Reklama

Urzędników ciężko wysłać na pracę zdalną

Od wtorku pracownicy administracji publicznej przechodzą na pracę zdalną. Czy są do tego przygotowani? Niekiedy muszą wymieniać się laptopami, a w administracji samorządowej "praca zdalna" będzie bardziej wyjątkiem niż zasadą.

Nakaz pracy zdalnej dla administracji publicznej premier Mateusz Morawiecki ogłosił w piątek po południu i miał obowiązywać od poniedziałku. W weekend, po konsultacjach z przedstawicielami Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego zdecydowano, że wejdzie w życie od wtorku.

Reklama

Jednak nie będzie to takie proste jak w firmach prywatnych i nie tylko dlatego, że specyfiką dużej części urzędów jest bezpośrednia obsługa klientów. Administracja publiczna nie jest przygotowana do przejścia na pracę zdalną, zwłaszcza jeśli chodzi o wyposażenie w odpowiedni sprzęt.

- Od naszych związkowców słyszymy, że w niektórych urzędach, gdzie wcześniej wprowadzano pracę zdalną, musieli oni pracować na zmianę również dlatego, że wymieniali się laptopami, bo jest ich za mało. Ten, który szedł na pracę zdalną brał laptop, a gdy kończył, przynosił go do biura, żeby mógł z niego skorzystać drugi pracownik - mówi Andrzej Radzikowski, przewodniczący OPZZ.

Jak dodaje, problem polega też na braku dialogu, braku scenariuszy dopasowanych do rozwoju sytuacji i w podejmowaniu decyzji w ostatniej chwili. Rozumiem powody, bo sytuacja epidemiczna jest trudna, ale lepiej byłoby gdyby premier nie ogłaszał obowiązku pracy zdalnej w urzędach w piątek po południu przed Wszystkimi Świętymi, ale przygotował administrację publiczną na ten wariant już od początku października, kiedy było już widać wysoki wzrost zachorowań - dodaje.

- Trzeba wziąć pod uwagę, że nie wszyscy pracownicy mieszkają w dużych miastach, nie wszyscy mają odpowiedniej jakości internet. Po raz kolejny ludzie zostali zaskoczeni. Rozmawiałem w poniedziałek z pracownikami instytucji administracji państwowej czy mają jakąś informację od swoich przełożonych, że idą na pracę zdalną i odpowiedź była przecząca, nikt ich na razie nie poinformował czy będzie wprowadzona, czy nie - mówi Radzikowski.

- Póki nie ma rozporządzenia, nie ma tematu - przekazał nam tylko prezydent Raciborza Dariusz Polowy, z którym chcieliśmy porozmawiać na temat organizacji pracy zdalnej w urzędzie.

Jak dodaje Radzikowski, problem ma nie tylko administracja samorządowa, ale też szefowie niższych komórek administracji państwowej, którzy nie wiedzą, jakie polecenia mają wydawać.

Oczekiwanie na rozporządzenie mogło spędzać sen z powiek zwłaszcza kierownikom urzędów. Tym bardziej, że gros ich pracowników o godz. 15:30 idzie do domu i nie wie, w jakim trybie będzie pracować we wtorek rano.

- Hasło pt. "administracja przechodzi na tryb zdalny", ładnie brzmi w kontekście administracji rządowej, która nie zajmuje się bezpośrednią obsługą obywateli. Z punktu widzenia administracji samorządowej "praca zdalna" będzie bardziej wyjątkiem niż zasadą ogólną - mówi nam Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.

Wylicza, jakie grupy urzędników na pewno będą musiały w dalszym ciągu pracować stacjonarnie.

- Procesy związane z rejestracją pojazdów i wydawaniem prawa jazdy są w całości realizowane przez systemy informatyczne "Kierowca i pojazd", które funkcjonują w wydzielonej sieci, a tym samym nie można się nimi posługiwać spoza urzędu. Pracownik musi pozostać na swoim stanowisku pracy. Podobnie wygląda sytuacja w urzędach stanu cywilnego, które akty stanu cywilnego wprowadzają w systemie "Źródło". Również i tych zadań nie da się zrealizować zdalnie. Ktoś, kto przyjmuje wnioski o dowód osobisty czy paszport, również musi pozostać na miejscu. Takich pracowników jest dużo więcej - przekonuje Kubalski.

W rozporządzeniu dla takich pracowników pozostawiono furtkę. Ktoś, kto pracę musi wykonywać w urzędzie, na pewno w nim pozostanie i nie złamie prawa. Z obowiązku pracy zdalnej mają być wyłączeni pracownicy, którzy "są niezbędni do zapewnienia pomocy obywatelom lub innych zadań niezbędnych ze względu na przepisy prawa lub potrzeby urzędu lub jednostki, jeśli nie jest możliwe ich wykonywanie w trybie zdalnym".

Jak więc w praktyce może wyglądać nakaz pracy zdalnej w Polsce samorządowej?

- Na poziomie powiatowym przyjmuję, że na pracę zdalną może przejść ok. 30-35 proc. pracowników, ale konkretny odsetek będzie uzależniony od specyfiki konkretnej jednostki - szacuje Kubalski.

                                                                           - - -

W poniedziałek wieczorem w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie wprowadzające pracę zdalną w urzędach i jednostkach samorządowych. Rozporządzenie wchodzi w życie od wtorku.

Do dnia 4 grudnia 2020 r. w urzędach administracji publicznej lub jednostkach organizacyjnych wykonujących zadania o charakterze publicznym kierownicy urzędów administracji publicznej, dyrektorzy generalni urzędów lub kierujący jednostką organizacyjną polecają pracownikom wykonywanie pracy zdalnej, z wyjątkiem jednostek organizacyjnych sądów i prokuratury.

Dodano też, kierownik urzędu administracji publicznej, dyrektor generalny urzędu lub kierujący jednostką organizacyjną wykonującą zadania o charakterze publicznym może wyłączyć z zakresu pracy zdalnej pracowników realizujących zadania niezbędne do zapewnienia pomocy obywatelom lub inne zadania niezbędne ze względu na przepisy prawa lub potrzeby urzędu lub jednostki, jeżeli nie jest możliwe ich wykonywanie w ramach pracy zdalnej."

Monika Krześniak-Sajewicz, Łukasz Szpyrka

Dowiedz się więcej na temat: praca zdalna | urzedy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »