W lipcu 2022 roku premier Mateusz Morawiecki zobowiązał spółki PGE Paliwa oraz Węglokoks do zakupu 12,5 mln ton węgla przeznaczonego dla gospodarstw domowych. Była to reakcja na kryzys wywołany wojną w Ukrainie.
W listopadzie tego roku zaczęła obowiązywać ustawa, która umożliwiła gminom, ich spółkom oraz związkom gminnym zakup węgla od wyznaczonych podmiotów w cenie maksymalnie 1,5 tys. zł za tonę i jego dalszą odsprzedaż mieszkańcom za nie więcej niż 2 tys. zł za tonę. Do sprzedaży na rzecz samorządów uprawnione były m.in. Polska Grupa Górnicza, PGE Paliwa, Węglokoks, Węglokoks Kraj, Tauron Wydobycie oraz LW Bogdanka. Z preferencyjnego zakupu mogły skorzystać gospodarstwa domowe uprawnione do dodatku węglowego. Każde z nich mogło nabyć 1,5 tony węgla jeszcze w 2022 roku oraz kolejne 1,5 tony po 1 stycznia 2023 roku.
Balczun: Węglokoks nadal nie sprzedał węgla zakupionego za czasów rządów PiS
W najnowszym wywiadzie dla Strefy Biznesu szef Ministerstwa Aktywów Państwowych, Wojciech Balczun, przyznał, że Węglokoks nie sprzedał jeszcze całego węgla sprowadzonego za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości.
"Mamy świadomość, jak wyglądała ta sytuacja. Decyzje, które zmusiły Węglokoks do intensywnych zakupów węgla na całym świecie, były szeroko komentowane i są znane publicznie. To oczywiście wpłynęło na ceny, po których spółka musiała kupować surowiec - i niestety doprowadziło do bardzo poważnych kłopotów finansowych" - przyznaje Wojciech Balczun. "Obecnie realizowane są różne inicjatywy, które mają na celu ustabilizowanie sytuacji samego Węglokoksu oraz spółek z jego grupy" - dodaje.
Balczun zaznaczył, że cena węgla zależy od relacji pomiędzy kosztem importu a kosztem wydobycia w polskich kopalniach. Jak podkreślił, obecnie krajowe górnictwo zmaga się z trudnościami wynikającymi z eksploatacji głębokich, wymagających złóż. To wszystko sprawia, że polski węgiel traci na konkurencyjności.
NIK: Podatnicy finansowali import węgla i działalność polskich kopalń
Najwyższa Izba Kontroli w swojej analizie oceniła, że rządowe działania związane z importem i dystrybucją węgla zostały podjęte zbyt późno i bez właściwej koordynacji między instytucjami. Skutkiem tego był nadmierny wydatek z budżetu państwa, ponieważ surowiec sprowadzano w momencie, gdy jego ceny były najwyższe - podaje "Dziennik Zachodni".
W latach 2022-2023 do kraju trafiło łącznie 26 mln ton węgla, co doprowadziło do nadpodaży i jeszcze bardziej pogłębiło problemy Polskiej Grupy Górniczej. Spółka miała trudności ze sprzedażą własnego surowca, a jeśli znajdowała nabywców, to tylko po obniżonych cenach, co negatywnie odbiło się na jej przychodach.
Kontrolerzy NIK wskazali, że w efekcie podatnicy finansowali zarówno koszt importu zagranicznego węgla, jak i dopłaty do działalności krajowych kopalń, których niesprzedany surowiec zalegał na przykopalnianych zwałach. Według zarządu PGG skutki tej polityki są widoczne do dziś - nadpodaż na rynku ogranicza sprzedaż także w latach 2024-2025, m.in. przez dalszy import węgla energetycznego po cenach niższych niż kontraktowe w PGG. W związku z tym NIK złożyła zawiadomienie do prokuratury, zarzucając ministrowi aktywów państwowych niedopełnienie obowiązków nadzorczych i brak zapewnienia racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi.












