Reklama

Dolar poniżej 4 zł, euro po 4,30 zł

Pozytywne wieści z polskiej gospodarki i dobre nastroje na rynkach globalnych wspierają notowania złotego, który w relacji do euro, dolara i szwajcarskiego franka jest najsilniejszy od prawie 3 miesięcy.

Dolar traci na szerokim rynku

USA: Opublikowane wczoraj po południu dane ADP okazały się wyraźnie lepsze od szacunków - 246 tys. wobec prognozy 168 tys. Oczekiwania przewyższył też odczyt ISM dla przemysłu - w styczniu 56 pkt. wobec 55,0 pkt. w szacunkach. Subindeks zatrudnienia wzrósł do 56,1 pkt. z 53,1 pkt., cen płaconych do 69 pkt. z 65,5 pkt.

Lepsze dane wpłynęły na wyraźną rewizję w górę oczekiwań w modelu Atlanta GDPNow dla PKB na I kwartał - do 3,4 proc. z 2,3 proc., które były szacowane jeszcze 30 stycznia. Wieczorem poznaliśmy komunikat FED po zakończonym posiedzeniu. Parametry polityki pieniężnej nie uległy zmianie, a oceny gospodarki pozostały pozytywne - w tekście zwrócono uwagę na poprawę wskaźników nastrojów konsumentów i przedsiębiorców. FED nie wskazał jednak, kiedy mogłoby dojść do kolejnej podwyżki stóp.

Reklama

Z kolei zdaniem słynnego zarządzającego rynku obligacji Bill'a Gross'a, USA, a także świat potrzebuje teraz słabego dolara. Tymczasem rzecznik Białego Domu dał wczoraj do zrozumienia, że Sekretarz Skarbu ma prawo komentować kwestie walutowe, jeżeli będzie miał ku temu powody.

Wielka Brytania: Parlament przegłosował wczoraj stosunkiem 498 do 114 głosów przekazanie ustawy nt. Brexitu do dalszych prac w komisjach. Tam będzie ona omawiana 6-7 lutego, a potem 8 lutego zostanie przekazana na ostatnie, trzecie czytanie do Izby Gmin.

Po akceptacji trafi do Izby Lordów, a ewentualne poprawki będą poddane pod głosowanie w obu izbach parlamentu.

Japonia: Agencja Nikkei spekuluje, że podczas zaplanowanego na 10 lutego spotkania premiera Abe z prezydentem Donaldem Trumpem może zostać przedstawiona oferta zacieśnienia gospodarczej współpracy, w tym plan zainwestowania środków z japońskiego państwowego funduszu emerytalnego (GPIF) w nowe projekty infrastrukturalne w USA. Nieoficjalnie mówi się, że miałoby to sprawić, że amerykańska administracja nie wtrącałaby się do kwestii słabości jena i ultra luźnej polityki prowadzonej przez Bank Japonii. Te informacje zostały jednak szybko zdementowane przez japońskie władze.

Australia: W grudniu odnotowano rekordową nadwyżkę w handlu zagranicznym (3,511 mld AUD wobec szacowanych 2 mld AUD). Jednocześnie dane za listopad zrewidowano do 2,04 mld AUD z 1,24 mld AUD). Eksport wzrósł o 5 proc. m/m, a import o 1 proc. m/m. Poznaliśmy też dane nt. wydanych pozwoleń na budowę domów - w grudniu odnotowano spadek o 1,2 proc. m/m.

Naszym zdaniem: Dolar nadal traci mimo, że wczorajsze dane dotyczące ADP, oraz ISM dla przemysłu wypadły dość dobrze na co dowodem jest mocna rewizja w górę oczekiwań, co do wzrostu PKB w I kwartale wg. modelu Atlanta FED GDPNow.

Dlaczego? Bo FED mimo, że wczoraj wypowiedział się relatywnie pozytywnie nt. perspektyw gospodarki, to nie dał wskazówek dotyczących terminu kolejnej podwyżki stóp. To nie zwiększyło szans na taki ruch w marcu - szanse na taki ruch wg. modelu CME FEDWatch wynoszą zaledwie 17,7 proc.

Uczestnicy rynku zaczynają wierzyć w to, że FED wprawdzie podtrzymuje "jastrzębie" zapatrywania na gospodarkę, ale jednocześnie niecierpliwie czeka na konkrety nt. gospodarki ze strony administracji Trumpa i najpewniej jest coraz bardziej skonsternowany ostatnimi wypowiedziami prezydenta. Tym samym wracamy do tego, co pisaliśmy wczoraj rano. To nie FED pomoże dolarowi, tylko sam Trump.

Pytanie tylko, czy ten tego chce. Ciekawa wypowiedź padła ze strony guru rynku obligacji Billa Grossa - jego zdaniem słaby dolar jest teraz potrzebny USA, jak i innym. To oznaczałoby, że trend nie zmieni się tak szybko.

USD złamaliśmy dzisiaj mocne wsparcie przy 83,49 pkt., jakie stanowił dołek z początku grudnia ub.r., a także 38,2 proc. zniesienia Fibo dla wzrostów od maja ub.r. do stycznia b.r. To oznacza, że rośnie prawdopodobieństwo scenariusza w którym wykasowany zostanie cały ruch wzrostowy będący wynikiem oczekiwań wobec polityki Trumpa, jakie pojawiły się zaraz po ogłoszeniu jego wygranej nad Hillary Clinton w listopadzie. Szerszy kontekst, który jest dobrze widoczny na tygodniowym układzie koszyka, jest jeszcze bardziej ciekawy.

Wybicie nowych szczytów jakie miało miejsce w drugiej połowie listopada ub.r. ostatecznie nie okazało się nazbyt trwałe. Obecna fala spadkowa zaczyna być "konkretna", co każe postawić pytania o to, czy powszechne oczekiwania, że rok 2017 r. będzie okresem dominacji dolara są właściwe. Na razie jednak trudno poprzeć taki scenariusz biorąc pod uwagę mocne proinflacyjne czynniki, jakie się pojawiają.

Dzisiaj w kalendarzu mamy tzw. Super Czwartek dla Wielkiej Brytanii.

Nie chodzi tu bynajmniej o temat Brexitu, chociaż pośrednio będzie miał on duże znaczenie. O godz. 13:00 poznamy decyzję Banku Anglii, oraz zapiski z dzisiejszego posiedzenia - to jednak będzie mieć mniejsze znaczenie. Kluczowa sprawa to tzw. raport nt. inflacji, czyli okresowe prognozy Banku Anglii dotyczące wzrostu gospodarki i perspektyw dla zachowania się inflacji.

Wczoraj NIESR nieco podniósł prognozy na ten rok, co może zostać odnotowane także w wyliczeniach BOE.

O godz. 13:30 rozpocznie się też konferencja prasowa Marka Carney'a. Jak podejść do dzisiejszych tematów? Funt wyraźnie drożeje już od początku tygodnia, co sprawia, że oczekiwania rynku dotyczące prognoz BOE mogą być już w krótkim terminie wycenione. Tymczasem nie należy oczekiwać, że Carney w swoim wystąpieniu nie będzie chciał zwrócić uwagi rynków na pewne ryzyka, jakie będą wiązać się z rozpoczynającym się już za chwilę (raczej małe szanse są na to, że termin marcowy nie zostanie dotrzymany) formalnym procesem Brexitu, czyli długimi negocjacjami z Unią Europejską.

Patrząc na wykres GBP/USD, a także dostrzegając wcześniejszy kontekst globalnej słabości dolara, nie można wykluczyć, że rynek przetestuje rejon oporów 1,2723-73 bazujący na maksimach z grudnia ub.r. Słowa Carney'a mogą jednak sprawić, że ostatecznie odbijemy się od nich i będziemy próbować zejść poniżej 1,2672, czyli ostatniego szczytu z 26 stycznia b.r. Nie będzie to jednak raczej sygnał do odwrotu od dalszych wzrostów w średnim terminie.

W kontekście świetnych danych nt. nadwyżki handlowej w Australii, obserwujemy dzisiaj mocne wybicie się AUD/USD ponad opór przy 0,76 i zbliżanie się w stronę kluczowej strefy, która zaczyna się przy 0,77, a bazuje na szeregu szczytów pomiędzy sierpniem, a listopadem ub.r (najwyższy jest przy 0,7777).

Warto też zwrócić uwagę na dawną linię trendu wzrostowego pociągniętą od dołka ze stycznia ub.r przez minimum z maja ub.r., a która została wyraźnie złamana w listopadzie. Obecnie przebiega ona przy 0,7725. Reasumując rejon powyżej 0,77 może być dość trudny do pokonania także w średnioterminowej perspektywie (tj. kilku tygodni).

Z kolei na EUR/USD mamy wybicie ponad ostatnie szczyty przy 1,0806-11.

Dzisiaj o godz. 13:15 mamy wystąpienie Mario Draghiego na konferencji w Ljubljanie, ale trudno ocenić, czy będzie miało ono realny wpływ na rynek. Analiza techniczna i zwłaszcza kontekst słabości dolara na globalnych ujęciach sugeruje, że powinniśmy kierować się w stronę szczytu z grudnia przy 1,0872.

Sporządził: Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Notowania online walut

Obecnie wszystko sprzyja złotemu W czwartek rano za euro trzeba było zapłacić 4,30 zł, szwajcarski frank kosztował 4,0240 zł, a dolar 3,9870 zł. We wszystkich trzech przypadkach były to najniższe kursy od listopada. Jest prawdopodobne, że to jeszcze nie koniec tej tendencji i za wymienione waluty przyjdzie nam zapłacić jeszcze mniej. Obecnie niemal wszystko sprzyja złotemu. Nastroje na rynkach globalnych, pomimo nawracających co pewien czas obaw o skutki polityki prezydenta Trumpa, pozostają pozytywne, co zwiększa apetyt na ryzyko i przekłada się na większy popyt na waluty rynków wschodzących. Wczoraj tych nastrojów nie popsuł Fed, który zgodnie z szerokim konsensusem, zdecydował o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian, utrzymując stopę funduszy federalnych w przedziale od 0,50% do 0,75%. Jednocześnie wymowa komunikatu towarzyszącego tej decyzji była neutralna. Podkreślono w nim, że nastroje konsumentów i przedsiębiorców w USA poprawiły się, sytuacja na rynku pracy ulega dalszej poprawie, a inflacja powoli zmierza w kierunku długoterminowego celu. Nie znalazło tam się jednak nic, co mogłoby sugerować podwyżkę stóp procentowych na marcowym posiedzeniu. Stąd też inwestorzy uznali, że Fed przyjmie postawę wyczekującą i będzie przyglądał się nie tylko wskaźnikom makroekonomicznym, ale przede wszystkim przyszłym decyzjom administracji prezydenta Donalda Trumpa. Złotego mocno wspierają też dobre informacje płynące z rodzimej gospodarki. Doskonale pokazuje to chociażby opublikowany wczoraj indeks PMI dla polskiego przemysłu. W styczniu wzrósł on do 54,8 pkt. z poziomu 54,3 pkt. miesiąc wcześniej, przekraczając rynkowe prognozy (54 pkt.). To najwyższy odczyt od 22 miesięcy. Dane te wpisują się w oczekiwania przyspieszenia gospodarczego w tym roku. Aczkolwiek trzeba mieć na uwadze, że ten scenariusz jest już w dużej mierze uwzględniony w cenach. Dlatego obecnie kluczowym pytaniem jest, czy ta poprawa ma trwały charakter i czy przełoży się na trwały wzrost inflacji, a w konsekwencji na przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej. Dziś nie ma wielu istotnych publikacji makroekonomicznych, które mogłyby odcisnąć trwałe piętno na notowaniach złotego. Dlatego do końca dnia powinien pozostawać on mocny. Pewnym wyjątkiem jest tylko para GBP/PLN. Rano za funta trzeba było zapłacić 5,05 zł wobec 5,0610 zł w środę na koniec dnia. Po tym jak wczoraj brytyjski parlament zezwolił rządowi na podjęcie działań ws. BREXIT-u, dziś głównym tematem będzie posiedzenie Banku Anglii (BoE). Jego wyniki inwestorzy poznają o godzinie 13:00. Wówczas też zostanie opublikowana nie tylko decyzja ws. stóp procentowych (prognoza: bez zmian, główna stopa 0,25%), ale też protokół z tego posiedzenia, a także kwartalny raport BoE nt. inflacji. Pół godziny później natomiast rozpocznie się konferencja prasowa Marka Carneya, prezesa banku centralnego. Wszystkie te publikacje oraz słowa Carneya mogą rzucić nieco więcej światła na kształtowanie się polityki monetarnej na Wyspach w przyszłości i tym samym stać się impulsem dla notowań funta. Marcin Kiepas niezależny analityk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »