Reklama

Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI: Część spółek wciąż z atrakcyjnymi cenami

Większość z nas trzyma pieniądze na lokatach w banku. Podobnie jest w innych krajach Europy - mówi Interii Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. - Jednak Rada Polityki Pieniężnej ścięła w zeszłym roku stopy procentowe do zera, w efekcie banki obniżyły oprocentowanie depozytów i w tej chwili trzymanie w nich pieniędzy nie ma ekonomicznego sensu - nic na nich nie zarabiamy gdy inflacja jest kilkuprocentowa. Osoby bardziej aktywne szukają alternatywy i w najbliższym czasie ten proces będzie narastał - przewiduje prezes Quercus TFI. - Paradoksalnie banki nie potrzebują pieniędzy, bo zahamowały akcję kredytową, gdy rynek zalały środki z rządowych programów pomocowych - dodaje Buczek.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

- Wiele osób zdecydowało się na inwestowanie w nieruchomości, ale do tego potrzeba relatywnie dużych środków, zwykle kilkuset tysięcy złotych. Poza tym - jeśli nie jest to nieruchomość na własny użytek - trzeba ją wynajmować, pilnować płatności, po jakimś czasie remontować. Ceny nieruchomości w najbliższych kwartałach będą jednak rosły choćby dlatego, że z powodu ograniczeń pandemicznych wydłuża się  czas oczekiwania na pozwolenia na budowę, projektów deweloperskich jest więc mniej, co winduje ceny mieszkań - zauważa Buczek. 

Może zatem złoto i inne kruszce - czy jednak ich ceny już nie są wysokie? - Poprzedni szczyt hossy na rynku złota mieliśmy w 2011 roku, potem nastąpiło kilka lat bessy. Od trzeciego kwartału 2018 roku rozpoczął się długoterminowy trend wzrostowy na złocie, który w zeszłym roku przyspieszył. W tej chwili mamy korektę kursu złota, ale zapewne w następnych latach możemy się spodziewać dalszych wzrostów rzędu 10 proc. rocznie i to mimo faktu, że od 2018 roku ceny złota zyskały już 50 proc. - przewiduje ekspert.

Na giełdzie zniechęcałbym do inwestowania w spółki spekulacyjne, te które mocno rosną, a potem równie gwałtownie spadają. Lepiej wybierać spółki, które znamy, bo korzystamy z ich produktów. Niektóre z nich są dziś nisko wycenione, a zarazem płacą solidne dywidendy. Inwestowanie na giełdzie zawsze jednak wiąże się z ryzykiem - można je zmniejszyć korzystając z funduszy inwestycyjnych - przypomina Sebastian Buczek. - Pozwalają one inwestować także na giełdach światowych. Korzystając z funduszy można również kupować obligacje - cieszą się one dużą popularnością, bo przynoszą stosunkowo niewielki zysk, ale jednak taki, który zrównoważy poziom inflacji. Obligacje skarbowe można zresztą kupować także samodzielnie - dodaje.

Pytany o inwestowanie na Wall Street Sebastian Buczek przyznaje, że amerykańskie akcji po długiej fali wzrostów są już drogie, choć Fed wciąż pompuje pieniądze w amerykański rynek finansowy. Zaleca więc ostrożność i zwrócenie uwagi na rynek w Warszawie, który nie miał tak udanych ostatnich lat i akcje wielu solidnych firm mają atrakcyjne ceny. - Udział akcji w portfelach Polaków jest dziś bardzo niski - praktycznie najmniejszy od początku istnienia GPW. Popyt powinien więc rosnąć, tak jak indeksy na giełdzie. Mogą nawet wkrótce zmierzyć się z rekordowymi poziomami z 2007 roku - przewiduje ekspert.

Wojciech Szeląg

Rozlicz PIT online już teraz lub pobierz darmowy program

Dowiedz się więcej na temat: TFI | polska giełda | zloto | ceny nieruchomości | depozyt | lokaty bankowe
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »