Reklama

Branża mięsna: Dwutlenek węgla jest nam niezbędny. "Cała sytuacja bardzo nas zaskoczyła".

Brak dostaw dwutlenku węgla od jego producentów kontrolowanych przez państwo grozi zwalnianiem pracowników, brakiem produktów na półkach i wzrostem ich cen. Takie decyzje należy konsultować z odbiorcami - podkreśla Agnieszka Jamiołkowska, dyrektor zarządzająca Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI).

  • Brak dwutlenku węgla dotyka 90 proc. przemysłu spożywczego
  • Zapasy CO2 wystarczą na dwa tygodnie
  • UPEMI: Takie decyzje (jak wstrzymanie produkcji nawozów i pośrednio CO2 - red.) należy konsultować z odbiorcami

Dwutlenek węgla jest nam niezbędny

- Nasza branża używa dwutlenku węgla do całego procesu produkcyjnego - od hodowli, przez przetwórstwo, aż do momentu gdy produkt trafia na półki. Od oszałamiania zwierząt przed ubojem, do schładzania mięsa podczas przetwarzania i transportu produktów. Jest po prostu niezbędny - mówi Jamiołkowska.

Dostawcy zrywają umowy

- Dwaj najwięksi dostawcy nawozów sztucznych wstrzymali produkcję - to zachwiało całym rynkiem. Firmy, które dostarczają CO2 do ubojni już próbują podważać podpisane z odbiorcami umowy powołując się na niezależne od siebie przyczyny, z powodu których nie są w stanie się z nich wywiązać. Zapasy CO2 wystarczą na maksymalnie dwa tygodnie. Cała sytuacja bardzo nas zaskoczyła - dodaje. 

Reklama

Konsekwencje: zwolnienia, brak produktów, wzrost cen

- Konsekwencje mogą być ogromne - mówimy o zachwianiu działalności całej branży, wszystkich producentów. Ostatecznie grozi nam zwalnianie ludzi, brak produktów na półkach i wzrost cen. Mówimy nie tylko o produktach mięsnych, ale o całym przemyśle spożywczym - tłumaczy.

Apel do rządu

- Rząd powinien wpłynąć na dwie kontrolowane przez siebie spółki (Anwil i Grupa Azoty). W kryzysowej sytuacji ich zyski powinny być przeznaczone do utrzymania łańcucha produkcji. Rozumiem decyzje biznesowe, one są zawsze suwerenne, ale trzeba pamiętać o ich wpływie na inne gałęzie gospodarki. Obie spółki nadzoruje Skarb Państwa liczymy więc na to, że te decyzje zostaną ponownie rozważone lub rząd przygotuje inne mechanizmy wsparcia dla naszej branży - apeluje w rozmowie z Interią Jamiołkowska.

Nie możemy być zaskakiwani!

- UPEMI i inne organizacje branżowe skierowały już pisma do premiera oraz do ministrów Kowalczyka i Sasina. Mówimy w nich że to niedopuszczalne, że jesteśmy zaskakiwani takimi decyzjami. Być może podejmując je nie zdawano sobie sprawy ze wszystkich konsekwencji. Apelujemy by podobne działania z nami konsultować - podsumowuje. 

Rozmawiał Wojciech Szeląg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »