Reklama

Wakacje: Islandia wymaga testów również od zaszczepionych

​Islandia zaostrza przepisy dotyczące wjazdu do kraju. Od najbliższego poniedziałku przy przekraczaniu granicy negatywny test na COVID-19 będą musiały okazać również osoby, które przeszły pełne szczepienie.

Osoby przybywające na Islandię, które przeszły pełny cykl szczepień, przy przekraczaniu granicy będą musiały przedstawić negatywny wynik testu RT PCR lub antygenowego na koronawirusa. Badanie musi być wykonane w ciągu 72 godzin przed przyjazdem.

Decyzje podjęło Ministerstwo Zdrowia po przeanalizowaniu raportu głównego epidemiologa kraju, który wskazuje na wzrost liczby zachorowań na koronawirusa. Wczoraj zarejestrowano 22 nowe przypadki. Dla porównania, w ciągu ostatniego miesiąca aż 17 razy wzrost dzienny zachorowań był równy zeru.  

Reklama

Jak wynika z danych islandzkiego resortu zdrowia, do większości nowych infekcji doprowadził wariant Delta. Z badań wynika, że covidem mogą zostać zarażone również osoby zaszczepione, które potem same będą zarażać. Dlatego, zdaniem ekspertów, wprowadzenie nakazu aby one też przed przyjazdem na Islandię wykonywały test, ograniczy rozprzestrzenianie się wirusa. 

 Bez zmian pozostawiono przepisy dotyczące osób niezaszczepionych, które przybywają na Islandię. Zgodnie z decyzją resortu zdrowia, podróżni ci muszą przedstawiać trzy negatywne wyniki testów typu RT PCR. Pierwszy ma być wykonany najpóźniej 72 godziny przed przyjazdem. Drugi na początku 5-dniowej, obowiązkowej kwarantanny, a trzeci - po jej zakończeniu. 

 Ewa Wysocka

Dowiedz się więcej na temat: wakacje covid | Islandia | testy na COVID | Kwarantanna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »