W czwartek ok. 19.00 dolar kosztował 3,58 zł, a euro wyceniane było na 4,20 zł. Znacznie niższa od spodziewanej inflacja CPI w USA spowodowała, że w czwartek po południu euro zaczęło się umacniać w stosunku do dolara, jednak siła tego umocnienia nie okazała się trwała.
Złoty coraz mocniejszy w stosunku do euro
"Od jakiegoś czasu EUR/PLN stopniowo obniża się przy niskiej zmienności. Zazwyczaj niższa zmienność powoduje, że waluta jest mocniejsza i tak się teraz dzieje. Idziemy stopniowo w dół i jesteśmy blisko psychologicznej bariery 4,20" - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Cezary Chrapek, ekonomista Banku Millennium.
"Czy ten poziom zostanie pokonany? Ponieważ już jesteśmy bardzo blisko, to nie można tego wykluczyć. Mamy niezłe dane makro i wciąż wysokie stopy proc., więc przynajmniej w najbliższym czasie, nawet do końca roku, te 4,20 potencjalnie może być pokonane. Tym bardziej, jeśli ruch wzrostowy EUR/USD byłby kontynuowany, a to jest prawdopodobne, bo dane ze Stanów nie sprzyjają dolarowi" - dodał.
Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ zauważył, że niższa od spodziewanej inflacja w USA nieco uderzyła w dolara, a euro zostało minimalnie wsparte prognozami EBC.
Inflacja w USA zaskoczyła
"Inflacja CPI za listopad wypadła poniżej prognoz - to odpowiednio 2,7 proc. r/r i 2,6 proc. r/r dla bazowej. Różnica względem oczekiwań rynku wynosi 0,4 p.p., czyli sporo" - podsumował w popołudniowym komentarzu Marek Rogalski. "Czy wpływa to jakoś na oczekiwania, co do ruchów FED? No nie całkiem - dalej bardzo prawdopodobny scenariusz to dwa ruchy po 25 punktów baz. w 2026 r. z nikłymi szansami, że pierwszy z nich zobaczymy w styczniu" - uważa analityk DM BOŚ.
Cytowany wcześniej Cezary Chłapek z Banku Millennium uważa tymczasem, że "w kolejnych tygodniach, czy miesiącach EUR/USD może jeszcze trochę wzrosnąć, w kierunku 1,19, aż do czasu zakończenia cyklu obniżek stóp proc. przez Fed, a potem możemy zobaczyć trochę mocniejszego dolara".














