Reklama

Co dalej ze składkami w OFE?

We wczorajszym orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny uznał większość przepisów dotyczących OFE za zgodne z konstytucją. Za niezgodny z ustawą zasadniczą sędziowie uznali tylko zakaz reklamy funduszy emerytalnych.

Trybunał uznał za zgodne z konstytucją najważniejsze z wprowadzonych dwa lata temu zmian w systemie emerytalnym, które ograniczyły rolę OFE. Zaskarżyli je do TK były prezydent Bronisław Komorowski i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Za zgodne z ustawą zasadniczą Trybunał uznał m.in. przekazanie części środków zgromadzonych w OFE do ZUS oraz obowiązek ponownego wyboru OFE lub ZUS. Jedynie zakaz reklamy funduszy TK uznał za niezgodny z konstytucyjną zasadą wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Reklama

Sędzia prof. Marek Zubik, uzasadniając wyrok w sprawie zmian w systemie emerytalnym, wskazywał, że składki emerytalne przekazane do OFE są środkami publicznymi oddanymi funduszom w zarząd. Sędzia tłumaczył, że określenie charakteru prawnego składki emerytalnej i znaczenie zarządzania nią przez OFE było kluczową kwestią w rozpatrywanej sprawie. Wyjaśnił, że płacenie składki jest obowiązkiem ubezpieczonych. "Środki pochodzące ze składki emerytalnej nie mogą być zatem rozumiane w sensie konstytucyjnym jako własność prywatna ubezpieczonych" - mówił.

Dodał, że stanowią one publiczne środki na pokrycie publicznych zobowiązań państwa, a przekazanie tych pieniędzy do OFE to czynność techniczno-administracyjna; OFE i PTE - mimo że prywatne - wykonują bowiem zadania publiczne w zakresie wyznaczonym przez prawo.

Zdania odrębne do kilku wątków wyroku zgłosili w różnym zakresie sędziowie Teresa Liszcz - do czterech punktów wyroku, Mirosław Granat - do dwóch i Wojciech Hermeliński - do jednego.

Komentując orzeczenie Trybunału wiceszefowa resortu finansów Izabela Leszczyna zwróciła uwagę, że TK uznał, iż środki w OFE są środkami publicznymi. "TK powiedział (...) w nim, żeby nie kreować w przestrzeni publicznej iluzji o prywatnym charakterze środków w OFE. Mam nadzieję, że apologeci OFE nie będą więcej tego robić" - powiedziała.

Według Leszczyny środowego wyroku nie można jednak interpretować jako zielonego światła dla likwidacji OFE. Podkreśliła też, że PO nie popiera pomysłu całkowitej likwidacji OFE.

Z kolei Henryk Kowalczyk z PiS po wyroku Trybunału mówił, że "odetchnęliśmy z ulgą, bo najczarniejszy scenariusz, czyli konieczność zwrotu środków z OFE, nie sprawdził się". "To byłby dramat dla budżetu" - podkreślił poseł PiS.

Kowalczyk ocenił, że wyrok Trybunału nie otwiera drogi do likwidacji funduszy. - To, co się stało, czyli zabranie tych pieniędzy, było nie w porządku i nieuczciwe - nadal to podtrzymujemy. Oczywiście teraz cofanie tej decyzji też byłoby szkodliwe - zaznaczył.

- Stanowisko PiS jest niezmienne - chcemy ludziom dać wybór. Jeśli chcą się przenieść, chcą wyjść z OFE z kapitałem, to aby mieli taką możliwość. Jeśli natomiast chcą pozostać w otwartych funduszach, to niech pozostaną, ale muszą mieć też wiedzę na temat ryzyka, jakie się z tym wiąże oraz pełną informację, nie tylko reklamę - podkreślił.

Po wygłoszeniu orzeczenia eksperci zwracali uwagę, że TK nie zabronił rządzącym sięgnięcia po kolejne środki z funduszy. - Trybunał (...) jednoznacznie stwierdził, że nasze składki w OFE są środkami publicznymi, bo gdyby były prywatne, to państwo nie mogłoby nimi dysponować. To główny sens tego wyroku. Pozostaje pytanie, czy wpłacone przez nas składki ZUS przekazane do OFE stają się z tego powodu prywatnymi oszczędnościami, czy nie - mówił PAP główny ekonomista PwC Witold Orłowski.

Dodał też, że TK swoim wyrokiem co prawda nie zachęcił rządzących, by sięgali po kolejne środki z OFE, ale nie zabronił też takich praktyk. - Pytanie, czy nie stanowi to zachęty do dalszego zabierania aktywów z OFE, jeśli państwo znajduje się w potrzebie. Trybunał nie zapalił zielonego światła dla takiego postępowania, ale nie zapalił też czerwonego. Uznał po prostu, że w pewnych sytuacjach takie działanie jest możliwe i zgodne z konstytucją - mówił ekonomista.

Podobnego zdania jest lider Nowoczesnej Ryszard Petru, który stwierdził, że takie podejście Trybunału "otwiera możliwość dalszego skoku na pieniądze w OFE". Dlatego - jak zapowiedział - jego klub będzie chciał złożyć poprawkę do ustawy o funduszach emerytalnych, która będzie mówiła, iż "te pieniądze, które mamy jeszcze w funduszach emerytalnych, są naszą własnością".

Podczas zakończonej w środę dwudniowej rozprawy sędziowie TK oceniali zgodność z konstytucją wprowadzonych dwa lata temu zmian w ustawie o OFE. TK badał skargi prezydenta i Rzecznika Praw Obywatelskich. Prezydent Bronisław Komorowski zakwestionował m.in. zakaz inwestowania funduszy w obligacje, nakaz inwestowania w akcje i zakaz reklamy OFE. Z kolei RPO Irena Lipowicz zarzuciła przepisom m.in. naruszenie zasad zaufania obywateli do państwa oraz zakazu niedziałania prawa wstecz. W skardze wskazano m.in., że przeniesienie do ZUS i umorzenie 51,5 proc. aktywów OFE narusza zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa (zasadę lojalności).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »