Redaktorka gazety "Blesk" Miluše Hentschelová na wstępie swojej relacji z podróży do Szczyrku wyjaśniła, że postanowiła zwiedzić miasto, bo m.in. zaintrygowała ją architektura hotelu Mercure Szczyrk Resort. Ośrodek ten mierzy 330 metrów, co czyni go najdłuższym hotelem w Europie. Dziennikarka pochwaliła resort za "wyśmienitą kuchnię" oraz wysoki poziom usług centrum wellness.
Czeszka zwiedziła Szczyrk. Oto co jej się podobało w "polskim Davos"
Równie pozytywnie oceniła sam Szczyrk. "Polskie Davos" zachwyciło reporterkę przede wszystkim górskimi widokami. Jak opisuje w swoim artykule - malownicze krajobrazy można podziwiać zarówno podczas górskich wędrówek, jak i podczas jazdy na rowerze. Czytelnikom gazety poleciła m.in. wjechanie kolejką linową na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego - Skrzyczne, skąd przy dobrej pogodzie można dostrzec Tatry.
Czeszce do gustu przypadło też centrum Szczyrku. "Znajdziesz tu wszystko: niezliczone stragany z tradycyjnymi produktami od futer po sery i lokalny folklor, kościoły, muzeum, kawiarnie, restauracje, parki linowe, place zabaw dla dzieci... A także niezliczoną liczbę ludzi spacerujących chodnikiem między jezdnią a rzeką Żylicą" - zachwalała dziennikarka.
Czeska dziennikarka widziała w Polsce tradycyjny ślub
Redaktorkę zachwycił szczególnie drewniany kościół św. Jakuba, który powstał w latach 1797-1800. "Zrobił na mnie chyba największe wrażenie. Może dlatego, że odbywał się tam tradycyjny ślub, a może po prostu przykuł moją uwagę swoją architekturą i historią. To drewniana perełka, najstarszy zachowany budynek w Szczyrku, a wewnątrz znajdują się piękne ołtarze i witraże. Latem odbywają się tu również koncerty i imprezy plenerowe, a zimą jarmarki bożonarodzeniowe i spotkania świąteczne" - czytamy w artykule dziennikarki.
Religia w Czechach. Większość Czechów nie wierzy
W spisie powszechnym z 2021 roku jedynie 18,7 proc. Czechów zadeklarowało, że "wierzy i należy do Kościoła lub wspólnoty religijnej". Z kolei 68,3 proc. respondentów wskazało na odpowiedź "brak wiary religijnej".
To oznacza, że Czesi są narodem mocno zlaicyzowanym, a co za tym idzie - nie widują zbyt często ślubów kościelnych na ulicach swoich miast. Nic więc dziwnego, że ceremonia, którą czeska dziennikarka widziała w Polsce, zrobiła na niej wrażenie. Prawdopodobnie było to dla niej coś nowego.










