Komentarze analityków są jednoznaczne - słabsze dane z USA podsycają spekulacje dotyczące obniżek stóp procentowych przez Fed.
"Rano rynki finansowe koncentrowały się na ogłoszonym wczoraj przez prezydenta Trumpa rozporządzeniu wykonawczym dotyczącym ceł. Podwyższenie ceł nie jest dobrą wiadomością ani dla Stanów Zjednoczonych, ani dla reszty świata, więc podpisanie tego rozporządzenia rynków nie ucieszyło. (...) W drugiej części dnia cała uwaga skupiła się na danych ze Stanów Zjednoczonych dotyczących rynku pracy, ponieważ okazały się dużo słabsze od oczekiwań. Niektórzy określają je jako dramatyczne" - powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Słabe dane z USA. Rajd dolara przerwany
Amerykański Departament Pracy podał, że liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w Stanach Zjednoczonych wzrosła w lipcu o 73 tys. Oczekiwano zwyżki o 104 tys. Miesiąc wcześniej wzrost wyniósł 14 tys., po korekcie z 147 tys.
"Dzisiejsze dane - zwłaszcza te z rynku pracy w USA - przerwały rajd dolara, zwiększając oczekiwania na obniżenie cen kredytów przez Fed we wrześniu. Ewidentnie lipcowy raport o zatrudnieniu poza rolnictwem (NFP) zaskoczył rynki" - w podobnym tonie komentuje Michał Pietrzyca, analityk DM BOŚ. "Zaskoczenie w NFP, w połączeniu ze stopą bezrobocia na poziomie 4,2 proc. wywindowało prawdopodobieństwo wrześniowej obniżki stóp FED o 25 punktów bazowych do 67 proc. Niedawno mieliśmy jeszcze ok. 38 proc." - dodaje analityk.
Cytowana wcześniej Monika Kurtek dodaje, że dane ze Stanów Zjednoczonych zmieniły obraz sytuacji. "Myślę, że rynki dosyć długo przy tych danych się zatrzymają. W przyszłym tygodniu w kalendarzach nie ma istotnych publikacji, więc bardzo mocno będą śledzone aktualne wypowiedzi członków Fedu. Oczekiwania na obniżkę stóp już we wrześniu bardzo mocno wzrosły i rynki będą szukały potwierdzenia swoich oczekiwań" - komentuje ekonomistka Banku Pocztowego.











