- Pracownicy mają się stawić 14 kwietnia w nowym miejscu pracy w oddalonym o ok. 700 km Pieńsku - wyjaśnia w rozmowie z Interią Biznes Maciej Łuszczewski z Solidarności 80 w białostockim zakładzie. - To wygląda groźnie. Przy takim postawieniu sprawy, jeśli ktoś nie pojedzie do pracy na Dolny Śląsk i nie stawi się 14 kwietnia w nowym zakładzie, to może nawet dostać dyscyplinarkę i stracić prawo do należnej ewentualnej odprawy - tłumaczy związkowiec i dodaje, że efektem przymusowych "przenosin" będzie najpewniej odejście wielu pracowników, ale przy tak istotnej zmianie warunków powinni oni dostać tzw. wypowiedzenia zmieniające.
Huta wysyła pracowników 700 km od domu. "Złożę do prokuratury zawiadomienie"
Zarządzający białostocką hutą szkła Biaglass wystosowali pismo do załogi, że od połowy kwietnia mają już pracować w Pieńsku na Dolnym Śląsku. Dzieje białostockiej huty sięgają 1929 roku. Ostatnio działała w strukturach Fabryki Wyrobów Runowych "Biruna" z pobliskiego Wasilkowa, a w lutym 2026 roku połączyła się z Pieńską Hutą Szkła "Łużyce", tworząc nową spółkę Huta Szkła Biaglass-Łużyce (na Dolnym Śląsku, a więc - z punktu widzenia mieszkańca Białegostoku - na drugim końcu Polski). O sprawie poinformowały media - m.in. TVN24.
Posłanka Marcelina Zawisza w rozmowie z Interią Biznes tłumaczy, że pracodawca powinien wręczyć pracownikom wypowiedzenia zmieniające warunki pracy przy tak istotnej zmianie, jak przenosiny o 700 km. - Oni mają w umowach miejsce świadczenia pracy: Białystok. Jeżeli przed 14 kwietnia nie dostaną wypowiedzeń zmieniających, złożę do prokuratury zawiadomienie o uporczywym łamaniu praw pracowniczych - deklaruje Marcelina Zawisza.
Z Podlasia na Dolny Śląsk. Prawie nikt nie chce o tym słyszeć
Nie jest tajemnicą, że w białostockiej hucie pracują także Białorusini i Ukraińcy i oni - świadczą o tym dotychczasowe deklaracje - w większości akceptują przenosiny na Dolny Śląsk. Zostaną zakwaterowani w hotelu robotniczym.
- To kolejna sprawa - komentuje Marcelina Zawisza. - Zwrócę się do Państwowej Inspekcji Pracy o kontrolę tego miejsca zamieszkania i o ocenę warunków zakwaterowania - zapowiada w rozmowie z naszą redakcją posłanka.
Jak informuje TVN24, zarządzający hutą zasugerowali, że wypowiedzenia pracownicy będą mogli złożyć już w nowym miejscu zatrudnienia.
- Prezes stwierdził, że ci, którzy chcą tak zrobić, muszą jechać do Pieńska. Podejrzewam, że chodzi o to, żeby nie wypłacić nam odpraw. Bo jeśli ktoś nie stawi się 14 kwietnia w nowym miejscu pracy, tego prezes będzie mógł zwolnić dyscyplinarnie i wtedy nie będzie musiał wypłacać mu odprawy - powiedziała cytowana przez TVN24 jedna z pracownic białostockiej huty.
Zarządzający przedsiębiorstwem powołują się w rozmowie z TVN24 na przepisy prawa pracy - dokładnie na na artykuł 23 Kodeksu pracy mówiący o tym, że pracownik może - w terminie do dwóch miesięcy od przejścia zakładu pracy na innego pracodawcę - rozwiązać stosunek pracy i dostać należną odprawę.














