Do końca stycznia bieżącego roku, po niemal 250 latach historii wydobycia, Czesi zamkną ostatnią działającą w kraju kopalnię węgla kamiennego, ČSM - podają tamtejsze media. Tym samym Polska zostanie ostatnim państwem w Unii Europejskiej, które nadal wydobywa surowiec.
Polska dopłaca miliardy do górnictwa. "To gigantyczne pieniądze"
Jak pisze bezprawnik.pl, jeszcze w lutym ubiegłego roku czeska spółka górnicza aktywnie poszukiwała nowych pracowników, oferując im wynagrodzenia zbliżone do tych, jakie otrzymują polscy górnicy. Decyzja o zamknięciu kopalni nie była jednak przypadkowa - zakład nieuchronnie traci rentowność. Przez ostatni rok działalności wydobyto w nim zaledwie 1,14 mln ton węgla kamiennego, co odpowiada 2,3 proc. całkowitego wydobycia tego surowca w Polsce.
A jak wygląda sytuacja polskiego górnictwa? Data wygaszenia tego sektora również została formalnie zaplanowana. Problem w tym, że, zgodnie z umową społeczną podpisaną w 2021 r. przez rząd i związki zawodowe, ma to nastąpić dopiero w 2049 roku.
Tymczasem wydobycie węgla w Polsce spada nieprzerwanie od dekad. W 1989 r. wynosiło ono około 180 mln ton, w 2013 r. spadło do 76,5 mln ton, a w 2015 r. do 72 mln ton. W ubiegłym roku kopalnie wydobyły już tylko 44 mln ton, wobec 48,35 mln ton rok wcześniej - to najniższy poziom od 1949 roku. Dla porównania, jeszcze w 2000 r. krajowe wydobycie sięgało 102 mln ton.
Równocześnie dramatycznie spada opłacalność sektora. Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu średnia cena sprzedaży węgla dla energetyki w ubiegłym roku wyniosła 458 zł za tonę, podczas gdy koszt wydobycia sięgał 944 zł za tonę. Prognozy są jednoznaczne - w najbliższych latach popyt na węgiel w energetyce będzie gwałtownie maleć. W 2030 r. w Polsce mają działać bloki węglowe o łącznej mocy 6-7 GW, zużywające zaledwie 5-6 mln ton węgla rocznie.
Sytuacja finansowa branży jest więc fatalna. W 2024 r. strata netto sektora wyniosła 13,74 mld zł, najwięcej od 30 lat. Już po ośmiu miesiącach roku wynik był ujemny i sięgał 5,5 mld zł. W tym samym czasie rządowa pomoc dla górnictwa wyniosła około 9 mld zł.
"To gigantyczne pieniądze - sięgające 600 zł w przeliczeniu na każdą polską rodzinę. Gdyby nie dopłaty do deficytowych kopalń, każda polska rodzina mogłaby otrzymywać takie pieniądze corocznie np. na święta. Można by je także zainwestować w znaczącą poprawę opieki zdrowotnej w kraju lub wzrost pensji nauczycieli. W tym ostatnim przypadku każdy z nauczycieli mógłby otrzymywać, tylko z dotacji górniczych, o 1400 zł miesięcznie więcej" - komentuje Bartłomiej Derski, ekspert portalu wysokienapiecie.pl.
Wydobycie spada, pensje rosną. Górnicy zarabiają już 21 tys. zł brutto
Jak tłumaczą eksperci, dalsze uzależnianie Polski od węgla i gazu będzie miało negatywny wpływ zarówno na bezpieczeństwo dostaw energii, jak i na jej ceny dla odbiorców. Średni koszt produkcji węgla w Polsce sięga już 1 tys. zł za tonę - i jest najwyższy na świecie - pisze wysokienapiecie.pl.
Równie źle wypada efektywność wydobycia. Już w 2023 r. jeden górnik w Polsce wydobywał średnio 646 ton węgla kamiennego. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych było to 5612 ton, a w Wielkiej Brytanii i Niemczech, w momencie likwidacji tamtejszego wydobycia, odpowiednio 2778 i 1244 tony.
Paradoksalnie, mimo dramatycznej sytuacji finansowej sektora, górnicy nadal mogą liczyć na wysokie wynagrodzenia. Ostatnia Barbórka była okazją do świętowania rekordowych płac - średnie wynagrodzenie w górnictwie w grudniu przekroczyło 21 tys. zł brutto. Dla porównania, według danych GUS, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w IV kwartale 2025 r. wyniosło 9228,64 zł brutto.












