W piątek, 9 stycznia premier i Marszałek Sejmu zawarli porozumienie w sprawie reformy PIP, przypomina "Rzeczpospolita". Zamiana umów ma już nie być decyzją administracyjną.
Nowa reforma PIP. Już z udziałem sądu
Jak czytamy, obaj panowie mieli się zgodzić na to, by to PIP wydawała decyzje, które będą obowiązywać dopiero po zatwierdzeniu przez sąd. Kilka dni później ruszyć miały prace nad takim kształtem reformy:
"Aktualnie w ramach rządu, z udziałem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz przedstawicieli KPRM, trwają prace nad przełożeniem politycznego porozumienia Czarzastego i Tuska na język ustaw" - pisze dziennik.
Zdaniem gazety problem polega na tym, że obecnie takie decyzje sądów są wydawane bardzo powoli, czego nie akceptują ani przedsiębiorcy, ani pracownicy. Na to jednak rząd także ma mieć pomysł:
"Do prac zostało włączone Ministerstwo Sprawiedliwości, tak by otworzona została specjalna ścieżka, umożliwiająca sądom podejmowanie decyzji dużo szybciej niż obecnie" - informuje gazeta.
Sam Włodzimierz Czarzasty miał przekazał postulaty, by "te sprawy ciągnęły się latami".
Ustawa o PIP 2.0. Przekształcanie "śmieciówek" zostaje
Z informacji uzyskanych przez PAP wynika, że nowa wersja projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy będzie przewidywała dwa tygodnie na odwołanie się od decyzji inspektora o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę.
Uprawnienie to ma przysługiwać zarówno pracodawcy, jak i pracownikowi. Takie spory trafią do wydziałów pracy sądów powszechnych:
"Dopóki sąd nie rozstrzygnie tej sprawy to decyzja inspektora nie będzie wchodziła w życie" - tłumaczył jeden z rozmówców.
W Ministerstwie Sprawiedliwości powołanych ma zostać 150 dodatkowych jednostek zajmujących się sprawami pracowniczymi. Przekształcanie "śmieciówek" w etaty będzie zatem nadal możliwe, ale już udziałem sądów.












