Reklama

Kiedy Polska wejdzie do strefy euro?

"The Economist": Obwinia za to Polaków?

Brytyjski tygodnik "The Economist" wystosował przewrotny list otwarty do Rumunów i Bułgarów apelując, aby puścili mimo uszu antyimigracyjną kampanię polityków, prasową nagonkę i niechęć społeczeństwa. Przyjeżdżajcie, pisze redakcja "Economista" - "W imieniu naszego kraju zapraszamy was".

Od 1 stycznia będziecie mogli osiedlać się w całej Unii i mamy nadzieję, że wielu z was wybierze Wielką Brytanię - pisze "The Economist". Nasi przywódcy zapomnieli już, że to nasz kraj nalegał na przyjęcie was do Unii. To nie wasza wina, że większość naszych rodaków was nie chce. To po części wina Polaków."

Reklama

Tygodnik przypomina, że 10 lat temu, Wielka Brytania jako jeden z zaledwie trzech krajów otworzyła Polakom swój rynek pracy przewidując, że przyjedzie najwyżej kilkadziesiąt tysięcy - i to na krótko. Po tamtej pomyłce nasi liderzy mylą się jeszcze bardziej - zapewnia "The Economist" - kiedy biadolą, że Polacy są ciężarem dla służb poblicznych.

"Nonsens: są młodzi i zdrowi, wnoszą więcej w podatkach, niż pobierają zapomóg, nie zaniżają specjalnie płac i pomagają wzrastać gospodarce. Jeśli choć trochę ich przypominacie, będziemy mieli gospodarczy boom." "The Economist" uważa, że Bułgarów i Rumunów maluje się na Wyspach w tak czarnych barwach, że zetknięcie z realnymi imigrantami może być wręcz pozytywne. Brytyjczycy nie są z natury szowinistami - zapewnia tygodnik - "a zresztą zawsze możecie udawać Włochów i nikt się nie pozna".

1 stycznia Wielka Brytania otworzy swój rynek pracy dla Bułgarów i Rumunów. Polacy mogą bez żadnych ograniczeń pracować na Wyspach od 1 maja 2004 roku, czyli od dnia przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej.

_ _ _ __

Już od 1 stycznia imigrantom przyjeżdżającym do Wielkiej Brytanii z państw Unii Europejskiej trudniej będzie o zasiłki dla bezrobotnych. Na stronie brytyjskiego rządu ukazała się w nocy informacja, że dziś oficjalnie ogłosi to niedawno premier David Cameron. Poszukujący pracy obywatele państw UE będą musieli poczekać 3 miesiące, zanim zaczną starać się o zasiłek. Obecnie okres ten jest znacznie krótszy, wynosi kilka tygodni.

Zmiana ma na celu zastopowanie masowego wyłudzania przez imigrantów tego typu korzyści. Cameron już w ubiegłym miesiącu zapowiedział szereg restrykcji dla osób przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii z innych unijnych państw ze względu na relatywnie łatwe do zdobycia świadczenia socjalne. W pakiecie tej reformy znajdują się także takie rozwiązania jak: obcięcie świadczeń po 6 miesiącach, jeśli imigrant z UE nie ma perspektyw na znalezienie pracy czy zaprzestanie wypłacania bezrobotnym imigrantom zasiłku mieszkaniowego.

Według spisu powszechnego przeprowadzonego w Anglii i Walii, od 2001 roku liczba Polaków tam wzrosła dziesięciokrotnie. Z badań przeprowadzonych 2 lata temu wynika, że w tych częściach Zjednoczonego Królestwa mieszka 579 tysięcy Polaków.

Na zachodzie Europy rosną nastroje antyimigranckie. Nie wpływa to jednak na opinie o emigrantach z Polski Analityk Instytutu Spraw Publicznych Karolina Grot powiedziała w PR24, że Polacy, jako obywatele Unii Europejskiej, są traktowani inaczej, niż emigranci z Afryki, Azji czy wschodniej Europy.

Potwierdzają to prowadzone na zachodzie Europy badania. Karolina Grot podkreśliła, że Polacy są wyjątkowo mobilni i zdeterminowani w poszukiwaniu lepszej pracy, a jednocześnie tani w porównaniu z pracownikami z Zachodu.

Mówiąc o sytuacji w Holandii, analityk wyjaśniła, że nikt w tym kraju się nie spodziewał, iż po otwarciu granic przyjedzie tam tylu Polaków. To głównie ludzie, którzy pracują sezonowo i godzą się na niskie stawki.

Polacy są postrzegani przez Holendrów jako tani, ale bardzo rzetelni pracownicy. Inaczej jest w Wielkiej Brytanii. Polscy emigranci szukają tam przede wszystkim możliwości rozwoju.

Karolina Grot podkreśliła, że w Holandii i w Wielkiej Brytanii mniej więcej co rok zdarzają się negatywne wypowiedzi polityków o Polakach, bazujące głównie na antypolskich stereotypach. Badania pokazują, że wszystkie te stereotypy są nieprawdziwe, ale przeciętni Holendrzy czy Brytyjczycy nie zdają sobie z tego sprawy.

Analityk dodaje, że incydentalne antypolskie wypowiedzi są często wyolbrzymiane w Polsce. Zdaniem Karoliny Grot, polski rząd powinien uświadamiać obywateli co do sytuacji na zagranicznych rynkach pracy, a jednocześnie zapobiegać próbom ograniczania dostępu do tych rynków.

Jak powiedziała Karolina Grot, w Holandii są grupy społeczne, którym przeszkadza obecność Polaków. Jednak nastroje antyimigranckie kierują się przede wszystkim przeciwko Turkom i Marokańczykom. W Wielkiej Brytanii politycy zastanawiają się natomiast nad wprowadzeniem rozwiązań mających kontrolować napływ imigrantów. Zdaniem analityk, na dłuższą metę nie jest to możliwe, tym bardziej, że nie można wprowadzić ograniczeń przyjazdów obywateli innych państw Unii.

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »