Reklama

Wirus atakuje surowce

Epidemia koronawirusa odcisnęła piętno na rynkach surowcowych. Na rynkach metali rosną zapasy miedzi, niklu, cynku i stali za sprawą COVID-19, wirusa z Wuhan wywołującego groźne zapalenie płuc, który stał się postrachem dla całego świata. Przełożył się on na spadek aktywności gospodarczej szczególnie w Chinach, w ślad za tym ucierpiał popyt i nastąpił spadek cen surowców.

Jaki jest bilans wirusa na dziś? W poniedziałek Narodowa Komisja Zdrowia Chin poinformowała o 409 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem i o 150 zgonach, co oznacza w sumie 2592 ofiary śmiertelne i 77 150 zakażeń.

Reklama

Wirus przedziera się przez kolejne granice. Przypadki zachorowań wystąpiły w 25 krajach na całym świecie, również w Europie (Włochy, Niemcy, Francja, Finlandia, USA). Poza Chinami kontynentalnymi doszło jak dotąd do zgonów w Iranie, w Korei Południowej, w Japonii, we Włoszech, w Hongkongu i na Filipinach, w Tajwanie i we Francji. Najszybciej, poza Chinami, wirus rozprzestrzenia się w Korei Południowej.

Na fali obaw o rozprzestrzenianie się choroby spadają ceny surowców, w tym metali przemysłowych, których znaczącym konsumentem są Chiny. Problemem są przestoje w zakładach i utrudnienia w transporcie. W efekcie rosną zapasy. Według danych Shanghai Futures Exchange, składy zarówno miedzi jak i cynku wzrosły o ponad 20 proc., do poziomu najwyższego od marca. Z kolei składy aluminium rosły przez sześć tygodni. To najdłuższy przyrost zapasów od prawie dwóch lat.

Producenci chińscy nie mogą wznowić produkcji ze względu na restrykcje transportowe nałożone w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa. Ograniczone są możliwości logistyczne m.in. hut w kwestii odbierania dostaw miedzi.

Ucierpi także Ameryka Łacińska

Negatywny wpływ koronawirusa odczuwają kraje Ameryki Łacińskiej - regionu, w którym jak na razie nie zanotowano zachorowań na tą groźną chorobę. Pierwszym poszkodowanym jest Chile - największy, światowy producent miedzi. W 2018 roku wydobyto tam 5 mln 800 tys. ton tego kruszcu - 28 proc. globalnego wydobycia. Prawie 80 proc. eksportu kolorowego metalu trafia do Azji, z czego połowa do Chin. Odkąd rozpoczęła się epidemia, Kraj Środka zamknął porty i zaapelował do Cochilco - Comisión Chilena del Cobre (Chilijskiej Komisji Miedzi) - o opóźnianie przesyłek.

W ciągu miesiąca cena miedzi na światowych giełdach spadła o 10 proc. Według Goldmana Sachsa, taki spadek cen miedzi oznacza zmniejszenie PKB Chile o 1,2 proc. Bank inwestycyjny wyraził opinię, że spadek eksportu oraz cen miedzi obniży o co najmniej 1 proc. PKB Peru, drugiego po Chile wydobywcy tego metalu (12 proc. światowego wydobycia). W obu krajach przychody z wydobycia tego surowca stanowią 10 proc. PKB.

Konsekwencje epidemii koronowirusa odczuwa też Brazylia - największa gospodarka Ameryki Łacińskiej i największy producent żelaza na świecie. W 2019 r. jego wydobycie wyniosło tu 453 mln ton. Co trzecia eksportowana tona trafiła do Chin. Ograniczenia w przyjmowania żelaza przez Pekin mogą o 0,5 proc. zmniejszyć tegoroczny PKB - twierdzi Goldman Sachs.

Z przeprowadzonego w lutym badania Bank of America Merrill Lynch wynika, że spowolnienie przez Chiny popytu na surowce jest największym ryzykiem gospodarczym dla całej Ameryki Łacińskiej. Zdaniem ekspertów, sposobem na ratowanie sytuacji powinna być dywersyfikacja eksportu.

Zniżki widoczne są także na rynku ropy. Ograniczenia w transporcie przekładają się na spadek popytu Chin na paliwa o ponad 15 proc. Kurs ropy spadł w tym roku o ponad 15 proc. Gorzej jest też w sektorze budowlanym. Wang Jianhua, główny analityk ds. stali w firmie konsultingowej MySteel cytowany przez Bloomberga, informuje, że popyt na stal konstrukcyjną dosłownie stoi w miejscu, a aktywność firm jest bardzo ograniczona.

Bez paniki, ale jest niepewność

Co dalej? Kluczową kwestią jest powstrzymanie dalszego rozprzestrzeniania się epidemii. Nie wiadomo póki co, jak sprawy potoczną się w kolejnych miesiącach. Rynki zakładają, że po opanowaniu zagrożenia Chiny podejmą środki zaradcze, by stymulować gospodarkę. Na razie jednak wirus wciąż atakuje.   

Chilijski minister górnictwa Baldo Prokurica liczy, że sytuacja poprawi się w perspektywie miesiąca-dwóch za sprawą wzmożonych wysiłków Chin, które prowadzić mają do ograniczenia skali rażenia wirusa i jego wpływu na biznes.

jednak eksperci ostrożnie podchodzą do wycen. Analitycy Citigroup obniżyli swoje szacunki dotyczące kształtowania się cen surowców w najbliższym czasie. W perspektywie pierwszego kwartału 2020 r. zmniejszyli prognozę ceny ropy Brent z 69 dol. za baryłkę do 54 dol., prognozę miedzi z 6000 dol. za tonę do 5600 dol., aluminium z 1775 dol. za tonę do 1710 dol., a rudy żelaza z 80 dol. za tonę do 75 dol.

Z kolei Goldman Sachs właśnie obniżył swoje prognozy cen miedzi na trzy, sześć i dwanaście miesięcy z - odpowiednio - 6300, 6500 i 7000 dol. za tonę do 5900, 6200 i 6500 dol. Według banku inwestycyjnego, w wyniku epidemii koronawirusa popyt na czerwony metal spadnie o 18 proc. rok do roku w samym pierwszym kwartale.

Monika Borkowska, Ewa Wysocka

Dowiedz się więcej na temat: surowce | koronawirus
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »