Reklama

Zamach na pieniądze w OFE

Komitet stały Rady Ministrów przyjął projekt zmian w OFE

Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt zmian w OFE - napisał na Twitterze minister w kancelarii premiera Adam Jasser. Wiceminister finansów Izabela Leszczyna poinformowała, że minimalny poziom inwestycji w akcje ma wynosić 75 proc. do końca 2014 r.

Reklama

"Minister Pracy i Komitet Stały przychylili się do uwag MF w sprawie polityki inwestycyjnej OFE oraz zakazu reklamy podczas kolejnych okienek transferowych. Minimalny poziom inwestycji w akcje będzie wynosił 75 proc. do końca 2014 r., 55 proc. do końca 2015 r., 35 proc. do końca 2016 r. i 15 proc. do końca 2017 r." - poinformowała wiceminister finansów.

Dodała, że zakaz reklamy OFE będzie obowiązywał trzy miesiące przed tzw. okienkiem transferowym i w trakcie kolejnych okienek transferowych.

W czwartek Donald Tusk zapowiedział, że komitet prawdopodobnie określi minimalny limit inwestycji OFE w akcje w wysokości 75 proc., który stopniowo będzie zmniejszany. Premier zaznaczył, że on optuje za przyjęciem takiego rozwiązania. Zadeklarował też, że jest zwolennikiem zakazu reklamy OFE w czasie, kiedy obywatele będą podejmowali decyzje o tym, czy pozostać w OFE, czy nie.

Posiedzenie stałego komitetu Rady Ministrów zwołano na prośbę resortu pracy "w trybie nagłym".

W projekcie, który wysłano na piątkowe posiedzenie przewidziano, że od 1 kwietnia 2014 r. przyszli emeryci będą mieli cztery miesiące na decyzję, czy chcą, by 2,92 proc. pensji w postaci składki emerytalnej trafiało do OFE. Składki osób, które nie wybiorą OFE, będą ewidencjonowane na specjalnym subkoncie w ZUS. Decyzja o wyborze OFE lub pozostaniu w ZUS nie będzie ostateczna.

Część obligacyjna aktywów zgromadzonych w OFE ma zostać przekazana do ZUS. Po umorzeniu obligacji środki te mają być zapisane na subkontach w ZUS, gdzie mają być waloryzowane i dziedziczone, podobnie jak pozostałe środki na tych subkontach.

W myśl proponowanych rozwiązań od 3 lutego 2014 r. fundusze emerytalne nie będą mogły inwestować w skarbowe papiery dłużne oraz w instrumenty dłużne gwarantowane przez Skarb Państwa. W aktualnym projekcie zrezygnowano z narzuconego OFE minimalnego 75-proc. limitu inwestowania w akcje, który miał obowiązywać przez dwa lata, licząc od 4 lutego 2014 r. Przewidziano ponadto zachęty podatkowe do oszczędzania na emeryturę na Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Obniżone mają zostać opłaty pobierane przez fundusze i ZUS.

Wypłatą emerytur, także ze składek, które będą gromadzone w OFE, zajmie się ZUS. Zaproponowano wprowadzenie tzw. suwaka, czyli obowiązku stopniowego przekazywania aktywów z OFE do ZUS, na 10 lat przed emeryturą (w ratach co miesiąc).

Zgodnie z projektem reklama OFE będzie zakazana do 31 lipca 2014 r., a nie całkowicie, jak proponowano pierwotnie. Za złamanie obowiązującego w tym czasie zakazu będzie grozić kara w wysokości do 3 mln zł. Potem reklama będzie możliwa, z tym że informacje o OFE powinny obiektywnie przedstawiać sytuację finansową funduszu oraz ryzyko związane z przystąpieniem do niego. Zakazana będzie reklama funduszy niespełniająca tych warunków oraz reklama wprowadzająca w błąd. (PAP)

- - - - -

Wiele instytucji wskazywało, że wymóg inwestowania 75 procent składek z Otwartych Funduszy Emerytalnych w akcje zamienia OFE w agresywne fundusze. Jak stwierdził Ryszard Petru z Towarzystwa Ekonomistów Polskich, taki nakaz to absurd, gdyż jest sprzeczny z istotą systemu emerytalnego. Wyjaśnił, że takie rozwiązanie zmusiłoby fundusze emerytalne do agresywnych zachowań. W okresie, gdy spadałyby ceny akcji fundusze musiałyby je kupować i to za wolną gotówkę. Musiałyby mieć cały czas dużą płynność gotówkową. Taki przymus oznaczałby, że fundusze miałyby akcje i depozyty. Nie miałyby żadnych innych instrumentów, na których przecież rządowi zależy.

Resort pracy nie wpisał limitu do poprawionego projektu ustawy. Resort finansów wolałby jednak wycofywać się z niego stopniowo, w ciągu dwóch lat. Premier Donald Tusk podkreślał wczoraj, że jest za przyjęciem czasowych limitów i że jest to wersja pośrednia pomiędzy propozycją ministra pracy i ministra finansów. Premier zaznaczył, że chodzi o to, by docelowo żadne limity nie ograniczały Otwartych Funduszy Emerytalnych, ale by kilka lat tej poduszki bezpieczeństwa ważnej także dla rynku kapitałowego utrzymać.

Poprawiony projekt zmian przewiduje również wydłużenie z trzech do czterech miesięcy czasu na wybór pomiędzy OFE i ZUS-em, nie będzie też kary więzienia za reklamowanie OFE. Będą też mniejsze obowiązki informacyjne OFE. Wcześniejszy zapis mówił, że fundusze będą musiały informować o każdej zmianie dotyczącej na przykład polityki inwestycyjnej. Nowy projekt przewiduje, że taka informacja ma być wysyłana nie rzadziej niż raz w roku.

Same fundamenty ustawy czyli przeniesienie połowy środków z OFE do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, stopniowe wycofywanie środków z OFE do ZUS na 10 lat przed emeryturą oraz wypłata świadczeń przez ZUS pozostają bez zmian. (IAR)

- - - - -

Miller: 13 lat OFE dowodzi, że mamy do czynienia z oszustwem na masową skalę

- Trzynaście lat istnienia OFE dowodzi, że mamy do czynienia z oszustwem na masową skalę - mówił w piątek w Białymstoku lider SLD Leszek Miller. Przypomniał, że wśród zmian, które Sojusz proponuje w systemie, jest stworzenie państwowego funduszu emerytalnego.

Na konferencji prasowej w Białymstoku Leszek Miller pytany o Otwarte Fundusze Emerytalne powiedział, że oferują one niewielkie emerytury, a 17 mld zł "przejadły" na własną obsługę.

- 30 mld zł zostało bezpowrotnie straconych, kiedy podejmowano złe decyzje inwestycyjne i OFE wygenerowały 300 mld zł długu publicznego. To jest miażdżąca ocena tego pomysłu, który za czasów rządu Jerzego Buzka i Leszka Balcerowicza zaczął być realizowany - mówił lider SLD.

Dodał, że Sojusz interesuje m.in., jak wyglądały przepływy kapitału między giełdą a funduszami. - Będziemy starać się uzyskać odpowiedzi na te pytania, bo być może w tym kryje się wiele niezwykłych sukcesów giełdowych różnych spółek, które potem gwałtownie traciły na swoim znaczeniu - powiedział Miller.

Pytany o zapowiadany przez rząd projekt ustawy ws. zmian w OFE mówił, że jeśli będzie w nim zasada dobrowolności, to "jest to bliskie" poglądowi Sojuszu. - Skoro Polacy wybierają prezydenta, parlament, radnych, wójtów, burmistrzów, to tak samo powinni mieć prawo wyboru, czy należeć do OFE, czy też przenieść się do ZUS - podkreślił Miller.

Przypomniał, że Sojusz proponuje powstanie państwowego funduszu emerytalnego, by pieniądze osób wycofujących się z OFE nie trafiały bezpośrednio do ZUS i "były natychmiast przetwarzane na wypłaty emerytur", ale by mogły być gromadzone na specjalnym funduszu, który miałby prawo do inwestowania.

- Czekamy niecierpliwie na projekt ustawy, który powinien trafić do Sejmu. Oby trafił jak najszybciej, bo rząd wysyła rozmaite sygnały, ale to jest trochę jak z potworem z Loch Ness - wszyscy o nim mówią, ale mało kto go widział - powiedział Miller.

- Będziemy mogli ustosunkować się do ustawy, gdy ona pojawi się w Sejmie - dodał.

Półtora tygodnia temu rzecznik Sojuszu Dariusz Joński, prezentując warunki poparcia przez SLD rządowej reformy OFE, wymienił wśród nich także to, by o przejściu na emeryturę decydował staż pracy, a nie wiek. Sojusz postuluje, by kobiety mogły przechodzić na emeryturę po 35, a mężczyźni - po 40 latach pracy. (PAP)

Zagłosuj w internetowym referendum w sprawie OFE

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »