Wiek emerytalny to niekoniecznie granica końca aktywności zawodowej. Coraz więcej osób decyduje się pozostać na rynku pracy mimo osiągnięcia uprawnień do świadczenia. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) wynika, że opóźnienie momentu przejścia na emeryturę może przynieść konkretne i trwałe korzyści finansowe.
ZUS nie ma wątpliwości: Późniejsza emerytura się opłaca
ZUS w najnowszym komunikacie wyraźnie podkreśla, że każdy dodatkowy rok pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego może podnieść wysokość świadczenia nawet o kilkanaście procent. Jak pokazują analizy, składa się na to kilka mechanizmów - i wszystkie działają na korzyść osoby, która zdecyduje się jeszcze trochę popracować.
Trzy główne czynniki wpływające na wyższe świadczenie emerytalne to:
- dodatkowe składki emerytalne z kolejnych lat pracy,
- waloryzacja już zgromadzonego kapitału,
- krótszy okres wypłaty świadczenia, co podnosi jego miesięczną wysokość.
ZUS zaznacza także, że "na końcowym etapie kariery zawodowej to nie składki, ale waloryzacja ma największy wpływ na wysokość przyszłej emerytury". W 2025 roku tylko z tytułu waloryzacji kapitału osoba z 450 tys. zł na koncie zyskała aż 64,8 tys. zł, a na subkoncie - 42,7 tys. zł.
Ile można zyskać, pracując dłużej?
Dane przytoczone przez ZUS w komunikacie pokazują to bardzo konkretnie. Dla osoby 60-letniej każde 100 tys. zł zgromadzonych składek to 375,38 zł miesięcznej emerytury. Jeśli ta sama osoba poczeka 5 lat, otrzyma już 452,90 zł za każde 100 tys. zł - to o ponad 20 proc. więcej.
ZUS przedstawia też realne przykłady:
- Mężczyzna urodzony w 1959 roku, który mógł przejść na emeryturę we wrześniu 2024 r., ale zdecydował się popracować jeszcze rok, zwiększył swoje świadczenie o 19,1 proc. - z 3882 zł do 4623 zł. Brak 12 wypłat odrobi po około 6,5 roku.
- Drugi przypadek: mężczyzna urodzony w 1955 r., który odroczył emeryturę o 5 lat. Efekt? Świadczenie wzrosło z 2477 zł do 5147 zł, czyli ponad dwukrotnie.
Tego typu decyzje mają więc nie tylko krótko, ale i długofalowy wpływ na jakość życia na emeryturze.
Jak działa mechanizm wyliczania emerytury?
System emerytalny w Polsce oparty jest na zasadzie zdefiniowanej składki. Wysokość emerytury zależy od tego, ile środków zgromadzono w trakcie całego życia zawodowego. Wzór jest prosty: kwota wszystkich składek i kapitału początkowego (waloryzowanych) dzielona jest przez prognozowany czas życia (w miesiącach).
Dziś 60-latek przeciętnie pobiera emeryturę przez 22,2 roku, a 65-latek - przez 18,4 roku. To o 18-20 proc. dłużej niż w 1999 r., co - jak zauważa ZUS - oznacza, że przy tej samej kwocie składek świadczenia są niższe o 8-9 proc.
Pracujących seniorów przybywa
Trend odraczania emerytury nie jest przypadkowy. To efekt zarówno zmian demograficznych, jak i sytuacji na rynku pracy. Jak informuje ZUS, w pierwszej połowie 2025 roku liczba nowo przyznanych emerytur spadła o 17,9 proc. rok do roku. Jednocześnie rośnie liczba osób w wieku emerytalnym, które wciąż pracują - na koniec czerwca 2025 roku było ich już 1,2 mln, czyli o 2,4 proc. więcej niż rok wcześniej.
Na koniec 2024 r. aż 872,6 tys. emerytów kontynuowało pracę - wzrost o 2,2 proc. względem roku 2023. Co ciekawe, w ciągu dekady (2015-2024) liczba pracujących emerytów wzrosła o ponad 50 proc., podczas gdy całkowita liczba emerytów wzrosła o zaledwie 25 proc. Kobiety stanowią większość tej grupy - 58,1 proc.
Emerytura To nie koniec tylko kolejny etap
ZUS zwraca uwagę, że dla wielu osób emerytura nie oznacza całkowitej rezygnacji z aktywności zawodowej. "Aktywność zawodowa to nie tylko sposób na dodatkowy dochód, ale także forma rozwoju, źródło satysfakcji i utrzymania kontaktów społecznych" - czytamy w komunikacie.
W 2024 r. średni wiek przechodzenia na emeryturę wyniósł 62,7 roku - dla kobiet 60,6, a dla mężczyzn 65,1. Od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego świadczenie pobierało 67,6 proc. osób - więcej mężczyzn (73,8 proc.) niż kobiet (62,1 proc.). Jednak niemal co dziesiąta osoba zdecydowała się poczekać z tą decyzją dłużej niż rok.
Wniosek? Opłaca się poczekać
Choć każdy przypadek jest indywidualny, dane ZUS jednoznacznie wskazują, że późniejsze przejście na emeryturę może się zwyczajnie opłacić - nawet o tysiące złotych miesięcznie. To wynik nie tylko dodatkowej pracy, ale przede wszystkim efektu waloryzacji i krótszego okresu wypłaty świadczenia.
Na emeryturę warto patrzeć nie jako na metę, ale punkt zwrotny, który można przesunąć, by zyskać więcej w dłuższej perspektywie.
Agata Siwek











