FOR: Budżet na 2023 r. to fikcja. Gospodarka nie ma planu ani sternika

Nie mamy realnego planu finansów państwa - rząd przepuszcza dziesiątki miliardów złotych poza budżetem, by nie dyskutować o sensie tych wydatków - uważa dr Sławomir Dudek, wykładowca SGH i główny ekonomista FOR.

  • Nawet co czwartą złotówkę rząd wydaje omijając budżet - ocenia Sławomir Dudek
  • Założenia budżetu na 2023 rok już dziś są nierealne 
  • Tworzenie "równoległego budżetu" podległego premierowi jest niezgodne z Konstytucją - mówi ekonomista

Nie mamy realnego planu finansów państwa

- Rządowy projekt budżetu na 2023 rok jest fikcją, nawet fikcją do kwadratu. Oparty jest na mało prawdopodobnych założeniach: inflacja miałaby wynieść 9 proc. przy znoszeniu tarczy antyinflacyjnej, rząd zakłada też podniesienie podatków, co w roku wyborczym nie jest możliwe - dochody są więc przeszacowane o 30-40 mld zł. Jeszcze ważniejsze jest to że od kilku lat rząd nie włącza do budżetu planów miliardowych wydatków rozmaitych funduszy publicznych i w ten sposób zadłuża całe społeczeństwo poza parlamentarną kontrolą. Chodzi np. o fundusz przeciwdziałania covid, rządowy fundusz inwestycji lokalnych czy fundusz zbrojeniowy. W budżecie nie ma czternastej emerytury ani dodatku węglowego. W efekcie i tak duży deficyt budżetu, który wynieść ma 65 mld zł, 3 razy więcej niż rok wcześniej, jest jeszcze większy, ale o ile - nie wiemy. Szacuję że nawet co czwarta wydana przez rząd złotówka nie przechodzi przez budżet. W efekcie trudno to wszystko nazwać planem finansów państwa - mówi Dudek. 

Reklama

Czego nie ma w budżecie z tego nie trzeba się tłumaczyć

- Rząd chce w ten sposób ominąć konstytucyjną barierę długu na poziomie 60 proc. - niepotrzebnie bo jesteśmy od niej daleko. Chce też pochwalić się rzekomą nadwyżką w budżecie - rzekomą, bo dług powstaje gdzie indziej. Najbardziej jednak chodzi o to, by nie trzeba się było tłumaczyć z rozmaitych wydatków - nawet jeśli wynik głosowania w Sejmie nad propozycjami rządu byłby przesądzony, to przynajmniej wszyscy mieliby w nie wgląd. W efekcie rząd zadłuża nas na konto kiełbasy wyborczej np. tekturowych czeków dla wybranych samorządów, a my nawet o tym nie wiemy - zauważa. 

Gdyby państwo było jak firma...

- W oficjalnym budżecie nie uwzględniono czternastej emerytury, dodatku węglowego ani też rekompensat za wzrost cen energii. Nie wyobrażam sobie by zarządzać w ten sposób jakąkolwiek firmą. Żaden zarząd nie mógłby przedstawić radzie nadzorczej planu finansowego, który uwzględnia tylko część jej działalności i dostać za to absolutorium. Nawet Najwyższa Izba Kontroli orzekła, że budżet w Polsce utracił swoje właściwe znaczenie - dodaje ekonomista.

Budżet jest...nielegalny?

- Zdaniem wielu prawników takie konstruowanie budżetu jest sprzeczne z Konstytucją, a więc nielegalne. Skoro mamy w Konstytucji zapis (art. 219), że budżet ma być planem finansowym całego państwa, rząd nie może wyprowadzać części funduszy publicznych "bokiem". Absolutorium jakie dostaje polski rząd za wykonanie budżetu jest więc wadliwe, bo nie uwzględnia "równoległego budżetu" kontrolowanego praktycznie tylko przez premiera - podsumowuje. 

Rozmawiał Wojciech Szeląg, Interia.pl

Harmonogram prac nad budżetem na 2023 r.

Pierwsze czytanie projektu budżetu na 2023 r. odbędzie się w Sejmie 7 października, a ustawa zostanie uchwalona w połowie grudnia - wynika z harmonogramu prac Komisji Finansów Publicznych i innych komisji sejmowych nad projektem ustawy budżetowej na rok 2023.

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych przyjęła w środę harmonogram prac tej komisji oraz innych komisji sejmowych nad projektem ustawy budżetowej na rok 2023. Wynika z niego, że pierwsze czytanie projektu odbędzie się na posiedzeniu plenarnym Sejmu 7 października.

W dniach 10-27 października nad poszczególnymi częściami projektu będą pracować sejmowe komisje, w tym Komisja Finansów Publicznych.

Od 31 października do 25 listopada 2022 r. komisja finansów będzie rozpatrywać opinie komisji "branżowych", a do 2 grudnia przyjmie sprawozdanie o projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok.

Z harmonogramu wynika, że 13 grudnia na posiedzeniu plenarnym odbędzie się drugie czytanie projektu, a 15 grudnia ustawa budżetowa na 2023 r. zostanie poddana pod głosowanie.

23 grudnia budżet zostanie wysłany do Senatu. Izba wyższa będzie miała - zgodnie z konstytucją - 20 dni na podjęcie uchwały w sprawie ustawy.

Harmonogram przewiduje, że 19 stycznia 2023 r. sejmowa Komisja Finansów Publicznych rozpatrzy ewentualne poprawki Senatu, a na posiedzeniu plenarnym w dniach 25-26 stycznia 2023 r. poprawki te będzie głosować Sejm.

Zgodnie z konstytucją, do 30 stycznia 2023 r. ustawa budżetowa powinna być przedłożona prezydentowi do podpisu.

Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował w środę, że Rada Ministrów przyjęła projekt budżetu państwa na rok 2023.

W przyjętym wstępnie pod koniec sierpnia br. i przesłanym do konsultacji projekcie budżetu na przyszły rok rząd założył, że dochody państwa wyniosą 604,4 mld zł, a wydatki 669,4 mld zł. Oznaczałoby to, że deficyt budżetu na koniec 2023 r. nie przekroczy 65 mld zł.

Przygotowując projekt, rząd założył, że PKB w przyszłym roku wzrośnie o 1,7 proc., a inflacja wyniesie 9,8 proc. Przewidziano wzrost przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń w wysokości 9,6 proc. oraz wzrost konsumpcji prywatnej o 12,1 proc. Prognozowano, że deficyt sektora finansów publicznych (według metodologii UE) wyniesie w przyszłym roku ok. 4,4 proc. PKB, a dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (definicja UE) utrzyma się na poziomie 53,1 proc. PKB. (PAP)

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »