Krzysztof Wojczal. Polska do potęgi. Potencjał i strategia. Wydawnictwo Kancelaria Prawna Krzysztof Wojczal. Warszawa 2025
"Polska do potęgi" jest rodzajem rozbudowanego równania. Autor przez prawie 600 stron dopisuje do niego kolejne elementy, które na koniec składają się na przepis na wielkość Polski. Zasoby ludzkie, siła podmiotów gospodarczych, edukacja i innowacyjność, surowce, energia czy instytucje. Wygląda to trochę tak, jak kiedyś wyglądały programy wyborcze partii politycznych, gdzie zaprzyjaźnieni eksperci rozpisywali plan na dobre rządzenie krajem na fachowe podrozdziały. Ale też bez przesadnego wchodzenia w szczegóły. Ot tak, żeby było na ludzka miarę. I żeby - przynajmniej teoretycznie - każdy normalny człowiek mógł się z tym zapoznać. Z naciskiem na "mógł".
Przepis na wielkość Polski. "To nie jest lektura potoczysta, misternie skonstruowana albo wciągająca"
Krzysztof Wojczal zrobił podobnie. Napisał swój autorski wzór na potężną Polskę. Aby to zrobić musiał mocno poszerzyć pole własnej specjalizacji. O czym pisze zresztą z rozbrajającą szczerością we wstępie wyznając, że o szeregu spraw nie miał dotąd zielonego pojęcia. Wydaje mi się, że takim obszarem była dla Wojczala gospodarka czy ekonomia. Z uwzględnieniem kwestii finansowych, monetarnych oraz walutowych. Przyznać muszę, że autor poradził sobie tu nieźle. Pamiętam jego poprzednie teksty, gdy w kwestiach ekonomicznych błądził gdzieś w na poziomie liberalnego banału mieszającego się z naiwnością. Tu zaś widać spory postęp - na przykład w temacie długu, finansów publicznych i tego, że państwo to nie jest większe gospodarstwo domowe albo przedsiębiorstwo.
Wojczal do tej pory dał się poznać jako prawnik z zacięciem do analizy geostrategicznej. Jego autorski internetowy kanał nie ma może rozmachu i pułapu odsłon Jacka Bartosiaka albo Piotra Zychowicza, ale swoją fan-bazę zbudować zdołał. Uzupełniają ten dorobek książki tradycyjne - publikowane co do zasady w modelu self-publishingu - cechujące się logicznym wywodem i trzeźwym osądem bez efekciarsko-banalnych tez w stylu "koniec świata jaki znamy".
To właśnie ten dorobek zachęcił mnie do przejrzenia "Polski do potęgi". Mówię przejrzenia, bo jest to książka właśnie do takiej konsumpcji przystosowana. To nie jest lektura potoczysta, misternie skonstruowana albo wciągająca. To raczej solidne kompendium wiedzy o potencjale, który zachodni kraj średniej wielkości, o średnim (rosnącym) potencjale, może (musi? powinien?) rozwinąć by… no właśnie. Nie tylko po prostu się rozwijać.
Od tego zależy przyszłość Polski? "Bardzo możliwe, że nie będzie jej wcale"
Czuję, że Wojczal rozumie to, co i dla mnie jest dość oczywiste. Mianowicie, że jak Polska się na tę własną drogę prowadzącą w kierunku wielkości nie odważy to nie będzie tak po prostu "fajnym normalnym krajem, bez mocarstwowych zapędów". Lecz bardzo możliwe, że nie będzie jej wcale. A stanie się tak dlatego, że wokół Polski krzyżuje szereg interesów, narodów, które w dążeniu do potęgi oraz dominacji mają olbrzymi historyczny dorobek. W tym sensie nie mamy wyjścia. Potęga nie jest dla nas opcją. Tylko koniecznością. Wojczal to rozumie. A każdy, kto rozumie rzeczy fundamentalne, jest wart uwagi jako autor poważny. A nie tylko rozrywkowy.
A tutaj na naszej "Półce Ekonomicznej" stawiamy właśnie rzeczy poważne. A nie tak żadne fiu bździu, które jednym uchem wam wpadnie, a drugim wyleci.
Rafał Woś
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Cykl "Półka Ekonomiczna" w Interii Biznes co drugi wtorek.














