Reklama

Gertruda Uścińska: ZUS ma dwa zadania - skutecznie ściągać składki i wypłacać świadczenia

Skuteczne ściąganie składek i wypłata świadczeń to - według prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej - najważniejsze zadania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - ZUS poradzi sobie z obniżeniem wieku emerytalnego, ale trzeba pamiętać, że finansowanie tej zmiany będzie spoczywać na budżecie państwa - przekonuje w rozmowie z PAP.

Reklama

Profesor, która do tej pory jako naukowiec oceniała system emerytalny w Polsce, powiedziała PAP, że jej priorytety jako szefowej zakładu są jasne i wynikają wprost z ustawy o ubezpieczeniach społecznych. - Zakład ma skutecznie pobierać składki i terminowo wypłacać świadczenia. Wszelkie pozostałe funkcje muszą być temu podporządkowane i wspierać te dwa podstawowe zadania. Zapowiada przegląd obecnej polityki kadrowo-finansowej i podjęcie starań o wzrost wynagrodzeń, które w ZUS są niskie.

Reklama

Profesor nadal pracuje naukowo - jest kierownikiem Zakładu Zabezpieczenia Społecznego Instytutu Polityki Społecznej na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jest też prodziekanem ds. studenckich na tym wydziale.

Premier powołała prezes ZUS 11 lutego. ZUS nie miał prezesa od 1 kwietnia 2015 r., gdy odszedł Zbigniew Derdziuk. Obowiązki pełniła wiceprezes Elżbieta Łopacińska. Obecnie oprócz Łopacińskiej w zarządzie są nadzorujący pion finansów i realizacji dochodów Paweł Jaroszek i nadzorujący pion operacji i eksploatacji systemów Radosław Stępień.

Oto fragmenty obszernego wywiadu udzielonego PAP:

Aleksander Główczewski, PAP: Jaki ma pani pomysł na poprawę wizerunku ZUS?

Gertruda Uścińska, prezes ZUS: - Przede wszystkim trzeba zadbać poprawę stosunków pracy w Zakładzie, żeby ludzie zaczęli się z nim utożsamiać. Ja utożsamiam się z każdym z miejsc, w którym pracuję: uniwersytetem, Instytutem Pracy, a teraz także z ZUS-em. Dla mnie to nienaturalne, żeby nie utożsamiać się ze swoją firmą. Trzeba poprawić jakość stosunków pracy, w tym także płace. Trzeba stosować mądrą politykę kadrowo-finansową i doceniać to wszystko, co jest kapitałem, a to, co jest dysfunkcyjne - eliminować.

Od czasów wakatu po prezesie Derdziuku Zakładem kierowały cztery, a ostatnio nawet trzy osoby. Decydowaliście już, jaka będzie obsada prezesów Zakładu?

- Powiem inaczej: to musi być we wszystkich obszarach bardzo sprawny zarząd, tak jak sprawne musi być kierownictwo na każdym poziomie instytucji. Zaczynam od analizy i diagnozy, a potem zobaczymy, czy zmiany kadrowe i w jakim zakresie są potrzebne. W te analizy staram się wciągnąć jak najszerszą grupę osób z ZUS, w tym dyrektorów oddziałów. Jeśli będą zmiany, to musza one znajdować oparcie w kompetencjach. Tu jest miejsce na wiedzę i umiejętności.

Pani profesor, wiadomo, że zostały złożone obietnice wyborcze obniżenia wieku emerytalnego - 60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn, a po decyzjach parlamentu pani będzie musiała je faktycznie zrealizować. Będą na to pieniądze?

- Stan Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie jest żadną tajemnica. Tegoroczne wpływy ze składek będą w granicach 150 mld zł, a deficyt wyniesie 53 mld zł, z czego 44 mld zł pokryje dotacja budżetowa. Jeżeli wpływy ze składek będą mniejsze, a w przypadku obniżenia wieku emerytalnego one będą mniejsze, to wówczas budżet państwa będzie musiał więcej dołożyć. To naturalne i tak stanowi prawo. Świadczenia gwarantuje wszak państwo.

- Od razu dodam, żeby nie demonizować udziału budżetu państwa w finansowaniu wypłat z systemu emerytalnego. To jest rzecz na świecie powszechna. W Niemczech udział budżetu państwa w zależności od lat to od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Obecnie dotacja jest tam stosunkowo wysoka.

Związki zawodowe proponują emeryturę po 35 latach stażu pracy dla kobiet i 40 lat stażu dla mężczyzn.

- W krajach europejskich odchodzi się od takiej konstrukcji prawnej, bo w systemach opartych na zdefiniowanej składce potrzeba długiego okresu jej opłacania i dość późnego przejścia na emeryturę. Kryterium stażu można uwzględniać dla specyficznych branż, czy zawodów. Głównym wyznacznikiem musi być jednak wiek emerytalny. To powszechna tendencja.

Zawsze jest prosty wzór - w liczniku - składki, w mianowniku - dalsze lata życia.

- Tak, to matematyczne podejście przekonuje wszystkich, od moich studentów poczynając. W liczniku trzeba mieć jak największa kwotę składek, a w mianowniku mniejsza średnią dalszego trwania życia. Im dłużej pracujemy i odprowadzamy składki, tym więcej mamy w liczniku, a mniej w mianowniku i wówczas wyższa jest nasza emerytura. Jeżeli będziemy mieli mniej tych składek, bo szybciej przestaniemy pracować, to oczywiście będziemy mieli mniejszą emeryturę.

- Trzeba dyskutować o tych wszystkich pomysłach, mając na uwadze stabilność finansowania, ale też wysokość świadczeń.

Nie ma pani jeszcze koszmarnego snu, że przychodzi ten dzień i emeryci nie dostają świadczeń?

- Nie, bo jest to niemożliwe. Mam inny problem - jak zapewnić godny poziom świadczeń emerytalnych i rentowych, zwłaszcza tych minimalnych, ale to temat na osobną rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Główczewski

Pełny tekst wywiadu publikuje Codzienny Serwis Informacyjny PAP

wk/kurier

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »