Reklama

Czy utkwimy w energetycznym i cyfrowym zapóźnieniu?

Polska jest spóźniona z inwestycjami w energetykę przynajmniej o dekadę, a jeśli chodzi o inwestycje cyfrowe wciąż ciągniemy się w ogonie Unii. Tymczasem cały świat wchodzi właśnie w tych obszarach w inwestycyjny cykl, który potrwa następne parędziesiąt lat. Ale w Polsce inwestycje kuleją. Czy to znaczy, że już na starcie przegrywamy wyścig o przyszłość?

- Mamy opóźnienia w inwestycjach w energetykę w stosunku do Europy o co najmniej 10 lat - mówiła podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego odbywającego się w Katowicach Alina Wołoszyn, partner w firmie doradczej KPMG.

Krzysztof Szubert, prezes NCBR Investment Fund ASI dodaje, że Polska w Indeksie gospodarki i społeczeństwa cyfrowego (DESI) publikowanym co roku przez Komisje Europejską wciąż znajduje się pod koniec stawki państw Unii. Głównym powodem jest słaba adaptacja nowych technologii przez polskie małe i średnie firmy. Tymczasem ten sektor tworzy ok. połowy polskiego PKB i zatrudnia ok. 60 proc. pracowników. A malejące w stosunku do PKB inwestycje sektora prywatnego w naszym kraju to tendencja trwająca już od sześciu ostatnich lat.

Reklama

- Mamy na 30-40 lat jasny program dekarbonizacji, zielonej ekonomii, transformacji energetyki i budowy energetyki odnawialnej. Nie ma alternatywy - powiedział prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz.

Polska jest wciąż atrakcyjnym miejscem dla inwestycji, a raczej miejscem atrakcyjnych okazji inwestycyjnych. Wyspecjalizowane, duże fundusze inwestycyjne kupują na pniu zbudowaną w Polsce infrastrukturę teleinformatyczną, światłowody, rozproszoną energetykę, kogenerację. Marcin Petrykowski, prezes spółki Atende mówi, iż nie obawia się, że źródła finansowania takich inwestycji wyschną.

Ale to nie znaczy, że dostęp do finansowania będą mieć polskie małe i średnie przedsiębiorstwa, które równocześnie potrzebują wprowadzania automatyzacji w produkcji, technologii cyfrowych i "zielonej" energii, żeby ich produkty nie zostawiały "węglowego śladu", bo takich wkrótce nikt nie kupi. Prawdopodobnie cały ten sektor musi polegać na finansowaniu z sektora bankowego, a równocześnie mikro i małe przedsiębiorstwa są najmniej innowacyjne. A równocześnie najgorzej spłacają kredyty.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- Potrzeby sfinansowania przedsięwzięć i gałęzi gospodarki będą ogromne - mówiła Ewa Łuniewska, wiceprezes ING Banku Śląskiego.

Tymczasem banki poważnie obawiają się, czy będą mogły finansować dalej gospodarkę. Gdy wybuchła pandemia pomoc publiczna dla przedsiębiorstw wypchnęła popyt na kredyt. Ale nadal Polska tkwi w recesji kredytowej. Aktywa banków wprawdzie rosną, bo kupują rządowe obligacje, ale wartość kredytów do PKB spadła do ok. 51 proc. - zwraca uwagę Krzysztof Pietraszkiewicz.

Dlaczego przedsiębiorcy nie inwestują? Bo nie jest dla nich jasna wieloletnia strategia gospodarcza państwa. Mają też problem ze zdefiniowaniem własnej strategii biznesowej. Nie ma jasności, co z  polską drogą do strefy euro, a rozliczenia finansowe mają dla nich duże znaczenia. W końcu wreszcie polski system prawny jest bardzo skomplikowany i komplikuje się jeszcze bardziej.  

- Do tego (inwestycji) potrzebna jest stabilna i przewidywalna polityka monetarna i polityka fiskalna - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz.

- Musimy lepiej zarządzać modelem długoterminowej wartości w gospodarce - dodaje Marcin Petrykowski.

- Inwestycje pojawiają się, gdy inwestorzy poczują stabilizację - powiedział Dariusz Szwed, wiceprezes Alior Banku.

Sektor bankowy już od kilku lat traci rentowność. Żeby sprostać potrzebom kredytowania gospodarki banki muszą podnosić kapitały, ale niska rentowność jest powodem, że przestały być atrakcyjne dla inwestorów krajowych i zagranicznych. To znaczy, że na kapitał muszą odkładać bieżące zyski. Ale te z kolei są na to za małe. Koło się zamyka. O ile zagraniczny kapitał na pewno będzie wciąż kupował i finansował rodzynki, to jednak właśnie polskie banki finansują 65-70 proc. polskiej gospodarki. 

- Polski sektor bankowy stanie w ciągu kilku kwartałów przed barierą (...) Znaczna część banków nie będzie mogła wychodzić naprzeciw potrzebom klientów - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz.

Zamieszanie wokół intencji rządu wobec polityki gospodarczej, niepewność co do możliwości korzystania przez Polskę z unijnych środków na popandemiczną odbudowę, potrzeby inwestycji w cyfryzację i transformację energetyczną, żeby dogonić uciekający pociąg - to nie jedyne wyzwania dla gospodarki. W ślad za transformacją i automatyzacją musi postępować przekwalifikowanie, kształcenie i dokształcanie pracowników. Będzie musiał się w to zaangażować sektor prywatny i publiczny. Albo powiększymy i tak wieloletnie zapóźnienia.

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »