Reklama

Prawdziwe profesje z przyszłością!

Jaki wybrać zawód, kierunek studiów, żeby za kilka lat nie żałować wyboru? Młodzi ludzie usiłujący zgadywać, co w przyszłości będzie cieszyć się wzięciem pracodawców, mają trudne zadanie. W Polsce nikt na serio nie zajmuje się wskazywaniem zawodów przyszłości.

Jeszcze kilka lat temu działał rządowy Międzyresortowy Zespół do Prognozowania Popytu na Pracę. Przygotowywał obszerne raporty i analizy. Niestety, został zlikwidowany. Doradzający młodym ludziom poruszają się więc po omacku. Tym to gorsze, że, jak zastrzegają specjaliści, wycinkowe przewidywania nie są pewne, bo rynek pracy w Polsce jest płynny.

Jeszcze dwadzieścia lat temu nie było u nas wielu popularnych później profesji, np. specjalistów od marketingu i public relations, doradców inwestycyjnych, maklerów giełdowych. Niektóre z nich nadal są zawodami przyszłości, inne skazują już na bezrobocie. A gdy pojawił się kryzys gospodarczy, który rozregulował rynek pracy, prognozy stały się jeszcze trudniejsze.

Reklama

W Polsce, ale także w wielu innych krajach Europy, można tylko pomarzyć o takich danych, jakie mają w USA, gdzie prognozami dotyczącym rynku pracy zajmuje się Biuro Statystyki Pracy (U.S. Bureau of Labor Statistics). Jego drobiazgowe prognozy są niedościgłym wzorem dla świata.

Dynamiczne zmiany

Sprawy nie ułatwia Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Zagadnięte o takie prognozy, odpisuje piórem pracownika Departamentu Rynku Pracy, że "MPiPS nie prowadzi prognoz w wyżej wymienionym zakresie. Niemniej jednak należy wskazać na dwa źródła, które mogą być przydatne". To analizy sporządzone na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i firmy Manpower.

Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj, właściciela portalu pracuj.pl, tłumaczy, że rynek pracy, podobnie jak i gospodarka, przeżywa dziś dynamiczne zmiany, stąd kłopot - i dla instytucji rządowych, i dla doradców zawodowych, i dla młodych ludzi, którzy z ich pomocy chcieliby skorzystać.

- Od rozwoju sytuacji ekonomicznej w znacznym stopniu będzie zależeć, jakie profesje okażą się zawodami przyszłości - mówi. Stąd trudność w przewidywaniu.

Życie młodym ludziom komplikuje też brak doradców zawodowych. Wciąż jest ich niewielu, w porównaniu do potrzeb. Dlatego z pewnością jest to... zawód przyszłości - twierdzi pracownica biura karier jednej z warszawskich uczelni ekonomicznych.

- Inna sprawa, że nowe pokolenie jest lepiej zorientowane niż było moje, czego spodziewać się na rynku pracy. Myśli bardziej racjonalnie, ma więcej źródeł informacji i potrafi wyciągać wnioski. Za moich czasów było inaczej. Częściej decydował przypadek. Ja sama dostałam się do zawodu przez przypadek - przyznaje półżartem.

Poszukiwani technicy

Przed kilkoma laty prof. Mieczysław Kabaj, ekspert owego nieistniejącego już międzyresortowego zespołu, przewidywał: wciąż będzie brakować pracowników z wykształceniem technicznym. Także wyższym, ale przede wszystkim zawodowym.

- Wiąże się to z likwidacją w ubiegłych latach szkół technicznych, a także z wyjazdami za granicę. Część luki mogą wypełniać nawet absolwenci szkół wyższych, zatrudnieni poniżej kwalifikacji - twierdzi prof. Kabaj. Jednak praca poniżej kwalifikacji to najgorsza z możliwości. Lepsza to uzupełnienie wykształcenia studiami podyplomowymi, kursami specjalistycznymi w poszukiwanych branżach.

W biurach karier uczelni technicznych nie mają wątpliwości: ich szkoły nie są fabrykami bezrobotnych. Absolwentom zapewnią pracę nowe inwestycje w przemysł i potrzeby starej Unii Europejskiej, która będzie oferować inżynierom dobre posady. Wciąż nie mają dużej konkurencji. Szkoły techniczne nie cieszą się w UE takim wzięciem, jak humanistyczne i ekonomiczne.

- Wszystko wskazuje na to, że tendencja do zatrudniania osób z wykształceniem technicznym będzie się jednak nasilać, bo bez rozwoju nowych technologii polska gospodarka będzie postrzegana jako mało innowacyjna i konkurencyjna. Niemal pewne jest więc, że osoby rozpoczynające teraz studia na politechnikach nie będą mieć problemów ze znalezieniem pracy - mówi Przemysław Gacek z Grupy Pracuj.

Za jakieś pięć-dziesięć lat na nie najgorszą pracę będą mogli liczyć także absolwenci średnich, ale także zawodowych szkół technicznych.

- Wysokokwalifikowani pracownicy fizyczni wciąż są poszukiwani. Podobne trendy są zresztą wszędzie w Europie - podkreśla Aleksandra Strojek, specjalistka ds. rynku pracy Sedlak & Sedlak.

Od rolnictwa z daleka

Z opracowania Biura European Working Condition Observatory przy Komisji Europejskiej wynika, że w Polsce dobrze związać przyszłość z branżą usługową, transportem i gospodarką magazynową (gdzie w najbliższych latach może powstać nawet do kilkuset tysięcy miejsc pracy), a w mniejszym stopniu w przemyśle. Inne sektory gospodarki czeka stagnacja zatrudnienia (budownictwo), a np. w rolnictwie sporo miejsc pracy ubędzie.

Niedawna ankieta przeprowadzona wśród kilkudziesięciu polskich pracodawców potwierdza: w budownictwie nie będzie różowo, a myśli o wyborze rolnictwa najlepiej porzucić. Z usług wzięcie będą mieć teleinformatyczne, turystyka, gastronomia i hotelarstwo. I edukacja, w związku z rozwojem wysokich technologii. Warto zwrócić uwagę na zawody tradycyjne. Na brak zajęcia nie powinni narzekać kucharze, ale górnicy, marynarze - już tak.

Z badań rynku pracy wynika, iż nadal poszukiwani będą informatycy, specjaliści od telekomunikacji oraz nowych technologii.

- Już od kilku lat stanowią oni smaczny kąsek dla pracodawców na całym świecie, a stały rozwój tych branż powinien jeszcze zwiększyć zapotrzebowanie na nowych pracowników - ocenia prezes Przemysław Gacek.

- Nie oznacza to jednak, że humaniści nie znajdą satysfakcjonującej pracy - twierdzi jednak. Coraz częściej bowiem pracodawcy poszukują ludzi wszechstronnych, łączących wiedzę humanistyczną np. ze znajomością nowych technologii, bo na rynku stale pojawiają się nowe stanowiska wymagające umiejętności interdyscyplinarnych.

Nowy styl życia

Dla wielu osób szansą może być obsługa osób starszych i chorych, co wprost pokazują prognozy demograficzne. Za kilka, kilkanaście lat, w związku z wydłużeniem życia i starzeniem się społeczeństwa okaże się, jak bardzo poszukiwani są rehabilitanci, opiekunki, pielęgniarze i fizykoterapeuci.

- Z tego samego powodu na brak pracy nie powinni narzekać absolwenci medycyny, pracownicy medyczni, których i teraz brakuje - ocenia prezes Gacek. Aleksandra Strojek wskazuje szczególnie lekarzy specjalizujących się w walce z chorobami cywilizacyjnymi: okulistów, alergologów, optometrystów, dermatologów. A także - w związku ze wzrostem zamożności społeczeństwa - zawody związane z organizowaniem czasu wolnego.

Z czasem stanie się pewnie to, co obserwujemy na zachodzie. Anglicy, Amerykanie, czy Niemcy ściągają z zagranicy pielęgniarki, opiekunki dla starszych ludzi. W starej UE brakuje tysięcy pielęgniarek i opiekunek.

Zmiana stylu życia bogatszego społeczeństwa wymusi za jakiś czas popyt na usługi dietetyków, technologów żywności, pracowników gastronomii, hoteli i biur podróży, doradców inwestycyjnych, agentów ubezpieczeniowych, masażystów i trenerów fitness, a także - jak wskazują prognozy - pomocy domowych.

Nadal sporo zajęcia powinni mieć sprzedawcy i handlowcy. Firmy potrzebują pracowników, którzy pomogą im zwiększać dochody - twierdzą doradcy zawodowi. Inna rzecz, że w tej branży jest spora rotacja pracowników.

Większa siła przebicia

Specjaliści zalecają młodym ludziom większą elastyczność zawodową. I nie chodzi o studiowanie drugiego kierunku czy podejmowanie studiów uzupełniających albo podyplomowych.

- Kartą przetargową w rozmowach z pracodawcą może być liczba odbytych praktyk. Trzeba szukać zajęć dodatkowych, które mogłyby zainteresować pracodawcę - mówi Aleksandra Strojek. - W czasie studiów warto działać w kole naukowym, daje to większą siłę przebicia. Sam dyplom nie wystarczy.

Czym się kierować w wyborze zawodu, kierunku studiów? - Na pewno nie modą ani podpowiedziami kolegów. Trzeba patrzeć, kogo brakuje na rynku pracy lub kogo będzie brakować - mówi specjalista ds. rynku pracy. - Jeszcze przez lata będzie brakowało inżynierów, techników niektórych specjalności. Zachęcałabym do wyboru właśnie takich profesji.

W kiedyś modnych branżach, marketingu, dziennikarstwie, rynek jest nasycony i coraz trudniej będzie znaleźć pracę. Teraz warto je omijać szerokim łukiem. Ale za parę, paręnaście lat, wszystko może się zmienić, a prognozy mogą stać się nieaktualne.

Wojciech Dudkiewicz

Niedobór talentów

Z zalecanego przez ministerstwo badania "Niedobór Talentów" Manpower, wynika, że firmy w wielu krajach i branżach, mimo bezrobocia, nadal mają trudności w znalezieniu odpowiednich kandydatów na kluczowe stanowiska. Dotyczy to jednej trzeciej pracodawców na świecie i połowy w Polsce. U nas w badaniu wzięło udział 750 firm i instytucji. Podobnie jak gdzie indziej w Polsce najbardziej poszukiwanymi pracownikami są wykwalifikowani pracownicy fizyczni - m.in. elektrycy, cieśle, stolarze, murarze, hydraulicy czy spawacze. Wśród kolejnych najtrudniejszych do obsadzenia zawodów w 2010 r. wymienia się: menedżerów projektów, szefów kuchni i kucharzy, kierowców, pracowników sekretariatu, asystentów dyrekcji, asystentów ds. administracji, pracowników hoteli i restauracji, księgowości i finansów, inżynierów, pracowników działów IT, pracowników recepcji. Drugie, zalecane przez ministerstwo źródło informacji na ten temat, wykonane niedawno na zlecenie PARP analiza "Foresight kadr nowoczesnej gospodarki Polska 2020", wskazuje, że najwięcej nowych zawodów, a tym samym miejsc pracy, stworzą sektory i branże szybko rozwijające się, związane z komunikowaniem się, z branżami informatyczną i telekomunikacyjną. Wśród zawodów przyszłości wskazuje specjalistów sieciowych, teleinformatyków, mechatroników, zawody internetowe (webmaster, traffic manager), związane z wyszukiwaniem i przetwarzaniem informacji (specjalista ds. klasyfikowania i indeksowania informacji, audytor wiarygodności informacji). W raporcie pojawiają się zawody, które dotychczas traktowane były jak ciekawostki: researcher - manager informacji, broker i selektor informacji, specjalista od klasyfikowania i indeksowania informacji czy specjalista od zarządzania przepływem informacji. Rozwój internetu wymusi - według raportu - pojawienie się zawodów z nim związanych, a dziś egzotycznych. M.in. specjalistów śledzących ruchy w internecie. Rośnie liczba firm, które mają lub deklarują chęć posiadania wewnętrznej sieci komputerowej i własnych stron internetowych. Stąd m.in. przewidywany duży popyt na informatyków, techników obsługi komputerów itp.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »