Reklama

Bank wytłumaczy, dlaczego nie przyznał kredytu

Bank będzie musiał wyjaśnić klientowi, dlaczego nie udzielił mu kredytu. Jednocześnie katalog czynników, które będą brane pod uwagę przy tej ocenie, będzie otwarty, a nie zamknięty jak wcześniej proponowano w projekcie ustawy. Poprzednia wersja przepisu wywołała kontrowersje, bo jak ostrzegali bankowcy mogłaby ograniczyć dostępność kredytów.

- Do projektu ustawy wprowadzona została przez posłów poprawka, która zobowiązuje banki i inne instytucje udzielające kredytów i pożyczek, do przekazania na wniosek klienta wyjaśnienia w formie pisemnej dotyczącego dokonanej przez ten bank oceny zdolności kredytowej klienta. Ma ono obejmować wszystkie czynniki, w tym dane osobowe, które miały wpływ na ocenę zdolności kredytowej. Chodzi o to, żeby klient banku mógł się dowiedzieć, na podstawie jakich danych została dokonana ta ocena - wyjaśnia Maciej Kawecki, dyrektor departamentu zarządzania danymi w Ministerstwie Cyfryzacji.

Reklama

Prawo do uzyskania takiej informacji w formie wyjaśnienia będzie przysługiwać niezależnie od tego, czy decyzja kredytowa będzie pozytywna, czy negatywna.

- Chodzi między innymi o to, żeby konsument miał możliwość weryfikacji zasady minimalizmu wynikającej z rozporządzenia RODO, czyli żeby mógł sprawdzić, czy przypadkiem zakres danych, jakie bank bierze pod uwagę, nie jest zbyt szeroki. Jednocześnie włączenie tej poprawki jest próbą znalezienia złotego środka, bo nie wskazuje się w projekcie zamkniętego katalogu danych, w oparciu o które bank może dokonać oceny zdolności kredytowej. W efekcie finalnej wersji tego przepisu, bank może dokonać pogłębionej analizy, ale musi mieć świadomość tego, że może będzie musiał wyjaśnić to osobie wnioskującej o kredyt - mówi Kawecki.

To oznacza, że zmieniono bardzo kontrowersyjną wcześniejszą propozycję tego przepisu, która wprowadzała zamknięty katalog danych, które mogłyby być brane pod uwagę przy ocenie zdolności kredytowej klienta. Wcześniej banki i przedstawiciele Biura Informacji Kredytowej ostrzegali, że taki ograniczony katalog zapisany w ustawie mógłby przynieść negatywne konsekwencje zarówno dla banków jak i klientów, ponieważ mogłoby to ograniczyć dostępność kredytów i podnieść ich koszty, zwłaszcza dla nowych kredytobiorców.

- Z jednej strony katalog tych danych nie jest zamknięty, choć zawarte są dane, które mają stanowić podstawę procesu oceny zdolności kredytowej, ale z drugiej strony bank musi mieć świadomość tego, że nie ukryje tych informacji przed klientem - dodaje przedstawiciel Ministerstwa Cyfryzacji, które przygotowało projekt tzw. ustawy sektorowej wdrażającej RODO do poszczególnych ustaw.

Nowe brzmienie przepisów pozytywnie oceniają bankowcy.

- Zdecydowanie dobrze oceniamy tę zmianę. Uwzględnia postulaty zarówno strony społecznej, bo bardzo o to zabiegała Fundacja Panoptykon, jak i argumenty, które zgłaszały banki. Klienci będą mogli się dowiedzieć, dlaczego nie dostali kredytu, choć prawo do wyjaśnienia mają także ci, którzy go otrzymają. Natomiast fundamentalne znaczenie z punktu widzenia banków ma poprawka, dzięki której nie będzie zamkniętego katalogu danych, które mogą być brane pod uwagę przy ocenie zdolności kredytowej, choć warto zaznaczyć, że banki będą mogły wykorzystywać tylko te dane, które są do tego niezbędne - mówi Tadeusz Białek, ze Związku Banków Polskich. Jak zaznacza, poprzednio zaproponowane przepisy byłyby bardzo szkodliwe.

Teraz projekt ustawy trafi do drugiego czytania.

Monika Krześniak-Sajewicz

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »