W skrócie
- Rząd pracuje nad projektem przywracającym licencje i regulacje dla zarządców nieruchomości.
- Planowane jest wprowadzenie centralnego rejestru, wymagań dotyczących wiedzy zawodowej oraz zwiększenie kwoty obowiązkowego OC.
- Trwają też rozważania nad podobną regulacją dla pośredników nieruchomości, w tym określeniem odpowiedzialności i kwestii pobierania prowizji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Monika Krześniak-Sajewicz, Interia Biznes: Zasygnalizował pan w mediach społecznościowych, że trwają prace nad projektem uregulowania zawodu zarządcy nieruchomości. Na jakim etapie jest ta zmiana?
Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologii: Wniosek o wpis do wykazu prac Rady Ministrów projektu regulującego na nowo zawód zarządcy nieruchomości jest w zasadzie gotowy, uzgadniamy go w ramach MRiT. W następnym tygodniu jest też zaplanowane spotkanie ze środowiskiem zarządców w ramach prac senackiego zespołu ds. nieruchomości. Jesteśmy już po kilku spotkaniach konsultacyjnych z przedstawicielami branży i generalnie jest poparcie tego środowiska dla powrotu do uregulowania zasad i wymogów dla tego zawodu.
Na czym mają polegać proponowane zmiany?
Przede wszystkim przywracamy centralny rejestr zarządców nieruchomości, który będzie prowadzony przez ministra. By wykonywać zawód, trzeba będzie być wpisanym do rejestru. Przy czym planujemy dwuletnie vacatio legis, aby wszyscy, którzy obecnie wykonują ten zawód i chcą to robić dalej, mogli spełnić warunki i dokonać wpisu. Wymogi pozostaną zasadniczo takie jak przed deregulacją: pełna zdolność do czynności prawnych, niekaralność, wyższe wykształcenie oraz ukończone studia podyplomowe z zakresu zarządzania nieruchomościami. Program studiów będzie musiał spełniać minimalne wymogi określone przez ministra właściwego ds. budownictwa. Nie przywracamy egzaminu państwowego, a wprowadzamy standard studiów podyplomowych oraz obowiązek odbycia sześciomiesięcznej praktyki zawodowej.
Jaki jest powód powrotu do tych regulacji? Był jakiś narastający problem w ostatnich latach?
Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa i profesjonalizację wykonywania tego zawodu, bo problemy uwidoczniły się już niedługo po deregulacji wprowadzonej przez ówczesnego ministra Jarosława Gowina. Część tamtych deregulacji zapewne miała sens, ale część doprowadziła do obniżenia profesjonalizacji i bezpieczeństwa w obszarach, w których nie powinno do tego dojść. W przypadku gospodarki nieruchomościami deregulacja nie powinna mieć miejsca, bo przyniosła negatywne efekty.
Dziś osoba z wykształceniem podstawowym, która zarejestrowała działalność i wykupiła najniższe OC na 50 tys. euro, może zarządzać majątkiem Polaków wartym często setki milionów złotych. Brak odpowiedzialności i brak wyobraźni spowodował, że ten zawód zderegulowano. Ta sytuacja jest nieakceptowalna. Zarządca powinien mieć specjalistyczną wiedzę: znać ustawę o gospodarce nieruchomościami, umieć rozliczać media i koszty, znać lokalne przepisy, np. dotyczące gospodarki odpadami, oraz mieć wiedzę budowlaną - zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa budynków i obowiązkowych przeglądów. Do tego dojdą wkrótce nowe obowiązki, jak choćby te związane z miejscami schronienia. Dochodzą także kompetencje miękkie: umiejętność przedstawiania potrzebnych wydatków, budowania odpowiedniego funduszu remontowego. Często zdarza się, że wspólnotom mieszkaniowym trudno podjąć ważne, ale niekiedy trudne decyzje bez odpowiedniego wyjaśnienia, wykazania, po co i w jakim celu mają być wprowadzone.
To są ważne obszary dla milionów ludzi. Możliwość konkurowania samą ceną, bez jakiejkolwiek gwarancji jakości, często kończy się dla wspólnot mieszkaniowych źle.
Dziś część podmiotów wchodzi na rynek dumpingowo z niską ceną za metr kwadratowy, a gdy pojawiają się problemy techniczne budynków, taki zarządca się ulatnia. Próby pociągania do odpowiedzialności w trybie cywilnym są trudne, złożone i czasochłonne. Zdarzają się także defraudacje pokaźnych środków wspólnot, co jest przestępstwem, ale to też wynik braku jakiegokolwiek nadzoru administracji państwowej ani nadzoru zawodowego nad jakością tych usług.
Czy planowane są zmiany dotyczące podniesienia kwoty obowiązkowego ubezpieczenia OC dla zarządców?
Tak, będziemy chcieli podnieść kwotę obowiązkowego OC. Przy czym chciałbym uprzedzić, bo pojawią się pytania dotyczące osób, które wcześniej miały licencję. Dla nich planujemy uproszczony tryb wpisu - jeśli ktoś miał licencję przed 1 stycznia 2014 r., będzie wpisywany na listę. Rozważamy jedynie, czy nie powinien wykazać, że wykonywał zawód w późniejszym czasie, ponieważ licencja sprzed 12 lat nie musi oznaczać automatycznie aktualnej praktyki, a przepisy w tym czasie znacząco się zmieniły. Będziemy musieli także ustalić rozwiązania dla osób, które latami wykonywały zawód, ale nie miały licencji ani studiów podyplomowych - tak, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Szacujemy, że dziś około 40 tys. osób wykonuje ten zawód. Gdy był deregulowany, było 27 tys. wydanych licencji dla zarządców.
Dlaczego w projekcie zdecydowali się państwo na studia podyplomowe, a nie egzamin państwowy?
Wprowadzamy Komisję Odpowiedzialności Zawodowej (KOZ). To ona będzie czuwać nad jakością usług. Przywracamy pełną ścieżkę odpowiedzialności: od upomnienia, przez naganę, po kary finansowe sięgające sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Przywracamy też tryb postępowania administracyjnego przed KOZ z możliwością odwołania do sądu administracyjnego. Przy czym wpis i kary mają pokrywać koszty funkcjonowania rejestru i KOZ - tak, aby system był finansowo samowystarczalny.
Chciałbym też uregulować minimalny zakres umowy zarządzania. Obecnie obowiązuje daleko idąca swoboda umów, co powoduje, że część właścicieli mieszkań we wspólnotach nie jest świadoma, że zarządca nie odpowiada za kluczowe obowiązki, w tym nawet przeglądy techniczne.
Chcę wprowadzić minimalny zakres takiej umowy - aby było jasne, że jeśli strony umawiają się na określone obowiązki, to one są i odpowiada za nie zarządca, a nie, jak teraz się zdarza, odpowiadają właściciele mieszkań.
A jeśli chodzi o pośredników nieruchomości? W tym temacie na razie pan sygnalizował, że się przygląda pod kątem tego, czy faktycznie jest to potrzebne…
Byłem sceptyczny, ale coraz bardziej przekonuję się, że taka regulacja jest potrzebna.
Przychylam się do argumentów przemawiających za, bo dziś pośrednik nieruchomości za nic nie odpowiada. Bierze prowizję, ale np. w odróżnieniu od notariusza nie bada stanu prawnego ani stanu faktycznego nieruchomości.
Dlatego rozważam wprowadzenie podobnych wymogów jak w przypadku zarządców: studia wyższe, niekaralność, studia podyplomowe według schematu programowego, którego minima określa minister, centralny rejestr oraz obowiązkowe OC. Jeśli zapadnie decyzja o tym, żeby zawód pośrednika uregulować, to chciałbym doprecyzować zakres odpowiedzialności: określenie minimum obowiązków, minimum umowy pośrednictwa, obowiązek badania stanu faktycznego i prawnego nieruchomości. Na pewno będę chciał również zająć się kwestią prowizji. Dziś ta sprawa nie jest uregulowana, przyjęto zasadę swobody umów, a pewnie niewiele osób wie, że pośrednik może pobierać prowizję od obu stron transakcji. Absolutnym minimum powinien być obowiązek zapisu w umowie pośrednictwa prawa pobierania prowizji od obu stron, przy czym mój pogląd jest taki, że pośrednik powinien reprezentować jedną stronę i tylko od jednej pobierać prowizję. Natomiast tak, jak zaznaczyłem - z pierwszym projektem dotyczącym zarządców nieruchomości jestem już gotowy, o tyle w kwestii pośredników jesteśmy na wcześniejszym etapie, ale zakładam, że schemat i zakres regulacji byłby podobny. Odpowiedzialność zawodowa byłaby w KOZ - tak jak w przypadku zarządców. Sprawa musi być jednak uzgodniona w pierwszej kolejności wewnątrz naszego ministerstwa.
Rozmawiała Monika Krześniak-Sajewicz












