Reklama

Rekordowe kary za kursowy skandal

Znamy już kary za manipulację kursami walutowymi, której w ubiegłym roku dopuszczali się pracownicy największych banków świata. Sześć podmiotów zapłaci w sumie 4,3 mld dol. na rzecz regulatorów rynku finansowego w USA, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Potajemna działalność traderów najwięcej, bo 1,02 mld dol., kosztowała Citigroup. O 6 mln grzywny mniej musi zapłacić JP Morgan. Pozostali winni nadużyć to: UBS (800 mln dol. kary), grupa Royal Bank of Scotland (634 mln dol.), HSBC Holdings (618 mln dol.), Bank of America (250 mln dol.) oraz Barclays, który negocjuje ugodę z odpowiednim organem.

Złodziejska "Drużyna A"

Dochodzenie amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości, Rezerwy Federalnej i brytyjskiego Urzędu ds. Poważnych Oszustw trwa, można więc spodziewać się kolejnych wezwań do zapłaty za machinacje, które miały doprowadzić do strat w wysokości 5,3 biliardów dolarów.

Reklama

Śledczy ujawnili ich dowody, publikując zapisy rozmów prowadzonych przez spekulantów na czatach o nazwach typu "Trzech muszkieterów" lub "Drużyna A". Duża ilość używanych tam wulgaryzmów i całkowity brak skrupułów traderów wzajemnie gratulujących sobie zysków kosztem klientów mogą szokować. Brytyjski Urząd Nadzoru Finansowego (FCA) zakończył badanie manipulacji kursami ponad dwa razy szybciej niż w ujawnionej dwa lata temu podobnej sprawie Liboru, jednak nie wszystkim spodobało się nieujawnienie liczby osób uprawnionych do odszkodowania.

Jak karać?

Dyrektor Departamentu Usług Finansowych stanu Nowy Jork (DFS) Benjamin Lawsky skrytykował działania FCA jako zbyt łagodne. Prawdopodobnie z tego powodu Barclays, mimo że podlega DFS, wolał poddać się śledztwu Brytyjczyków. Inne banki miały jeszcze więcej szczęścia, ponieważ zostały zmuszone jedynie do "dokonania przeglądu" swoich praktyk. Wśród 30 takich instytucji jest m.in. drugi największy gracz na rynku międzynarodowej wymiany walutowej - Deutsche Bank. Przed grzywną uchronił się także Credit Suisse.

Wypowiadający się dla Bloomberga londyński prawnik Stevie Loughrey nie bez racji twierdzi, że kary za brak kontroli nad bankami w ich obecnym wymiarze nie zapewniają poszkodowanym odpowiedniej rekompensaty, a rzeczywiste zadośćuczynienie pokrzywdzonym klientom wymagałoby od regulatorów znacznie większego wysiłku. Być może adekwatnym rozwiązaniem byłyby indywidualne pozwy przeciw konkretnym oszustom. Jak na razie w rezultacie wykrycia niedozwolonych praktyk zwolniono, zawieszono lub skłoniono do rezygnacji z pracy ponad 30 traderów.

Niechlubny rekord

Początkowo śledztwo dotyczyło jedynie manipulacji kursem walut, z czasem zostało rozszerzone o przypadki wykorzystywania tajnych informacji i pobierania wygórowanych prowizji przez działy sprzedaży usług. Kary wyznaczone przez FCA są rekordowo wysokie. To także pierwszy przypadek, w którym regulator zawarł ugodę z grupą banków. Do tej pory najwyższa zasądzona przez FCA grzywna wynosiła 160 mln funtów (243 mln dol.). Otrzymał ją szwajcarski bank UBS za manipulację wysokością oprocentowania depozytów i kredytów na rynku międzybankowym w Londynie.

Musiał on zwrócić 134 mln franków szwajcarskich zarobione dzięki, jak określono to w werdykcie, "poważnym naruszeniom" zasad rynku walutowego. UBS musiał także zgodzić się na ograniczenie maksymalnej wysokości wynagrodzeń swoich ekspertów od wymiany zagranicznej i metali szlachetnych. Tamtejszy urząd kontrolny Finma wciąż prowadzi dochodzenie w sprawie 11 pracowników banku. Wbrew oficjalnym deklaracjom o gotowości do współpracy z odpowiednimi organami niewykluczone, że podobnym restrykcjom wraz z postępem śledztwa zostanie poddany Barclays.

Cień Liboru

Minęły dwa lata od rozstrzygnięć w kwestii manipulacji stopą procentową kredytów na londyńskim rynku - zwaną w skrócie Libor. Jest ona używana w transakcjach, których całkowita wartość opiewa na 300 biliardów dol.

Do tej pory dwanaście firm otrzymało w sprawach związanych z Liborem i jego pochodnymi kary w wysokości ponad 6,5 mld dol., z czego około 1,5 mld dol. przypadło na sam UBS. Afera zwróciła uwagę na konieczność przyjrzenia się stawkom stosowanym przez handlowców w różnych branżach - od naftowej do obrotu kamieniami szlachetnymi.

Jak mówi przewodniczący amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (CFTC) Aitan Goelman, w morzu przepływającej przez rynki gotówki trudno dostrzec nieprawidłowości w kursach walutowych. Jednak bez ustalanych codziennie stawek wymiany pieniądza jednego kraju na inny nie działałyby np. fundusze emerytalne. Dlatego każdy przypadek manipulacji nimi ma wymierny wpływ na całość światowej gospodarki i podważa zaufanie do systemu, którego wszyscy jesteśmy elementem. Patrząc na korespondencję bohaterów afery, chyba nawet nie przeszło im to przez myśl.

dr Kordian Kuczma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »