Reklama

Afera KNF

To może być największa afera ostatnich lat. Czy Leszek Czarnecki wygra z KNF?

Leszek Czarnecki, niegdyś jeden z najbogatszych Polaków, dziś w trzeciej dziesiątce rankingu najbogatszych, ostatnie miesiące spędził na rozpaczliwej obronie kurczącego się w oczach imperium biznesowego.

Oskarżenie pod adresem szefa KNF może być ostatnim akordem tej biznesowej wojny. Kurs Getin Holding na GPW spadał o 14.30 o 4,8 proc., Getin Noble - 5,6 proc., Idea Bank o 5,0 proc.

Wniosek Leszka Czarneckiego do prokuratury, w którym zarzuca on szefowi KNF składanie korupcyjnych propozycji to - niezależnie od dalszego rozwoju tej sprawy - największa afera ostatnich lat.

Bo albo mamy do czynienia z sytuacją, gdy jedna z najważniejszych osób w państwie, strażnik rynków finansowych żąda w istocie łapówki (bo tak należy nazwać propozycję zatrudnienia wskazanej osoby za wygórowane wynagrodzenie) od kontrolowanego podmiotu, albo jest to "próba wywierania wpływu na Komisję Nadzoru Finansowego poprzez szantaż", jak twierdzi KNF.

Reklama

Oba scenariusze są - bardzo eufemistycznie rzecz ujmując - mocno niepokojące.

KNF w swoim oświadczeniu zwraca uwagę, że oskarżenie pojawia się w momencie, kiedy należące do Leszka Czarneckiego podmioty - Getin Noble Bank, Getin Holding i Idea Bank - przeżywają poważne kłopoty, sugerując w ten sposób, że oskarżenia byłego już miliardera (bo teraz jego majątek stopniał) są rozpaczliwą próbą ratowania resztek biznesowego imperium. Rzeczywiście, spółki Czarneckiego mają za sobą (a zapewne i przed sobą) parę czarnych miesięcy.

Leszek Czarnecki musiał się zmierzyć z utratą wartości, potężnymi stratami i koniecznością dokapitalizowania swoich banków (na skutek zaleceń KNF), wreszcie cieniem afery Get Back - byłej spółki Czarneckiego, która wprawdzie w momencie wybuchu afery nie była już jego własnością, ale jego banki prowadziły z tą spółką interesy - zarówno sprzedając jej swoje wierzytelności, jak i oferując klientom obligacje (pod koniec października UOKiK wszczął postępowanie w sprawie podejrzenia stosowania przez Idea Bank przy tej okazji praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów).

Droga na szczyt

Podsumowując - zarówno pod względem finansowym, jak i wizerunkowym sytuacja Leszka Czarneckiego wygląda tej jesieni fatalnie. Oskarżenie szefa KNF raczej nie poprawi atmosfery wokół jego biznesów. Przyjrzymy się zatem, jak do tego doszło - drodze Czarneckiego na biznesowe szczyty i - ostatnio - szybkiego zjazdu w dół.

Leszek Czarnecki przez lata uchodził za cudowne dziecko polskich finansów. Szybko dorobił się gigantycznej fortuny, zakładając kolejne biznesy, rozkręcając, je a następnie spieniężając z olbrzymim zyskiem. W szczytowym okresie jego majątek był wyceniany na ponad 7,5 mld zł. Była to iście imponująca kariera.

Zaczęła się skromnie, jeszcze w połowie lat 80., gdy Czarnecki był na studiach. Razem z kolegą założył TAN - przedsiębiorstwo Techniki Alpinistyczno-Nurkowej, które zajmowało się pracami podwodnymi (m.in. remontem wrocławskich jazów przeciwpowodziowych). Tam Czarnecki połączył pasję z biznesem - nurkowanie jest bowiem do dziś jego hobby. Praca była niebezpieczna (jeden z pracowników zginął), ale dobrze płatna.

Strzał w dziesiątkę

Na tyle dobrze, że gdy w 1991 roku Czarnecki sprzedał akcje TAN, mógł założyć następny biznes, który - jak się okazało - okazał się strzałem w dziesiątkę. Nikomu wówczas nieznany wrocławski biznesmen założył Europejski Fundusz Leasingowy. Przypomnijmy, był 1991 rok, usługi finansowe były w powijakach, nikt nie mógł zagwarantować, że mało wówczas znany w Polsce leasing się przyjmie. W jednym z wywiadów Leszek Czarnecki wspominał, że przez pierwsze trzy miesiące działalności do firmy nie zgłosił się ani jeden klient. A jednak pomysł wypalił.

EFL stał się gigantem, a "Wall Street Journal" umieścił w 1998 roku Czarneckiego w pierwszej dziesiątce rankingu najlepszych menedżerów Europy Środkowej. W 2000 roku EFL zadebiutował na londyńskiej giełdzie, a kilka miesięcy później także w Warszawie. Rok później Czarnecki przeprowadził transakcję życia - sprzedał EFL francuskiemu bankowi Credit Agricole za 412 mln euro.

Początkowo nawet, gdy sprzedał spółkę Francuzom, pełnił funkcję prezesa polskiego oddziału Credit Agricole, ale wkrótce rozstał się z Francuzami by budować swój kolejny biznes. Odkup od Credit Agricole niewielką spółkę Getin Service Provider, której niewiele później zmienił nazwę na, dobrze znany dziś, Getin Holding, i rozpoczął budowę finansowego holdingu. Zaczął również realizować marzenia o własnym banku.

Nowe imperium

Począwszy od 2004 r. jego "łupem" padły Górnośląski Bank Gospodarczy, Bank Przemysłowy w Łodzi i Wschodni Bank Cukrownictwa. Na ich bazie powstały Getin Bank i Noble Bank, połączone w 2010 roku jako Getin Noble Bank. Powstawały też kolejne spółki - Open Finance i Noble Funds TFI. Jednocześnie Czarnecki spieniężał kolejne swoje biznesy - w 2011 roku założone kilkanaście lat wcześniej TU Europa trafiło w ręce grupy Talanx za 911 mln zł.

Wiele wskazuje na to że Getin miał podzielić los EFL. Pod koniec 2007 r. media żyły doniesieniami o negocjowanej przez Czarneckiego sprzedaży jego imperium. Grupę wrocławskiego miliardera nabyć podobno chciała hiszpańska La Caixa. Przed kryzysem nie udało się jednak sfinalizować tej transakcji (zresztą pomruki kryzysu były już wówczas wyraźnie słyszalne), a po kryzysie nie było chętnych, by taką transakcję przeprowadzić. Instytucje finansowe zmieniały wówczas właściciela raczej z konieczności.

Czarnecki postanowił zatem dalej budować potęgę Getinu i - tak jak zawsze - bardzo agresywnie zdobywał rynek. Dziś płaci za tę właśnie strategię. Getin pozyskiwał klientów m.in. kredytami frankowymi (które dziś są źródłem bólu głowy dla właściciela banku), oferował wysoko oprocentowane rachunki terminowe. Owszem, przyciągał kapitał i wygrywał z konkurencją, jednak po upływie terminu musiał klientom owo wysokie oprocentowanie wypłacać.

W walce o klienta należące do niego instytucje często "jechały po bandzie", oferując dość ryzykowne produkty, jak np. słynne już "polisolokaty" które stały się zresztą przedmiotem pierwszego starcia z administracją - Open i Getin otrzymały kary od UOKiK-u, odpowiednio 1,6 mln zł oraz 5 mln zł, za nieprawidłowości przy sprzedaży tychże produktów.

Po drodze miał też potężne kryzysy wizerunkowe - dziesięć lat temu ujawniono fakt jego współpracy z SB. Czarnecki przyznał się do podpisania zobowiązania, zaprzeczył jednak by jego działalność komukolwiek zaszkodziła. Nie zmienia to jednak faktu, że tuż po ujawnieniu tego faktu akcje jego spółek zanurkowały i w krótkim czasie jego majątek stopniał o ponad 1,5 mld zł. Tamten kryzys jednak przetrwał.

[...]

Adam Sofuł

Więcej informacji na portalu wnp.pl

Sprawdź bieżące notowania GTN, GNB, IDA na stronach BIZNES INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »