Ceny prądu. "Chodzi o praktykę niektórych spółek"
"Wraz z wystawianiem pierwszych faktur za styczeń wielu klientów firm energetycznych poznaje skalę podwyżek. Czasami sięgają one 45 proc." - pisze "Gazeta Wyborcza". O powód wzrostu cen energii, na który skarżą się konsumenci, został zapytany w Radiowej Jedynce Miłosz Motyka, minister energii.
Zdaniem szefa resoru chodzi o sytuacje, w których spółki energetyczne proponują odbiorcom umowy z cenami ustalanymi rynkowo, poza taryfami zatwierdzanymi przez prezesa URE. Takie ceny nietaryfowe nie podlegają regulacyjnej ochronie i mogą być wyższe niż stawki w taryfach. Problem pojawia się zwłaszcza przy nowych umowach, gdy klienci nie mają świadomości, że rezygnują z bezpiecznej taryfy regulowanej.
- Chodzi o praktykę niektórych spółek - praktykę przechodzenia na ceny nietaryfowe, zamiast tych zatwierdzonych przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki - tłumaczył minister energii Miłosz Motyka w Radiowej Jedynce. - Czasami było tak, że przedsiębiorstwa energetyczne wręcz zachęcały do przejścia na cenniki nietaryfowe, kusząc stałą ceną. Okazało się, ze nie była to praktyka, która służyła portfelowi. Będziemy się temu przyglądać - mówił.
Motyka zapowiedział, że w tym zakresie nastąpi współpraca z Ministerstwem Aktywów Państwowych. - Naszą odpowiedzialnością jest zabezpieczenie dochodów Polaków przed wzrostem cen - deklarował.
Zdaniem Motyki większość odbiorców, nieposiadających fotowoltaiki i magazynu energii, powinna korzystać z taryfy G12, która gwarantuje niższą cenę za energię czynną, niż ubiegłoroczna mrożona cena energii. - Jeżeli nie ma ku temu powodów technicznych ani formalnych - większość odbiorców powinna skorzystać z taryfy G12 - mówił minister.
Historia pana Dariusza. "Sprawdzajcie dobrze rachunki za prąd"
W opisywanej przez "Gazetę Wyborczą" historii klient, podpisując umowę, nieświadomie wybrał cennik zaproponowany przez dostawcę energii, zamiast taryf zatwierdzonych przez URE.
"Sprawdzajcie dobrze rachunki za prąd. U mnie wzrost ceny za kilowatogodzinę aż o 45 proc. i aż trzy opłaty więcej niż w 2025 roku. Zasadniczo też wszystkie opłaty handlowe, mocowe, OZE itd. stanowią przeszło 50 proc. kosztów rachunku" - napisał pan Dariusz w mediach społecznościowych.
Z wyliczeń serwisu wynika, że około 9,5 mln gospodarstw domowych płaci za energię według zatwierdzanych taryf, a pozostałe 6,1 mln ma ofertę nietaryfową.











