Reklama

Kiedy Polska wejdzie do strefy euro?

Strefa euro jest już właściwie zdrowa

Gościem Radia PIN była dzisiaj Danuta Hübner, europosłanka, kandydatka Platformy Obywatelskiej. Poniżej zapis rozmowy w Radiu PiN.

Agnieszka Witkowicz- Matolicz: Mieliśmy w ubiegłym tygodniu kampanię na wałach, jaka będzie kampania w ostatnim tygodniu przed wyborami?

Danuta Hübner: - Zostały jeszcze 4 dni kampanii, każdy będzie robił swoją. Mam nadzieję, że media publiczne pokażą też jakieś poważne rozmowy o Europie. Ta kampania jest, powiedziałabym, bardzo rozrywkowa. Jest dużo dowcipów, każdy konkuruje z każdym na gruncie, kto ma bardziej śmieszne spoty. Myślę, że czas, żeby te ostatnie dni przeznaczyć na poważne rozmowy, żeby ludzie dowiedzieli się czegoś, po co ten Parlament, dlaczego warto głosować i co tak naprawdę dzieje się w Strasburgu czy Brukseli, kiedy Parlament się spotyka na sesji plenarnej. Tego bardzo mi brakuje w tej kampanii.

Reklama

No właśnie, dlaczego tak mało mówi się o sprawach europejskich? Czy Polaków te sprawy nie interesują? W tej kampanii mówi się głównie o sprawach polskich, kandydaci przerzucają się nie tylko spotami czy piosenkami, ale też atakami personalnymi. Brakuje natomiast takiej merytorycznej rozmowy o tym, co nam daje parlament, jak tam wygląda praca.

- Rzeczywiście, tego bardzo brakuje. Nie wiem, czy można powiedzieć, że Polacy się nie interesują. Myślę, że po prostu za mało o tym mówimy i Polacy nawet nie są świadomi tego, czym się mogą interesować. Parlament Europejski ostatnich pięciu lat to był Parlament, który bardzo dużo ważnych dla Polski rzeczy przeprowadził. Mówimy o tym, że jest on jak polski Sejm, który decyduje o tym, jakie prawo, na jaki temat, jakie sprawy w tym prawie, w jaki sposób się pojawiają. O tym nie ma zupełnie mowy i znika powaga nie tylko samej instytucji, ale także ludzi, których wybieramy. Prowadzę wiele rozmów chodząc po moim okręgu wyborczym, to jest Warszawa i wianuszek wokół i słyszę, że rzeczywiście trzeba więcej o tym rozmawiać.

My przypominamy sobie o Parlamencie Europejskim, kiedy jest tam w pewien sposób zabawnie, lub w przypadku jakiejś awantury, albo, kiedy Parlament Europejski przegłosuje coś, co nam się wydaje absurdalne, głupie. Coś, co np. dotyczy torebek foliowych, albo jakichś norm, które wydają się nam nie do końca przystające do rzeczywistości i wtedy się z tego śmiejemy. Ale wtedy tak, na co dzień, chyba mało wiemy o parlamencie.

- Myślę, że często utożsamiamy tzw. decyzje, bo często mówi się, że Bruksela zadecydowała, utożsamiamy je z Komisją Europejską, a Komisja Europejska, czyli coś na kształt rządu europejskiego proponuje, przedstawia projekty różnych rozwiązań prawnych. Dopiero potem zaczynają pracować ustawodawcy, to jest właśnie parlament i państwa członkowskie w Radzie Unii. Wtedy wykluwa się ostateczna wersja danej regulacji, więc Parlament ma ogromny wpływ na praktycznie wszystko to, co dotyczy roli Europy w naszym życiu, a rola ta rośnie.

To jak Polaków zainteresować parlamentem?

- Myślę, że jest to również kwestia czasu, bo trzeba zacząć edukację na poziomie szkoły. Mam bardzo dużo spotkań w szkołach z dzieciakami, które potrafią w sobie wzbudzić zainteresowanie. Myślę, że od tego wszystko się zaczyna, a potem wszystko jest w rękach polityków, ale powiedziałabym, że także mediów, bo media są ciągle najkrótszą ścieżką między polityką i obywatelami, dla których ta polityka jest uprawiana. Gdyby przebijało się więcej takich poważnych rozmów na temat Europy, to myślę, że zaczynalibyśmy powoli budzić zainteresowanie ludzi.

Polacy wiedzą tylko, że Unia daje pieniądze, traktują Brukselę trochę jak bankomat. Mieliśmy nawet taki spot jednej z kandydatek, która pobiera unijne euro i wstrzykuje je do Polski. Co się stanie, gdy te pieniądze się skończą? Może o tym powinniśmy rozmawiać.

- Ja też myślę, że pieniądze dla Polski, to są inwestycje w fundamenty naszego rozwoju na całe lata. Byłam przez ostatnie 10 lat odpowiedzialna za tę politykę i za fundusze, najpierw w Komisji, teraz w Parlamencie i właśnie ten kształt nowej polityki spójności i nowych reguł dla funduszy strukturalnych na lata 2014-2020 powstały w Parlamencie. Przewodniczyłam tym negocjacjom. Przebić się z informacją, jak to będzie wyglądało, co się zmieniło, co zrobiliśmy, co będzie lepiej, jest niesłychanie trudno. Myślę, że mimo wszystko media się tym interesują, a pewnie gdzieś za tym kryją się słupki oglądalności i słuchalności, które rosną. Trzeba przełamać tę masę krytyczną, żeby ludzie przestali wyłączać program.

Czy pani zdaniem unijne pieniądze są dobrze wydawane w Polsce? Nie mówię tylko o ich ilości, ale także jakości.

- Myślę, że od początku opieraliśmy się na dobrze przemyślanej strategii rozwojowej. Z punktu widzenia i kierunków wykorzystania tych inwestycji oraz jakości wykorzystania tych inwestycji i ich poprawności, Polska jest w Europie, czyli Brukseli postrzegana jako absolutny wzorzec dla innych.

Jest mnóstwo takich przykładów, że w gminie buduje się basen, na którego utrzymanie później gminy nie będzie stać, buduje się kolejne chodniki itd. Czyli te pieniądze nie idą tak naprawdę na rozwój nowoczesnych technologii, innowacyjnego myślenia tylko na przykład na kolejny chodnik, drogę, basen, który nie jest potrzebny.

- My nie mamy dzisiaj takiego luksusu, żeby dzisiaj robić tylko autostrady, chodniki i koleje, a jutro innowacyjność. Dlatego ta polityka od początku, od 2004 roku pilnowałam, aby obydwie te nogi zostały uwzględnione. Polska inwestuje i w infrastrukturę, bo przyznajmy, że żaden inwestor nie pojedzie do regionu, czy do miasta zainwestować, jeżeli nie można tam dojechać, czy dolecieć. To dla nas nadal jest ważne i trzeba te środki wykorzystać, ale od początku, od 2004 roku inwestujemy także w innowacyjność, konkurencyjność, we wsparcie dla małych, średnich przedsiębiorstw. Są także tworzone specjalne fundusze ze środków europejskich jako fundusze pożyczkowe dla małych i średnich przedsiębiorców, są programy innowacyjności od początku, jest program cyfryzacji, który długo kulał, ale wszystko to zaczyna ruszać. Także Polska ma szansę, dzięki środkom europejskim dokonać tego skoku cywilizacyjnego jeszcze ponad to, co osiągnęliśmy do tej pory. Nie ma, co do tego wątpliwości.

Jakie wyzwania stoją przed nowym Parlamentem Europejskim? Będzie to może utrzymanie jedności Unii? Zatrzymanie procesu powstawania Europy dwóch prędkości?

- Nie da się odwrócić i to jest rzeczywistość, z którą musimy się pogodzić, rozwoju Strefy Euro. Euro jest, będzie, pozostanie i będzie tworzyć trzon integracji europejskiej. Wszystkie reformy ostatnich lat, które miały miejsce także w Parlamencie Europejskim były debatowane i decydowane. To są reformy wzmacniające integrację strefy euro, wynika to i z kryzysu i z faktu, że był to niedokończony projekt. Dla Polski jest to wielkie wyzwanie. Ja, co prawda zajmowałam się wszystkimi rzeczami, o których w Polsce nie rozmawiamy, jak unia bankowa, która jest fundamentalną reformą funkcjonowania strefy euro, żeby to otwierać także na takie państwa, które nie są jeszcze w obszarze wspólnej waluty. To się udało, ale ta ścieżka będzie ścieżką, którą będzie kroczyć nadal, czyli nadal będzie przede wszystkim integrować się strefa euro. Przed Polską stanie wtedy wielki wybór, kiedy do strefy euro dołączyć, bo to jest jednak pozostawanie poza głównym nurtem integracji europejskiej. To nie jest tylko kwestia integracji, to nie jest tylko wspólna waluta. To przekłada się na rynku wewnętrznym, który dla nas jest taki ważny, gdzie są teoretycznie wszyscy są równi, ale ci, którzy mają niższe koszty funkcjonowania. To jest ważne dla przedsiębiorców.

W Polsce mówi się, że wejdziemy do strefy euro, gdy będziemy na to gotowi i kiedy strefa euro będzie zdrowa. Kiedy to nastąpi?

- Strefa euro jest już właściwie zdrowa instytucjonalnie, brakuje wspólnego europejskiego systemu gwarancji depozytów, który także dla nas Polaków będzie ważny, ale w zasadzie pozostałe reformy strefy euro są już zakończone. One będą teraz stopniowo wchodziły w życie. Pozostaje jeszcze oczywiście wiele do zrobienia i pogłębianie informacji w obszarze euro będzie postępowało. Więc już dzisiaj nie można używać argumentu, żeby strefa euro dokończyła budowanie swojej architektury, bo to już się dzieje. A to, że jest kryzys w Grecji, czy to nie jest strefa euro, stabilizuje, pomaga tym krajom, a nie jest źródłem kryzysu.

Polska powinna się pospieszyć z wejściem do strefy euro?

- Powinniśmy przede wszystkim zacząć debatę, żeby to wytłumaczyć Polakom, bo znowu postawimy ich kiedyś przed faktem dokonanym. Wytłumaczyć Polakom, jakie są ryzyka pozostawania poza strefą euro. Skupiliśmy się na kryzysie w Grecji, ale mówmy o tym, czym grozi pozostawania poza strefą euro, o potencjale inwestycyjnym Polski, o tym, czego Polska potrzebuje, o tym, czego potrzebują przedsiębiorcy dla rozwoju. Oraz o tym, że nie będziemy mieć, pozostając poza strefą euro, tego parasola ochronnego, który ta strefa sobie stworzyła. Nie będziemy mieć również całego nadzoru funduszy, które pomagają w razie kryzysu. Jesteśmy poza tym systemem. O tym rozmawiamy z Polakami, żeby któregoś dnia mieć większość także w Parlamencie dla zmiany Konstytucji, albo być gotowym do referendum.

To może być taka strategia na rok 2020+? Kiedy skończy się tak naprawdę to unijne źródełko, bo tych funduszy w kolejnej perspektywie może być znacznie mniej.

- Pamiętajmy, że najbliższe lata to będzie nie tylko reformowanie strefy euro, ale też dyskusja nad nowym budżetem. Udało się politykę spójności wprowadzić do regulacji dotyczących całej koordynacji polityki gospodarczej, jako politykę inwestycyjną Unii. Ona ma zatem swoje bardzo mocne miejsce, więc myślę, że fundusze nadal będą istnieć. Prawdopodobnie będą one mniej hojne dla nas, bo jednak nasz poziom rozwoju rośnie przez cały czas, ale pamiętajmy, że nie jest wykluczone, że będzie nowy traktat w ciągu najbliższych lat także debatowany, dyskutowany w Parlamencie Europejskim w Radzie, który będzie traktatem skupionym głównie na strefie euro. O tych sprawach trzeba z Polakami rozmawiać więcej.

Czyli nie poda pani konkretnej daty?

- Nie podam, ponieważ myślę, że datę podaje się wtedy, kiedy mamy już pewność. Nam pozostało jeszcze parę ważnych kroków, przez które trzeba przejść, takich związanych z traktatem, z wypełnieniem pewnych warunków. Szykujmy się i kiedy nadejdzie właściwy czas, to wejdziemy. Ale musimy być do tego gotowi jako Polacy.

Radio PiN

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »