Reklama

Na stacjach benzynowych coraz drożej. Końca podwyżek nie widać

Średnia cena zarówno oleju napędowego jak i paliwa bezołowiowego 95 to obecnie 5,20 zł. Gdy w kwietniu 2020 roku rząd wprowadzał lockdown, przeciętna cena spadła do 4 zł. Co prawda wiosną zeszłego roku ropa naftowa była kilka razy tańsza niż teraz, ale pytanie, czy benzyna w Polsce mogłaby kosztować mniej jest zasadne. Choćby dlatego, że 60 proc. jej ceny stanowią podatki.

Na giełdzie w Nowym Jorku baryłka amerykańskiej ropy WTI potaniała w ostatnich dniach z 69 do 61 dolarów, natomiast w Europie za baryłkę ropy Brent nie płaci się już 66 dolarów, ale 58 dolarów (warto też pamiętać, że dziś dolar kosztuje 3,90 zł wobec 3,65 zł na początku roku).

Reklama

Jednak nawet między bieżącymi notowaniami surowca Brent, a kursem z "pandemicznego" kwietnia zeszłego roku mamy prawdziwą przepaść. Jedenaście miesięcy temu za baryłkę płacono mniej niż 20 dolarów. Także ropa WTI jest teraz kilka razy droższa niż wiosną 2020 roku. Pod koniec kwietnia jej baryłka kosztowała niecałe 13 dolarów.

Droższe tankowanie

Mimo że na rynkach światowych ropa naftowa od dwóch tygodni tanieje na polskich stacjach benzynowych ceny regularnie rosną. Z prognozy firmy e-petrol.pl przygotowanej na ten tydzień (22-28 marca) wynika, że za Pb95 powinniśmy płacić 5,10-5,21 zł, a za Pb98 5,39-5,50 zł. Cenę litra oleju napędowego eksperci wyznaczają na 5,07-5,18 zł, natomiast przewidywania dla autogazu LPG to 2,54-2,60 zł. Od początku tego roku e-petrol.pl co tydzień podwyższa prognozy cenowe. W połowie stycznia dla wszystkich czterech paliw wyznaczał poziomy o 50-60 groszy mniejsze niż teraz.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

To, że rosną sumy zostawiane przez kierowców na polskich stacjach benzynowych potwierdza także firma BM Reflex, która wyliczyła, że średnio benzyna bezołowiowa 95 w detalu kosztuje teraz 5,20 zł za litr, bezołowiowa 98 -5,50 zł, olej napędowy - 5,20 zł, a autogaz - 2,60 zł. O ile równo przed miesiącem na pierwszych stacjach zaczęły się pojawiać ceny przekraczające 5 zł za litr benzyny i oleju napędowego, to dzisiaj stawki poniżej tego poziomu należą do rzadkości.
Tempo podwyżek cen na polskich stacjach paliw jest najwyższe od 5 lat. Analitycy XTB nie wykluczają, że za litr benzyny będziemy wkrótce płacić  6 zł, zwłaszcza jeśli spełni się prognoza banku inwestycyjnego Goldman Sachs. Jego eksperci przewidują, że w drugim kwartale tego roku ceny ropy na fali "szczepionkowej euforii" wzrosną do 80 dolarów za baryłkę. Warto dodać, że po raz ostatni tak wysoką cenę notowano w październiku 2018 roku i to tylko przez kila dni.

Dużo lepszą dla kierowców prognozę - przynajmniej na najbliższą przyszłość -ma BM Reflex, który informuje, że ze względu na giełdową przecenę ropy naftowej widoczne są obniżki cen na krajowym rynku hurtowym. Właśnie z tego powodu kolejne dni mogą przynieść większy spokój na stacjach. Eksperci BM Reflex zaznaczają, że nie możemy liczyć na powrót cen w okolice 5 złotych za litr, ale jest duża szansa na wyhamowanie podwyżek lub nawet niewielki spadek w okresie przedświątecznym.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Gra podaży z popytem

Prognoza Goldman Sachs o możliwej 80-dolarowej cenie baryłki ropy jest kwestionowana przez wiele innych ośrodków. Analitycy CMC Markets spodziewają się raczej dalszego spadku cen, bo zapasy surowca na świecie rosną, a jego wydobycie w Stanach Zjednoczonych rozwija się w najlepsze. W zeszłym tygodniu liczba działających platform wiertniczych w USA wyniosła 411, a to najwyższy poziom od 11 miesięcy, czyli niemal od początku pandemii.

Na przełomie 2020 i 2021 roku ceny ropy naftowej rosły głównie pod wpływem jednego wydarzenia - decyzji Arabii Saudyjskiej o dobrowolnym zmniejszeniu  produkcji surowca o dodatkowy milion baryłek dziennie, ponad to, do czego kraj ten zobowiązał się w porozumieniu naftowym. Była to decyzja bezprecedensowa i zupełnie nieoczekiwana.

Ograniczenia w wydobyciu ropy przez kraje OPEC i Rosję (czyli OPEC+) zaczęły być wprowadzane już w kwietniu 2020 roku. Jak podał Reuters, w zeszłym miesiącu dopasowanie państw OPEC+ do narzuconych limitów produkcji wyniosło aż 113 proc., co oznacza, że zmniejszenie wydobycia było poważniejsze od zadeklarowanego.

Z drugiej strony, wymienione państwa prawdopodobnie będą dbać o to, by cena baryłki ropy Brent nie przekraczała znacznie poziomu 60 dolarów. Cena wyraźnie wyższa byłaby zachętą dla producentów do zwiększania wydobycia. To z kolei prowadziłoby do powstania nadwyżek surowca na rynku światowym.
OPEC+ już na początku kwietnia ma podjąć decyzję o dalszych działaniach. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej do końca przyszłego miesiąca kartel będzie utrzymywał dotychczasowe, duże cięcia produkcji ropy naftowej.

O marcowych spadkach cen ropy naftowej na giełdach światowych decyduje kilka czynników. Inwestorów zaniepokoiły problemy z realizowaniem programów szczepień pandemicznych i związane z tym zaostrzanie lockdownów w wielu krajach. Bardzo duże znaczenie miało także ujawnienie długoterminowej prognozy Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). Stoi ona na stanowisku, że choć światowy popyt na ropę osiągnie w 2026 roku wyraźnie wyższy poziom niż w 2020 roku, to blisko jedna trzecia wzrostu przypadnie na biopaliwa i kondensat gazu ziemnego. Konsumpcja benzyn - zdaniem IEA - miała swój szczyt w 2019 roku.

Marże i podatki

Ceny paliw na krajowych stacjach są wypadkową kilku elementów: cen surowca, kursu dolara i stawek podatkowych. Podatki w cenie litra polskiej benzyny stanowią 60 proc. Ministerstwo Finansów mogłoby ulżyć kierowcom obniżając stawkę VAT, choć takie posunięcie wymagałoby akceptacji Komisji Europejskiej.

Inne rozwiązanie to zmniejszenie akcyzy. Jednak w tej sprawie ministerstwo stoi na stanowisku, że cała operacja nie spowodowałaby obniżki cen detalicznych, gdyż producenci i dystrybutorzy paliw silnikowych zyski zostawiliby dla siebie. Producentami są Orlen i Lotos, a dystrybutorem jest głównie Orlen.

Tankujący na stacjach benzynowych mogliby też oczekiwać obniżenia marż przez producentów i sprzedawców. Z porównania cen ropy i kursu dolara można wywnioskować, że marże Orlenu są na wysokim poziomie. Natomiast z raportu Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że marże sprzedawców - w zależności od rodzaju paliwa - w 2020 roku wzrosły o 30-130 proc. Kwotowo było to średnio 20 groszy na litrze.

Jacek Brzeski

***




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »