Reklama

Pora na technologiczną rewolucję w szkołach. Polska firma wie jak to zrobić

Dzieci nie chcą się uczyć, nauczyciele odchodzą z zawodu, rodzice załamują ręce, ale... jest rozwiązanie - i to w Polsce! - deklaruje Karol Górnowicz, prezes firmy Skriware

  • Wartość rynku EdTech to 254 mld USD - rośnie o 15-20 proc. r/r
  • Autorskie laboratorium edukacyjne Skriware trafiło już do szkół na czterech kontynentach
  • Szkolne zajęcia maja być wreszcie ciekawe... także dla nauczycieli

Drukarki 3D zamiast "pod strzechy" trafiają do szkół

- Działania edukacyjne zawsze były moją pasją, widziałem też ogromny potencjał druku 3D w edukacji i drukarki 3D jako pomocniku nauczyciela w zmianie przestarzałego trybu prowadzenia zajęć z uczniami. Przewidywania że drukarki 3D trafią "pod strzechy" się nie spełniły, dlatego poszliśmy w kierunku innego odbiorcy - nauczyciela i szkoły. Edukacja STEAM - akronim z jęz. ang.: Science (nauka), Technology (technologia), Engineering (inżynieria), Art (sztuka) & Maths (matematyka) - zakłada połączenie umiejętności matematyczno-przyrodniczych z technologią, ale i aspektem humanistycznym, swoisty miszmasz, ale świadomy, pozwalający "łączyć kropki" między rozmaitymi dziedzinami i włączyć nauczycieli wielu przedmiotów w jedną ścieżkę edukacyjną. Mamy np. robota z klocków, które się składa i zestaw elektroniki, który się programuje - rozwijamy więc nie tylko umiejętności manualne i uczymy programowania, ale robot ma czujniki, które działają na określonej długości fali lub wykrywają odpowiednią temperaturę, wchodzimy więc także w świat fizyki czy przyrody. Dziecko uczy się przez zabawę, a więc ma przy tym frajdę, a nauczyciel realizuje gotowy proces dostarczania wiedzy i sam się przy tym nieźle bawi - mówi Karol Górnowicz.

Reklama

Dobry moment na szkolną rewolucję

- Oczywiście rzeczywistość polskiej szkoły jest jaka jest i my tych problemów nie rozwiążemy - nie mamy wpływu na pensje, motywacje nauczycieli itd. Wiemy jednak, że nikt nie ma ochoty na naukę polegającą na wkuwaniu materiału z podręcznika, jak było przed pandemią. Wszyscy doświadczamy kryzysu wiary w dotychczasowy model edukacji. Dzieci nie chcą się tak uczyć, a nauczyciele - nie tylko w Polsce - masowo myślą o porzuceniu zawodu. Do tego rodzice, którzy podczas pandemii przekonali się jak archaiczna jest dziś szkoła z jej metodami. Nie ma lepszego momentu na rewolucję tym bardziej że w Polsce - w jako jednym z pierwszych krajów w Europie - pojawiły się programy bezzwrotnych dotacji do wyposażenia szkół w nowoczesny sprzęt. My sami w ciągu 10 miesięcy dotarliśmy do ponad 2 tys. szkół publicznych w Polsce, sprzedaliśmy im nasze wyposażenie warte 30 mln zł., a zapotrzebowanie i fundusze na ich realizację pojawiają się w kolejnych państwach UE. Mamy ręce pełne roboty - zauważa. 

Zmiana sposobu myślenia o edukacji

- Jako produkt dostarczamy laboratorium dla nauczycieli, ale kluczowe jest dostarczenie im bazy wiedzy: oprogramowania ze scenariuszami zajęć, kartami pracy, materiałami itd. Oczywiście otrzymują od nas także wszelkie instrukcje, materiały video, udzielamy im konsultacji, umożliwiamy wymianę doświadczeń. Cały system ma być pomocnikiem nauczyciela. Często mówią na początku, że to skomplikowane, ale już po 3 godzinach 80 proc. deklaruje że będzie tego wszystkiego używać. Jeden z powodów odejść nauczycieli to brak satysfakcji z pracy - my pomagamy się w nią ponownie zaangażować. Nie obiecujemy że praca na naszym sprzęcie poprawi wyniki uczniów w standardowych testach, bo w ogóle nie wierzymy w sens tych testów, chodzi nam o większą chęć uczenia i zdobywania wiedzy, o samodzielne myślenie i zachęcanie do ciekawości świata - podkreśla rozmówca Interii. 

Edukacyjna ekspansja z Polski?

- Wiele krajów Unii ma już pieniądze z KPO i wydaje je m.in. na edukację np. we Włoszech ogłoszono wielki program edukacyjny, podobnie w Rumunii, Czechach i na Słowacji, z kolei w USA pojawił się olbrzymi fundusz federalny -  120 mld dol. do wydania w ciągu 4 lat -  ale mamy klientów nawet w Nowej Zelandii, widać też strategiczne zmiany na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza Arabia Saudyjska zaczyna kłaść nacisk na edukację publiczną, wyrównywanie szans. Na rynku edukacyjnym mamy hossę, jego wartość rośnie o 20 proc. r/r. Konkurencja jest bardzo duża, ale dotąd nie spotkaliśmy na rynkach oferty tak pełnej jak nasza. Firmy takie jak Skriware wypełniają lukę, której nie dostrzegli giganci np. Lego. Ale jest też tu pole do konsolidacji - gdyby połączyć kilka polskich firm EdTech, moglibyśmy znaczyć naprawdę wiele w skali globalnej. Zresztą, kto wie - może to my kogoś wkrótce przejmiemy... - podsumowuje Karol Górnowicz.

Rozmawiał Wojciech Szeląg

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: edtech | edukacja | drukowanie 3D | fundusze unijne | szkolnictwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »