Reklama

Carlos Silvan, Glovo Polska: Ponad 2 mln osób skorzystało z naszych usług

Przez lockdown i covid wiele osób straciło szybki dostęp do sklepów i towarów. Zdarzyło się, że ciągu dwóch tygodni musieliśmy o połowę zwiększać naszą flotę. Dziś klient nie chce czekać na produkt 24 godziny i chcemy to wykorzystać - zapowiada w rozmowie z Interią Carlos Silvan, dyrektor generalny Glovo Polska.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Ewa Wysocka, Interia: Glovo istnieje od niespełna sześciu lat. Jest obecne w 650 miastach na całym świecie. To dobry wynik biorąc pod uwagę, że na rynku dostaw (delivery) jest dość ciasno?

Carlos Silvan, dyrektor generalny Glovo Polska: Glovo jest młodą firmą i od początku musieliśmy się przyzwyczaić do funkcjonowania w konkurencyjnym otoczeniu, gdzie podobne firmy mają duży dostęp do technologii i kapitału. W tej branży, aby się utrzymać, trzeba być pierwszym albo drugim na rynku. Sposobem na konkurowanie z firmami delivery jest z jednej strony innowacyjność, a z drugiej - skalkulowane ryzyko. Musimy być szybcy i nie bać się ryzykować. Jesteśmy skromni, ale mamy duże ambicje. 

W ilu miastach w Polsce już działacie? 

- Już w 40 miastach, szybko się rozwijamy. Naszym celem jest demokratyzacja branży delivery. Zależy nam na szybkiej dostępności przez naszych klientów. 

Wspomniałeś o szybkości. Jesteście tzw. firmą Q-Commerce, gwarantujecie dostarczanie produktów w ciągu pół godziny. Czyli mogę zamówić lody w waflu i liczyć, że zanim je dowieziecie, tylko trochę się rozpuszczą?

- Możesz. Zgodnie z naszą wizją, chcemy aby wszystko, co jest dostępne w miastach było niemal natychmiast dowiezione zamawiającemu. Przez lockdown i covid wiele osób straciło szybki dostęp do sklepów i towarów, a my mamy świadomość tych potrzeb. Teraz zamawiający nie chce czekać na produkt 24 godzin. Chce go mieć w ciągu kilku minut i Q-Commerce jest odpowiedzią na te potrzeby. Gwarantujemy dostawę w mniej niż pół godziny.

Jak to jest możliwe biorąc pod uwagę odległości w dużych miastach? 

- Dzięki inwestowaniu w technologie. Również dzięki bliskości dostawców i naszych partnerów, którzy oferują za pośrednictwem naszej platformy dobra i usługi. Dzięki posiadaniu wielu sklepów w aplikacji, nasi użytkownicy zawsze mają w swoim zasięgu taki, jakiego akurat potrzebują. Przykładem jest Biedronka. Współpracujemy z setkami sklepów w Polsce. Naszym zobowiązaniem jest bycie jak najbliżej klienta i dlatego staramy się, aby dobra i usługi były dostępne w jak najszybszy sposób. 

W aplikacji macie tajemniczy “anything button". Czym on jest?

- Możesz prosić o wszystko, czego potrzebujesz, pod warunkiem, że jest legalnego pochodzenia i zmieści się w żółtym plecaku, z jakimi podróżują kurierzy Glovo. Jeśli spełniasz te wymogi, to my zrealizujemy twoje zamówienie. Podczas lockdownu wiele osób prosiło nas o jedzenie dla zwierząt czy produkty sanitarne. Dość często wnuki wysyłały maseczki swoim dziadkom. Mieliśmy też osoby, które kupowały biżuterię, zdarzało się, że prosiły o przesłanie kosztowności swoim narzeczonym.

Jak musieliście dostosować swoją pracę do rzeczywistości, jaką narzuciła pandemia? 

- To było dla nas wielkim wyzwaniem. Zdarzyło się, że ciągu dwóch tygodni musieliśmy o połowę zwiększać naszą flotę. Drugim wyzwaniem było bezpieczeństwo. Aby ani klienci, ani kurierzy nie musieli dotykać pieniędzy, bardzo szybko przeszliśmy na możliwość oferowania napiwku za pośrednictwem aplikacji. Wdrożyliśmy również zdalny proces onboardingu, przyjmowania do pracy kurierów. Chętni bez kontaktu z innymi osobami otrzymywali materiały i przechodzili szkolenie w domu. Wprowadziliśmy w Polsce funkcję Pick-Up. Za pośrednictwem Glovo można zamówić jedzenie w danej restauracji, a kiedy jest gotowe, samemu je odebrać. Z takiej opcji skorzystało już ponad 2 tysiące restauracji. Nie pobieramy od nich opłat. Nie zarabiamy na tej usłudze. Dla wszystkich pandemia jest trudna do przejścia, a dla restauracji wyjątkowo ciężka. 

Czy twoim zdaniem, sklepy i restauracje idą w stronę dark kitchen i dark store, czyli powierzchni przystosowanych tylko do zakupu na wynos? 

- Myślę, że nawyk korzystania z usług delivery przetrwa pandemię. Prawdą jest też konieczność stawiania na rozwój biznesów mających coraz wydajniejszą infrastrukturę. Istnieje duży apetyt i zainteresowanie rozwojem kanałów takich jak dark store i dark kitchen. Okazuje się, że by działać w gastronomii, nie trzeba płacić za wynajem lokalu w centrum miasta. Dzięki takim rozwiązaniom można zorganizować pracę w lepszy sposób. Myślę jednak, że rozmawiamy o modelach, które się uzupełniają. Potrzeba pójścia do restauracji nie zniknie, ale dzięki delivery dotarcie do tego typu usług będzie łatwiejsze i tańsze i dlatego częstotliwość korzystania z nich może się zwiększyć.

Jesteście w Polsce od lipca 2019 roku. Postawiliście nie tylko na aplikację, ale też na Tech Hub. Dlaczego wybraliście Polskę? 

- Pod wieloma względami Polska jest silnym krajem. Po pierwsze, jest to kraj o solidnej strukturze demograficznej, po drugie - jeśli patrzymy na jego rozwój w ciągu dwóch ostatnich dekad, jest to państwo, które rozwija się gospodarczo i to bardzo widać. Polska była przecież jedynym krajem, który podczas kryzysu 2008 roku nie wszedł w recesję. Trzeci, ważny komponent - Polska jest krajem z wielkimi talentami. To jeden z narodów mających najwyższy poziom edukacji w Europie. Dlatego to właśnie ten kraj wybraliśmy na rozwój Glovo Tech Hub. Chcemy wykorzystać istniejąca pulę talentów, co w rzeczywistości pozwoli nam na rozwój produktów i usług dla użytkowników. 

Gdzie jeszcze Glovo ma Tech Huby?

- Poza Barceloną tylko w Polsce. Pracuje w nim prawie 50 informatyków, którzy rozwijają aplikacje. Oczekujemy, że pod koniec roku liczba zatrudnionych zwiększy się do prawie stu. Nasi inżynierowie rozwijają nowe funkcje aplikacji i polepszają jej działanie. A innowacje są potem wprowadzane do 24 krajów, w których działa Glovo. W Warszawie tworzy się technologie, które potem są eksportowane na inne kontynenty. Pamiętajmy, że Glovo ma wiele aplikacji: dla kurierów, stronę internetową, aplikację dla klientów. Stoi za nami wysoka technologia i Warszawa jest ważnym miejscem, żeby ją ulepszać. 

A jakie są najbliższe plany Glovo?

- Na zakończenie tego roku chcielibyśmy znacznie zwiększyć naszą obecność na polskim rynku. Chcielibyśmy co najmniej podwoić liczbę restauracji, które współpracują z naszą aplikacją Pick Up i chcielibyśmy dotrzymać słowa, że będzie możliwe w mniej niż 30 minut zrealizowanie każdego zamówienia. 

O ile w pandemii wzrosła liczba zamówień Glovo? 

- Tego nie możemy ujawnić. Możemy natomiast powiedzieć, że odkąd weszliśmy do Polski więcej niż 2 miliony osób skorzystały z Glovo i w pierwszym roku funkcjonowania staliśmy się pierwszą w kraju aplikacją delivery. Trzeba przyznać, że nasz rozwój w Polsce przerósł oczekiwania. Liczymy, że zacieśnimy współpracę z właścicielami restauracji, staniemy się ich kurierem i w jakiś sposób przyczynimy się do wzmocnienia tego segmentu ale także do rozwoju informatyzacji.

Na czym chcecie budować swój sukces? 

- Powodzenie jest kontekstem relatywnym. Jesteśmy firmą która zawsze podnosi sobie poprzeczkę. Nigdy nie jesteśmy zadowoleni z miejsca, jakie zajmujemy dzisiaj, tylko staramy się patrzeć perspektywicznie, gdzie chcielibyśmy być jutro. Jeśli mnie pytasz, co odróżnia Glovo od innych firm to powiem, że kultura korporacyjna. Jesteśmy firmą z solidnymi wartościami korporacyjnymi, standami i staramy się aby nasi pracownicy przestrzegali naszych zasad. W Glovo wszyscy zatrudnieni rozwożą zamówienia. Nasz prezes też co miesiąc rozwozi zamówienia. Dzisiaj po południu mamy wydarzenie, podczas którego kilka osób z biura, ja również, będziemy rozwozić zamówienia. I za każde zamówienie, które wręczają nie kurierzy tylko etatowi pracownicy, firma przekazuje 15 euro na organizację pozarządową. To dla nas dodatkowy bodziec. I to jest bardzo ważne, bo nam pozwala być bliżej rzeczywistości i lepiej realizować zamówienia. Biorąc pod uwagę kulturę korporacyjną, jesteśmy młodą firmą ale bardzo ambitną i chcemy być liderem na rynkach, na których już jesteśmy obecni.   

Czy podczas pandemii łatwiej się porozumieć z klientami instytucjonalnymi? 

- Z pewnością tak. Zauważyliśmy, że zainteresowanie usługami delivery wzrosło, również ze strony dużych korporacji. Przed pandemią być może wiele z tych firm brało pod uwagę stawianie na kanały dystrybucji, takie jak my, ale nie wprowadzało tego w życie. Po jej rozpoczęciu widzieliśmy, że rzeczywiście Glovo stało się ważnym graczem, bo ten typ platform został wpisany do strategii dużych firm, do ich codziennych zamówień, jako jeden z kanałów wzmocnienia sprzedaży. Z dnia na dzień użytkownicy coraz chętniej z nich korzystają. Dlatego korporacje nie chcą stracić okazji do pozycjonowania się w tego typu platformach dystrybucji. 

- Z naszych usług korzysta Biedronka, Auchan, Carrefour, Empik, Wedel, Blikle... Z dnia na dzień cieszymy się coraz większym zainteresowaniem, bo coraz większe i znane firmy stawiają na tego typu kanały. 

I na koniec pytanie, którego nie mogę nie zadać. Jako korespondentka polskich mediów wiele lat mieszkałam w Hiszpanii. Ty porzuciłeś Barcelonę dla Warszawy. To trudna zmiana?

- Miałem szczęście mieszkać w wielu różnych krajach i miastach, mieszkałem w Dakarze, Bangladeszu, Sierra Leone. Moje doświadczenie pokazuje, że nie istnieje miasto dobre czy złe. Każde miasto jest wyjątkowe, a w Warszawie jestem bardzo szczęśliwy. Poczucie szczęścia jakie ci towarzyszy w jednym miejscu zależy także od osób, które cię otaczają, od projektu nad jakim pracujesz i interakcji z innymi ludźmi. Tęsknię za hiszpańskim jedzeniem zawsze kiedy mieszkam w innym kraju. Ale z drugiej strony mieliśmy tutaj przepiękną zimę, jakiej w Barcelonie nie miałbym szans zobaczyć. Dlatego myślę, że nie ma miast lepszych czy gorszych, wszystkimi można się cieszyć. W Warszawie jesteśmy z ogromny projektem i wspaniałym zespołem, dlatego chętnie zostanę tu na dłużej.

Rozmawiała Ewa Wysocka

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Dowiedz się więcej na temat: Glovo
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »