Reklama

Totalizator Sportowy idzie na rekord

- Liczymy na to, że ten rok będzie rekordowy. Całość naszych przychodów w zeszłym roku to było ponad 15 mld zł, rok wcześniej niecałe 10 mld zł. Mocny przyrost 5 mld zł przychodów wygenerowany był w części e-commerce, która miała duże znaczenie w okresie pandemii. W tym roku mamy ambicje przekroczyć 20 mld zł. Byłby to kolejny skok - powiedział Interii Olgierd Cieślik, prezes Totalizatora Sportowego.

Rozmówca Interii przypomniał, że Totalizator Sportowy wspiera polski sport na kilku poziomach. Po pierwsze - mówił - to 827 mln zł, które spółka przekazała na wsparcie krajowego sportu w ubiegłym roku, m.in. na budowę infrastruktury sportowej, ale też angażowanie dzieci i młodzieży we wszelakie programy sportowe.

- Możemy nazywać siebie (TS - red.) największym mecenasem sportu i kultury ze względu na wielkość tych środków. Liczymy na to, że wartość przychodów wygenerowanych w tym roku, zwłaszcza z gier liczbowych i loterii pieniężnych, czyli tej części naszej działalności, z której pieniądze są bezpośrednio przekazywane na wsparcie polskiego sportu, będzie na takim poziomie, że przekroczymy wspomniane 827 mln zł (wartość za 2020 r. - red.). Na razie wszystko wskazuje na to, że tak się wydarzy - powiedział Interii podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Cieślik. Warunkiem dla tego jest m.in. brak kolejnego lockdownu, co uniemożliwiłoby prowadzenie działalności.

Reklama

Totalizator Sportowy wchodzi i stale rozwija też partnerstwa sportowe. - Mamy partnerstwo z Ekstraklasą, najlepszą ligą piłki nożnej na świecie, partnerstwo z polską koszykówką, wiele inicjatyw sportowych, które odbywają się cyklicznie w ciągu roku. I jest też - nasza współpraca z Polskim Komitetem Olimpijskim, która trwa nieprzerwanie od 1994 r. W trudnym okresie pandemii podpisaliśmy umowę na kolejne trzy lata - dodał.

Pytany o efekty ustawy hazardowej, w ramach której monopol państwa w obszarze gier na automatach i organizacji kasyna online, wypełniać zaczął właśnie Totalizator Sportowy, Cieślik przywołał analizy firmy H2GC, specjalizującej się w badaniu rynków hazardowych na całym świecie.


- Podjęła się ona wyzwania i oceniła polski rynek hazardowy, określając tzw. czarną, szarą i białą strefę. Dane wskazują jednoznacznie, że od nowelizacji z 2016 r., szara strefa online była na poziomie 80 proc. Obecnie jest ona na poziomie 25 proc. Oczywiście na to wpływ ma wiele czynników. Po pierwsze nowelizacja i narzędzia, które otrzymał regulator i Krajowa Administracja Skarbowa: możliwość blokowania nielegalnych operatorów, przepływu informacji, płatności, reklamy. To dało efekt. Trzeba też pochwalić siebie i całą branżę, bo to dotyczy również wszystkich legalnych operatorów, około 20 oferujących zakłady wzajemne, że wykonali kawał dobrej pracy i zaoferowali dobrą rozrywkę klientom w Polsce. To spowodowało, że likwidacja szarej strefy nastąpiła. Niemniej ona dalej występuje. Będziemy walczyć o to, żeby jeszcze pomniejszać ją, żeby była na poziomie naturalnym do 10 proc. Jeszcze wiele pracy do wykonania - zapowiedział Cieślik.

Jak dodał: problemem istnienia szarej strefy jest świadomość gracza, a raczej jej brak. Nie wie on jakie są możliwości skorzystania z legalnych form rozrywki online. Problemem jest brak możliwości reklamy i promocji tego typu rozwiązań przez legalnie działające podmioty. - To był główny czynnik, powodujący przepływ gracza do szarej strefy. Właśnie brak świadomości. Żeby tę świadomość wykreować - potrzebujemy narzędzia. Jest nim promocja i informacja - mówił Cieślik. Taka możliwość spowodowałaby - dodał - na poziomie całego rynku, czyli porównywalnie do możliwości jakie mają operatorzy zakładów wzajemnych - promocję posiadanych usług. - To jest decyzja regulatora, który powinien zdecydować, czy możliwość zwiększania wpływów Skarbu Państwa jest ważniejsza, czy może ochrona gracza będzie priorytetem - zauważył prezes TS.

Z kolei pytany o walkę z nielegalnymi punktami do gier na automatach przyznał, że "diagnoza jest w całej Polsce taka sama". - Covid i lockdown pomógł szarej strefie. Ze względu na bezpieczeństwo graczy nie mogliśmy prowadzić naszej działalności. Nie prowadziły tej działalności również legalne kasyna. To spowodowało, że było poszukiwanie rozrywki gdzie indziej. Szara strefa niestety to wykorzystała. Ostatnie działania KAS pokazują, że to wręcz jest czarna strefa - dochodzi tam nie tylko do oferowania nielegalnych usług w formie gier na automatach, ale też występuje element przestępczy. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko. Gracze nie mają świadomości, że oni sami popełniają przestępstwo grając na automatach w nielegalnych punktach. My również robimy wszystko, by zminimalizować tę szarą strefę. Staramy się zagęszczać siatkę punktów w całej Polsce, żeby gracz miał alternatywę i korzystał z legalnego ośrodka gier na automatach, nie był w szarej strefie - podkreślił Cieślik.

Obecnie TS ma już otwartych 800 punktów z automatami. Docelowo na koniec 2021 r. w planach ma ich być blisko 1000.

Rozmawiał Bartosz Bednarz



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »