W skrócie
- Singapurski bank UOB (United Overseas Bank) przewiduje, że przed końcem 2026 roku kurs funta spadnie do poziomu 1,27 dolara. W ten sposób ”zielony” wzmocni się, gdyż w tej chwil za funta trzeba zapłacić około 1,36 dolara.
- Funtowi nie będą sprzyjać częste obniżki brytyjskich stóp procentowych. Tymczasem ekonomiści Goldman Sachs zakładają, że słabsze dane z brytyjskiego rynku pracy skłonią Bank Anglii do cięcia stóp w marcu, czerwcu i wrześniu.
- Dla kursów na rynkach walutowych wielkie znaczenie ma ”wyścig” stóp procentowych wprowadzanych przez poszczególne banki centralne. Kilka dni temu Europejski Bank Centralny stóp nie zredukował, a niektórzy analitycy przewidują, że wkrótce zacznie je podnosić.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na naszym rynku walutowym brytyjski funt kosztuje około 4,86 zł. W krytycznym dla niego dniu, czyli 18 grudnia zeszłego roku, był wart mniej niż 4,79 zł. To był jeden z najniższych poziomów od kilku lat. Zaledwie kilka miesięcy temu waluta Brytyjczyków prezentowała się dużo lepiej - jeszcze pod koniec czerwca 2025 roku funta wyceniano na ponad 5 złotych. Natomiast jesienią 2024 roku na wykresach oglądaliśmy poziom 5,25 zł.
Słabe perspektywy funta
Funt szterling ostatnio dobrze wypada tylko na tle dolara amerykańskiego, co nie jest zaskoczeniem, bo waluta Amerykanów jest w głębokiej defensywie. Pod koniec stycznia funt notowany był blisko swoich czteroletnich maksimów względem "zielonego". Wtedy za funta płacono aż 1,38 dolara, a teraz niewiele mniej, bo 1,36. Jednak wielu analityków prognozuje, że waluta Amerykanów odrobi straty. Singapurski bank UOB (United Overseas Bank) zakłada, że przed końcem 2026 roku kurs funta spadnie do poziomu 1,27 dolara.
Z kolei Goldman Sachs przewiduje, że w relacji do funta wyraźnie wzmocni się także wspólna waluta europejska. W tej chwili para funt-euro jest wyceniana na nieco ponad 1,15 i napotyka na silny opór w okolicach 1,155. Goldman Sachs zakłada, że za około 12 miesięcy (na początku 2027 roku) funt będzie kosztował tylko 1,09 euro.
Dziś za euro płaci się mniej niż 0,87 funta. Analitycy ING Think prognozują, że kurs wspólnej waluty w pierwszym kwartale 2026 roku wyniesie 0,88 funta, a następnie 0,89 w drugim i trzecim kwartale. Pod koniec tego roku notowania euro-funta miałyby wzrosnąć do 0,90.
Bank Anglii przed obniżkami stóp
Czynnikiem, który niemal zawsze osłabia walutę krajową jest obniżanie stóp procentowych przez banki centralne. Bank Anglii (BoE) w minionym tygodniu utrzymał główną stopę na poziomie 3,75 proc. Komitet Polityki Pieniężnej podjął decyzję większością głosów 5:4. Czterech członków głosowało za cięciem stopy bankowej o 0,25 punktu procentowego do poziomu 3,5 proc.
Jednak z oficjalnego komunikatu BoE wynika, że redukcja stóp jeszcze w tym roku jest możliwa. Bank Anglii wyjaśnił, że "restrykcyjność polityki pieniężnej zmniejszyła się, ponieważ od sierpnia 2024 roku stopa bankowa została obniżona o 150 punktów bazowych". Jakimś problemem dla BoE może być też fakt, że inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła z 3,2 proc. w listopadzie 2025 roku do 3,4 proc. w grudniu, a styczniowy wskaźnik wzrostu cen poznamy w połowie lutego.
Brytyjscy bankowcy centralni przypominają jednak, że inflacja znacznie spadła w porównaniu z poziomem ponad 11 proc. notowanym w 2022 roku po napaści Rosji na Ukrainę. Ich zdaniem już wiosną wskaźnik inflacji powinien znaleźć się w okolicy celu BoE wynoszącego 2 proc. "Chociaż inflacja CPI jest obecnie powyżej celu, oczekuje się, że od kwietnia spadnie do pożądanego poziomu, głównie ze względu na zmiany cen energii. Polityka pieniężna jest kształtowana w taki sposób, aby inflacja CPI nie tylko osiągnęła 2 proc., ale także utrzymała się na tym poziomie w perspektywie średnioterminowej" - czytamy w raporcie Banku Anglii.
Spór o stan gospodarki brytyjskiej
Niektórzy ekonomiści wątpią jednak w tak szybki spadek inflacji. Okazuje się bowiem, że brytyjska gospodarka weszła w nowy rok mocniej, niż oczekiwano. To z kolei może prowadzić do przyspieszenia wzrostu cen konsumenckich. - Wstępne dane za 2026 rok wskazują na silniejszy popyt i bardziej uporczywą inflację, niż się spodziewaliśmy - powiedział Andrew Wishart, główny ekonomista w Berenberg Bank.
Zobacz również:
Nie wszyscy specjaliści podzielają ten pogląd. Analitycy Goldman Sachs nie zgadzają się z prognozą, że gospodarka Wielkiej Brytanii ma przed sobą bardzo dobry rok. Ich zdaniem, wstępne dane dotyczące sprzedaży detalicznej oraz nastrojów rynkowych, które napłynęły w styczniu, były co prawda lepsze od oczekiwań, jednak nie są to wskaźniki decydujące o długoterminowym trendzie.
Goldman Sachs zakłada, że słabsze dane z brytyjskiego rynku pracy skłonią BoE do obniżenia stóp procentowych w marcu, czerwcu i wrześniu do poziomu 3 proc. Analitycy ING Think przewidują, że nastąpią dwie obniżki stóp o 25 punktów bazowych w marcu i czerwcu. Najbardziej ostrożni są eksperci BNP Paribas, którzy uważają, że bank centralny podejmie decyzję o kolejnej obniżce stóp procentowych w marcu, a cykl luzowania polityki pieniężnej będzie kontynuowany w 2027 roku. Wtedy też główna stopa w Wielkiej Brytanii zostanie sprowadzona do poziomu 3 proc.
Stopy w strefie euro i Polsce
Dla kursów na rynkach walutowych wielkie znaczenie ma "wyścig" stóp procentowych wprowadzanych przez poszczególne banki centralne. Kilka dni temu Europejski Bank Centralny (EBC) stóp nie zmienił. Prezes EBC Christine Lagarde oceniła, że inflacja znajduje się "w dobrym miejscu", a gospodarka strefy euro pozostaje odporna, mimo globalnych problemów.
"Rada Prezesów postanowiła dziś pozostawić trzy podstawowe stopy procentowe EBC bez zmian. Stwierdzono, że inflacja powinna się ustabilizować na docelowym poziomie 2 proc. w średnim okresie. Gospodarka zachowuje odporność w trudnym otoczeniu globalnym. Wzrostowi gospodarczemu sprzyjają: niskie bezrobocie, solidny stan bilansów sektora prywatnego, stopniowe uruchamianie wydatków publicznych na obronność i infrastrukturę oraz korzystne oddziaływanie wcześniejszych obniżek stóp procentowych" - napisano w komunikacie EBC.
Decydenci z banku centralnego strefy euro najwyraźniej wybierają strategię "wait and see" (czekaj i obserwuj) i uzależniają kolejne kroki od twardych danych, które spłyną w najbliższych miesiącach. Z tego powodu niektórzy analitycy sugerują, że koszty kredytu mogą pozostać zamrożone nawet przez najbliższe dwa lata.
Inni eksperci przedstawiają jeszcze śmielsze scenariusze. BNP Paribas prognozuje, że EBC nie tylko wstrzyma się z dalszymi obniżkami stóp, ale może wręcz dążyć do zaostrzenia polityki pieniężnej w 2027 roku. Z kolei analitycy ING Think nie wykluczają, że EBC już pod koniec tego roku może zarządzić podwyżki stóp procentowych, a powodem takiej decyzji byłby silniejszy od spodziewanego wzrost gospodarczy w strefie euro. Rzecz jasna duża rozbieżność w działaniach banków centralnych - obniżki stóp w Londynie i podwyżki we Frankfurcie - drastycznie zmniejszyłyby atrakcyjność funta dla inwestorów szukających wyższych stóp zwrotu z kapitału.
Na rynku polskim relacja złotego do funta w dużym stopniu jest pochodną polityki monetarnej NBP. W tym miesiącu RPP nie zmieniła stóp procentowych - stopę referencyjną utrzymała na poziomie 4 proc. w skali roku. Adam Glapiński, prezes NBP, oznajmił, że inflacja zapewne będzie utrzymywać się w pobliżu celu banku centralnego, czyli 2,5 proc., a to może stworzyć warunku do obniżenia stóp już w marcu.
Cięcie polskich stóp może osłabić złotego, także w odniesieniu do funta szterlinga. Jednak skoro marcowe luzowanie monetarne jest bardzo prawdopodobne również w Wielkiej Brytanii, to identyczne działania NBP i BoE mogą się wzajemnie znieść i nie wpłynąć w istotny sposób na relacje walutowe.
Jacek Brzeski















