Z kolei we wtorek rano euro kosztowało 4,25 zł, dolar wyceniany był na 3,60 zł, a frank szwajcarski - 4,54 zł.
Kursy walut. Zła passa dolara trwa. Oczekiwanie na decyzję ws. stóp procentowych
"Rynek nie patrzy dzisiaj na dane ze Stanów Zjednoczonych, bo gdyby tak było, to EUR/USD raczej nie wybiłby nowego, tegorocznego szczytu ponad 1,1830" - zauważa główny analityk walutowy DM BOŚ Marek Rogalski. W popołudniowym komentarzu wskazuje, że zarówno dane o sprzedaży detalicznej, jak i produkcji przemysłowej za sierpień, były dzisiaj lepsze, co wskazuje na wciąż niezły stan amerykańskiej gospodarki.
"Skoro konsument znów chętniej wydaje (sprzedaż bazowa to 0,7 proc. m/m), to czy sytuacja na rynku pracy rzeczywiście dalej będzie zła? A może ta słabość obserwowana ostatnio była tylko przejściowa? Wiele do powiedzenia będzie miał w tym względzie jutro wieczorem Jerome Powell podczas konferencji prasowej (decyzja ws. stóp procentowych w USA - red.)" - komentuje Rogalski.
Ekspert dodaje, że rynki będą także uważnie śledzić komunikat ze względu na "grę słów" użytych dla uzasadnienia niewidzianej od dłuższego czasu obniżki stóp procentowych (oczekuje się ruchu o 25 punktów bazowych), ale również nowe projekcje makro (w tym wykres oczekiwań wobec ruchów FED na stopach).
Maciej Przygórzewski, główny dealer walutowy InternetowyKantor.pl, zauważa, że dolar ma ostatnio wyjątkowo słabą passę, a dane z indeksu NY Empire State (wskaźnik kondycji gospodarczej sektora produkcyjnego w stanie Nowy Jork, publikowany przez Bank Rezerwy Federalnej), "były tylko kolejnym ciosem". Spodziewano się wyniku 4,9 pkt, a otrzymano -8,7 pkt, co zdaniem eksperta jest sporą różnicą jak na ten wskaźnik.
"Słabsze nastroje przełożyły się bardzo szybko na mniejszy optymizm inwestorów. W rezultacie byliśmy (...) świadkami osłabienia się dolara względem euro" - zauważył analityk.















