzy dni w domu – zapewnia kobieta.
Insider.com wskazuje, że czasy pracy zdalnej w USA mogą jednak się kończyć. Według danych Biura Statystyk Pracy (Bureau of Labor Statistics), przed rokiem około 60 proc. firm w Stanach Zjednoczonych oferowało możliwość pracy z domu w sposób ograniczony lub wcale. W tym roku odsetek tych firm wzrósł do 73 procent.











