Reklama

Polityka prorodzinna musi uwzględniać aspiracje kobiet

Jeśli państwo chce pomóc w zmniejszeniu różnicy w płacach pomiędzy mężczyznami i kobietami, powinno zadbać o to, by więcej rodzin mogło skorzystać ze żłobków, przedszkoli i świetlic.

Polska ma wciąż zbyt mało przedszkoli i żłobków. Biorąc pod uwagę to ile dzieci w wieku 4-6 lat uczestniczy w edukacji przedszkolnej zajmujemy 21. miejsce (na 28 krajów) w Unii Europejskiej. Przeciętny wskaźnik uczestnictwa dzieci w edukacji przedszkolnej wynosi ponad 95 proc, a w Polsce ok. 92 proc. 

Mamy w Polsce ok. 6,2 tys. placówek opieki nad dziećmi do lat 3, w tym ok. tysiąca to instytucje publiczne, czyli prowadzonych przez samorządy. Prywatne są zwykle droższe niż publiczne i wiele rodzin nie stać na to, by posłać do nich swoje pociechy. Żłobki, oddziały żłobkowe, kluby dziecięce oferują  mniej niż 140 tys. miejsc.

Opieka nad dziećmi i... niższe płace

Reklama

W zeszłym roku szkolnym (2018/2019) funkcjonowało także 22,2 tys. placówek wychowania przedszkolnego: 12,5 tys. przedszkoli, 7,9 tys. oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych, 0,1 tys. zespołów wychowania przedszkolnego oraz 1,6 tys. punktów przedszkolnych. Ich wychowankami było ok. 1,4 mln dzieci.

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, że w różnych przedszkolach prowadzonych przez samorządy rodzice złożyli o 30-60 proc. więcej podań o przyjęcie dzieci do placówek niż było miejsc. Co więcej w połowie skontrolowanych gmin nie istniały publiczne (samorządowe) placówki.  Już same te dane pokazują, że wciąż mamy za mało żłobków i przedszkoli w stosunku do potrzeb. Z publikacji GUS "Praca a obowiązki rodzinne w 2018 r." wynika, że co trzecia rodzina w mieście, która nie korzysta z instytucji opieki nad dziećmi, a chciałaby to móc robić, jako barierę wskazała zbyt wysoką opłatę. Zaś ponad 60 proc. rodzin na wsiach przyznało, że nie ma takich placówek.

Skuteczna polityka prorodzinna oznacza rozbudowę bazy placówek wychowawczych i opiekuńczych dla najmłodszych dzieci. Powinna polegać na tym, by dostęp do placówek opiekuńczo-wychowawczych był w każdej gminie. Ważne jest, by czesne w placówkach nie rujnowało budżetu rodzinnego. Państwo powinno zaś dbać o to, by placówki były powszechne, ale także dostępne finansowo.

Ekonomiści zajmujący się problematyką rynku pracy i wynagrodzeń zwracają uwagę, że macierzyństwo i obowiązki związane z godzeniem pracy zawodowej i powinności rodzinnych w dużej mierze wpływają na różnice pomiędzy zarobkami mężczyzn i kobiet. Kobiety korzystają z urlopów macierzyńskich i wychowawczych, a gdy dziecko nieco podrośnie częściej niż panowie decydują się na pracę w niepełnym wymiarze godzin. Jesienią na ½  lub ¾  etatu pracowało ponad 761 tys. kobiet i 421 tys. mężczyzn.

Dodatkowo kobiety częściej niż mężczyźni poszukują pracy w takich zawodach, które ułatwiają im pogodzenie obowiązków rodzinnych i zawodowych, co nierzadko wiąże się z koniecznością akceptacji niższych wynagrodzeń. Przerwy w aktywności zawodowej wynikające z powinności związane z opieką i wychowaniem dzieci utrudniają paniom dostęp do pewnych zawodów czy też stanowisk. Powodują, że kobiety mogą mieć mniejsze doświadczenie zawodowe niż mężczyźni w takim samym wieku wiek, czy z takim samym wykształceniem. To wpływa na wysokość wynagrodzeń.

- Polityka społeczna państwa powinna być przyjazna dla rodziny i osób wychowujących dzieci - uważa prof. Elżbieta Mączyńska, ekonomistka z SGH. - Taka polityka jest przyjazna dla wyrównania szans kobiet na rynku pracy.

Konieczne zmiany

Jak mogłoby się zmienić prawo i praktyka w firmach i instytucjach, by wspomóc rodziny w współodpowiedzialnym wychowywaniu dzieci? Ważne jest by ograniczyć skalę pracy ponadwymiarowej (zbyt wiele osób, w tym zwłaszcza rodziców, pracuje więcej niż 40 godzin tygodniowo).

Z tej samej publikacji GUS wynika, że pracownicy wciąż mają kłopoty z porozumieniem się z szefostwem w sprawie możliwości zastosowania elastycznej organizacji czasu pracy.  Niespełna 27 proc. pracowników może decydować  o czasie rozpoczęcia i zakończenia dnia. W wyjątkowych przypadkach zastosowanie takiego rozwiązania było możliwe dla 19 proc. respondentów, a brak takich możliwości dotyczył prawie połowy ankietowanych przez GUS (49 proc.)

Szersze stosowanie sprzyjającej obojgu rodzicom elastycznej organizacji czasu pracy i pracy w niepełnym wymiarze umożliwi godzenie obowiązków domowych i zawodowych. Dla rodzin z dziećmi korzystne byłoby też zapisanie w kodeksie pracy przepisów precyzujących, kiedy pracodawca może nie zgodzić się z wnioskiem pracownika o skrócenie lub zmianę czasu pracy. Upowszechnienie elastycznych form pracy jest potrzebne dla rodziców małych dzieci, ale także jako sposób na zapewnienie konkurencyjności polskich firm w przypadku wykwalifikowanych specjalistów. Wielu z nich pracuje w sposób zdalny, liczni otrzymują oferty pracy w firmach z całego świata; potrzebne jest zmniejszenie obowiązków biurokratycznych, wymogów związanych z bhp. Poluzowanie biurokracji związanej z zatrudnianiem pracowników daje szansę polskim firmom na skuteczne rywalizowanie w globalnym biznesie o najlepszych specjalistów.

Ale też do powinności władzy publicznej należy popularyzowanie mechanizmów równości kobiet i mężczyzn w zatrudnieniu oraz promowanie odpowiedzialności obojga rodziców za wychowanie dzieci.

Dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym zorganizowanie życia rodzinnego wymaga sporej zręczności. Wciąż brakuje przyjaznych, dostępnych finansowo miejsc opieki i edukacji małych dzieci do lat 12 lat. Potrzebne jest przynajmniej zapewnienie, by w każdej szkole podstawowej działała dobrze zorganizowana świetlica oraz wprowadzenie standardów opieki i edukacji dzieci w świetlicach szkolnych.

Aleksandra Fandrejewska

Dowiedz się więcej na temat: polityka prorodzinna | Rodzina | pracująca młoda mama | żłobek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL