Reklama

Glapiński: Bank centralny nie powinien reagować podwyżką stóp na negatywne szoki podażowe

- Bank centralny nie powinien reagować podwyżką stóp na negatywne szoki podażowe - ocenił w trakcie konferencji prezes NBP Adam Glapiński.

- Na negatywne szoki podażowe bank centralny nie powinien reagować podwyższeniem stóp procentowych - powiedział prezes NBP.

Glapiński po raz kolejny ocenił, że wzrost inflacji jest przejściowy.

- Obecny wzrost cen w Polsce i na całym świece ma charakter przejściowy. Mamy też efekt odłożonego popytu, ale wzrost inflacji wynika ze wspomnianego wzrostu cen surowców i frachtu, problemów podażowych. Także ze statystycznych efektów bazy - powiedział.

Prezes ocenił, że odpowiedzi na obecny szok podażowy istnieją tylko po stronie polityki fiskalnej.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Wskazał, że m.in. ceny paliw i energii odpowiadają za około połowę wzrostu inflacji.

- Według ostatnich szczegółowych danych za lipiec widzimy, że ceny paliw, energii i innych cen niezależnych od nas, odpowiadają za połowę wzrostu indeksu CPI - powiedział.

- Być może powstanie sytuacja, w której trzeba będzie zacieśnić politykę pieniężną - poinformował Glapiński. Prezes nie określił, kiedy mogłoby dojść do zacieśnienia.

- Być może pojawi się taka sytuacja, że trzeba będzie zacieśnić politykę pieniężną - powiedział prezes.

Dodał, że NBP prowadzi w tym obszarze podobne analizy, jak wszystkie duże banki centralne.

Glapiński ocenił, że teraz podwyższenie stóp byłoby niekorzystne dla gospodarki, która odbudowuje się po pandemii.

- Gdybyśmy w tym momencie zacieśnili, tak żeby było to odczuwalne dla gospodarki, to byśmy zdusili wzrost kiełkujący po pandemii, a nie uzyskalibyśmy żadnego spowolnienia inflacji - powiedział.

Dodał, że gdyby RPP oceniła, że sytuacja gospodarcza w kolejnych kwartałach będzie wymagała podwyżki stóp, to Rada podniosłaby stopy już w środę. 

- Zmiany w poziomie rezerwy obowiązkowej nie są teraz wskazane - poinformował w trakcie konferencji Glapiński.

- Nie będę głosować i nie będę postulował żadnej zmiany rezerwy obowiązkowej, na pewno nie będziemy podejmować żadnych decyzji niekorzystnych dla banków - powiedział prezes.

- Zespół działający w NBP, który monitoruje rynek nieruchomości zapewnia mnie, że w tej chwili nic niebezpiecznego na tym rynku nie zachodzi - powiedział Glapiński. Dodał, że rząd powinien stymulować podaż mieszkań, a nie popyt.

Prezes NBP zapewnił, że rynek nieruchomości w Polsce jest stale analizowany przez specjalny zespół w banku.

Glapiński przyznał, że ceny mieszkań, metrów kwadratowych, domów, komponentów w budownictwie rosną, ale ten wzrost odpowiada rosnącym dochodom.

- Jak rosną dochody, to kolejne grupy rodzin dostrzegają, że w ich zasięgu jest kredyt mieszkaniowy, hipoteczny i w niego wchodzą, dopóki luka mieszkaniowa się nie wypełni - powiedział.

Prezes NBP podkreślił, że "zespół mnie zapewnia, że w tej chwili nic niebezpiecznego tam nie zachodzi (na rynku mieszkań - PAP)". Jednocześnie przyznał, że to nie oznacza, że tak będzie zawsze.

Glapiński dodał, że polityka państwa powinna koncentrować się na wspieraniu podaży mieszkań, w tym podaży mieszkań na wynajem, a nie na stymulowaniu popytu. - Dobrze by było, by państwo stymulowało wielkość oddawanych mieszkań na rynek, w tym na wynajem - zaznaczył prezes.

- Realizacja ambitnych celów klimatycznych proponowanych przez Komisję Europejską oznacza utratę konkurencyjności polskiej gospodarki i wzrost cen energii dla obywateli - powiedział Glapiński.

- Jeśli będą realizowane te nazwijmy je ambitne klimatyczne pomysły, jeśli te ambicje klimatyczne będą realizowane, (...) to Polacy będą coraz więcej płacić za energię, z roku na rok, a polska gospodarka z roku na rok będzie tracić konkurencyjność - powiedział szef NBP.

- To jest cena zielonej rewolucji. Każda rewolucja ma cenę czasami krwawą. Ta zielona rewolucja europejska ma taki charakter, że Polacy zapłacą tu najbardziej brutalnie i bezwzględnie i ona dotyczy poziomu życia polskich rodzin, dlatego, że nasza gospodarka jest oparta na węglu - dodał.

Wskazał, że jego zdaniem, jest to “dziwna rewolucja" bo polega na rozwinięciu produkcji energii z gazu kosztem węgla, czyli też na zanieczyszczeniu powietrza.

- To jest taki pomysł, że energia produkowana w Niemczech z rosyjskiego gazu ma zastąpić tę energię, którą produkujemy z węgla. Zapłacimy za to bardzo dużo - powiedział.

Jego zdaniem, w planie Komisji Europejskiej jest podwyżka cen energii, w szczególności z węgla.

- To nie jest przypadek, to nie jest błąd. Kilkadziesiąt lat taki proces będzie trwać, aż dojdziemy do jakiegoś stanu zielonej szczęśliwości - podsumował

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »