Na wstępie artykułu dziennikarka węgierskiego "Elle" Gyárfás Dorka zaznacza, że uwielbia miasta i miasteczka na północy Europy - atmosferę, jaka w nich panuje oraz architekturę. Dlatego też, gdy dowiedziała się, że może polecieć do Gdańska, jej serce zabiło mocniej.
Dziennikarka z Węgier przypomina bolesny rozdział w historii Gdańska
Autorka przypomina następnie historię Gdańska - w tym bolesny rozdział, jakim była II wojna światowa. Zauważa także, że miasto nie zawsze było polskie, a oprócz Polaków i Niemców, mieszkała tu mniejszość holenderska. Wymienia także znamienitych mieszkańców miasta - Gabriel Fahrenheita (twórcę skali temperatur) oraz pisarza Guntera Grassa. "Co samo w sobie pokazuje, jaka kultura musiała tu panować" - stwierdza dziennikarka węgierskiego "Elle", dodając, że gdy podczas II wojny światowej z miasta uciekli Niemcy, Gdańsk został zbombardowany przez Rosjan, a jego odbudowa zaczęła się de facto dopiero po śmierci Stalina i trwa do dziś.
"To, co widzą dziś turyści odwiedzający dziś Gdańsk to w istocie cud: kopia pierwotnego miasta. Replika. Ale jego atmosfera, jego żywiołowość, różnorodność i ludzki wymiar są nadal oryginalne i pełne nadziei" - stwierdza dziennikarka z Węgier.
Węgierka chwali wystawę w Muzeum II wojny światowej. "Pomaga głębiej zrozumieć i pokochać Polaków"
Jak wskazuje - Gdańsk jest wielokulturowy i nie chodzi tu tylko o wpływy dawnych mieszkańców, ale także o ludzi, którzy tam przyjeżdżają m.in. rodziny z państw skandynawskich oraz z Beneluksu.
Dziennikarka odwiedziła w Gdańsku m.in. Muzeum II wojny światowej. "To prawdziwie interaktywne, emocjonalne, zmysłowe i intelektualne doświadczenie, wystawa stworzona z niezwykłą kreatywnością, która pomaga głębiej zrozumieć i pokochać Polaków" - opisuje swoje wrażenia po zwiedzeniu interaktywnej wystawy muzeum.
"Bo to, czego doświadczyli od 1 września 1939 roku do końca wojny, naprawdę przewyższa cierpienia jakiegokolwiek innego narodu europejskiego. [...] Gdańska wiąże się z tym miejscem, gdzie idee poświęcenia i bohaterstwa wzbogaciły się o nowe niuanse" - dodaje Gyárfás Dorka.
"Tutaj odbudowuje się Europa"
Następnie dziennikarka podzieliła się refleksją, która naszła ją po opuszczeniu muzeum i powrocie do "tętniącego życiem miasta, gdzie bawią się tysiące turystów".
"Wciąż widzisz, że Polski nie dało się podbić, wchłonąć ani zniszczyć. Atmosfera i pęd rozwoju przenikają cały obszar - i pod tym względem stanowi on wyraźny kontrast z naszym krajem. Tutaj odbudowuje się Europa, a nie Europa Wschodnia" - podkreśla autorka.
Dziennikarka "Elle" chwali gust modowy Polaków i naszą otwartość
Dziennikarka z Węgier opisuje także lokale gastronomiczne oraz sklepy w Gdańsku. Zauważa, że w centrum miasta nie ma "światowych marek" - sprzedaje się tam rękodzieło. Radzi, aby na zakupy odzieżowe wybrać się do galerii handlowej i chwali nas za wyczucie stylu. "Polacy zawsze słynęli z dobrego gustu, ale teraz mogą pochwalić się również markami fast fashion, takimi jak Reserved, Mohito, Cropp, Tatuum, Sinsay czy Medicine" - wskazuje autorka magazynu "Elle".
Na koniec Gyárfás Dorka dzieli się z czytelnikami swoimi wnioskami z podróży, a także swoją opinią o Polakach. Stwierdza m.in., że "po Gdańsku warto odwiedzić Warszawę, Kraków i Wrocław", a nasz kraj wyróżnia przyjazne i otwarte podejście do ludzi. Przypomina także, że Polaków i Węgrów łączą "stare i dobre relacje". "Możemy liczyć na super ciepłe powitanie, a przy okazji zobaczymy siebie w trochę innym świetle" - kończy swoją relację węgierska dziennikarka.










