Reklama

Czy jest dzisiaj coś pewniejszego niż złoto?

Doskonały zmysł inwestycyjny miał ten, kto 10 lat temu kupił złoto. Płacąc za uncję około 270 dolarów, dzisiaj mógłby sprzedać ją z ponad pięciokrotnym przebiciem.

Reklama

Pierwsza dekada XXI wieku zdecydowanie należała do złota, a druga rozpoczęła się od jeszcze wyraźniejszych wzrostów jego wartości. Nominalnie jego obecna cena, kształtująca się sporo powyżej 1 500 dolarów za uncję, jest najwyższą w historii. Jednak mierząc według mocy nabywczej pieniądza, złoto cenniejsze było na przełomie lat 70. i 80. XX wieku. Ów zapas potencjału jest jednym z argumentów przemawiających za dalszym wzrostem ceny złota, którego granice niektórzy analitycy widzą w okolicach 2 000 dolarów w przeciągu najbliższych kilku lat. Oponenci kręcą głową z niedowierzaniem i kasandrycznym tonem wieszczą koniec inwestycyjnego eldorado.

Próbując odgadnąć przyszły kurs złota należy zastanowić się, kto kupuje złoto, ile dostępnego kruszcu jest na rynku i czy ilość ta zaspokaja jego potrzeby. Największym odbiorcą złotego kruszcu jest branża jubilerska - zużywa ponad połowę wszystkich jego zasobów. Złoto skupują fundusze inwestujące w ten metal, banki centralne państw, inwestorzy indywidualni, przemysł elektrotechniczny, informatyczny czy medyczny, wreszcie złoto zatrzymują u siebie kraje je wydobywające. Szacowane roczne wydobycie złota (ok. 2,3 do 2,4 tony) nie wystarcza na pokrycie zapotrzebowania rynku, dlatego stale skupowany i przerabiany jest złoty złom - stara biżuteria, złote elementy wykorzystane w produkcji telewizorów czy komputerów itd. Skoro surowca nie starcza na bieżące i stale rosnące potrzeby rynku, to mocno prawdopodobne jest, że odwieczne prawa rynku wpłyną na dalszy wzrost ceny złota.

Złoto w polityce monetarnej

Do czasów pierwszej wojny światowej każda szanująca się waluta była wymienialna na złoto. Dopiero wydatki wojenne, które zmusiły rządy do dodrukowywania pieniądza, wymienialność ową uniemożliwiły, nie powiodły się także powojenne próby jej wskrzeszenia. System walutowy z Bretton Woods (1944 r.), który stworzył podwaliny pod cały współczesny system monetarny, także uzależniał kurs dolara od złota. System upadł jednak na początku lat 70. i od tego momentu złoto nie jest, przynajmniej oficjalnie, uznawanym środkiem płatniczym. Czy jakiekolwiek państwo stać obecnie na to, by przywrócić parytet złota do swojej waluty? Niektórzy analitycy rynku wymieniają Rosję, ze względu na jej złoża i zapasy tego metalu, jako państwo, które teoretycznie mogłyby sobie na to pozwolić - są to jednak spekulacje i nie wiadomo, czy Rosjanie kiedykolwiek poważnie rozważać będą taką możliwość. Z pewnością przytłaczającej większości krajów na to po prostu nie stać. Niezależnie jednak od wszystkiego, to wciąż złoto, a nie dolar, euro czy yuan, pozostaje najbardziej akceptowaną, darzoną największym zaufaniem, chociaż nieoficjalną walutą pod każdą szerokością geograficzną.

Na kłopoty - złoto

Wykresy kursu złota potwierdzają jego wrażliwość na wydarzenia geopolityczne na świecie. Wszelkie wojny i międzynarodowe interwencje (jak ta ostatnia w Libii) powodują, że cena złota rośnie, podobnie gdy susza czy powódź pozbawi plonów jakiś obszar świata, gdzieś wydarzy się zamach terrorystyczny czy też ekstremiści wygrają wybory. Kurs złota ostro poszedł w górę, kiedy na światowych rynkach pojawiały się pierwsze objawy ostatniego kryzysu, by przez cały czas jego trwania ten trend utrzymać. Zachowanie to dowodzi, że inwestorzy tratują złoto jako bezpieczną przystań na trudne czasy. Światowe giełdy mogą długotrwale zniżkować, obligacje okazać się bezwartościowymi świstkami papieru, ceny nieruchomości i ropy naftowej głęboko nurkować, bankrutować mogą największe banki a nawet całe państwa, ale złoto - zdaniem inwestorów - jest tym, na czym na pewno się nie straci.

Skąd bierze się owa gorąca wiara w złoto? Przede wszystkim z przeświadczenia o tym, że złoto było, jest i będzie pożądane, podczas gdy ludzi bogatszych na świecie przybywa. Doskonałym przykładem są Chiny, gdzie rodząca się klasa średnia liczy już setki milionów osób i stale się rozrasta. A jeżeli każda z pań chciałby mieć złotą biżuterię (szczególnie modną w tradycji wschodniej), Chiny są wymarzonym rynkiem dla firm jubilerskich z całego świata. Sprzedadzą tam każdą ilość towaru, pod warunkiem jednak, że nie zabraknie im surowca do jego wytwarzania. Chiny to tylko przykład - podobnie jest w Indiach, państwach arabskich, ale też w krajach naszego kręgu kulturowego. Na rynku jubilerskim, zużywającym ponad połowę światowych zasobów, trwa więc wojna o złoto, którego wcale nie przybywa. Tymczasem potrzeba go coraz więcej nie tylko do produkcji biżuterii, ale także telefonów komórkowych, bankomatów czy telewizorów, które nie mogą pracować bez, co prawda mikroskopijnych, ale masowo używanych, złotych elementów.

Kto wydobywa i kupuje złoto?

Trudno powiedzieć, by świat z optymizmem patrzył w przyszłość. To dlatego na niepewne czasy poprzez gromadzenie złota przygotowują się poszczególne państwa. Wiosną tego roku meksykański bank centralny kupił 100 ton złota, celem dywersyfikacji swoich rezerw (bank chciał zrobić to dyskretnie, nie informując o tym mediów - efekt był jednak odwrotny, bo gdy informacja dostała się do prasy, o gorączce złota w Meksyku mówił cały świat). Jednak potentatem w dziedzinie gromadzenia złota są oczywiście Stany Zjednoczone, przechowujące złote sztabki między innymi w legendarnym Forcie Knox. Z kolei Chiny i Rosja postawiły sobie za cel prześcignięcie USA w ilości przechowywanego złota - zasoby tego kruszcu w Państwie Środka szacuje się na 3 biliony dolarów! Złoto w ostatnich miesiącach zakupiły także Boliwia, Sri Lanka czy Mauritius.

Tymczasem światowe zasoby tego metalu stale się kurczą. Kopalnie złota w Rosji, RPA, Australii czy USA pracują na pełnych obrotach i więcej wydobywać nie są w stanie. Niedawno Chińczycy zadeklarowali, iż zwiększą roczne wydobycie tego metalu, jednak w globalnej skali oznacza to przyrost niemal niezauważalny. Póki co w kategoriach spekulacji należy rozważać inne sposoby pozyskiwania kruszcu, takie jak filtrowanie wody oceanicznej - ze względu na minimalną zawartość złota przedsięwzięcia tego rodzaju są zupełnie nieopłacalne.

Skąd więc biorą się opinie oponentów globalnej gorączki złota, twierdzących, że lada moment kurs złota bardzo poważnie i trwale obniży swoje loty? Argumentem za tym może być, trochę paradoksalnie, powrót koniunktury na globalne rynki. Skoro powiedziano, że złoto to lokata na złe czasy, powrót tych lepszych powinien spowodować wśród inwestorów masową wyprzedaż tego kruszcu, by uwolnione w ten sposób środki móc przeznaczyć na bardziej intratne i szybsze inwestycje. Na razie jednak owej wyprzedaży nie widać. Być może mało kto wierzy w zakończenie kryzysu. Jeżeli jednak światowa gospodarka ruszy zdecydowanie do przodu, znowu potrzebować będzie jeszcze większych ilości złota - przemysł do produkcji, a wzbogacone społeczeństwo do zaspokajania swoich jubilerskich potrzeb. Kurs złota przypomina więc samonakręcającą się maszynę, działającą w każdych warunkach.

Formy inwestowania w złoto

Kto uwierzył, że przyszłość należy do złota, może zająć się inwestowaniem. Najprościej zrobić to, nabywając złotą sztabkę (sprzedawaną w różnych wagach, najczęściej od 1 do 250 gram) w Mennicy Polskiej, Narodowym Banku Polskim czy w prywatnej firmie zajmującej się obrotem złotem dewizowym. - Kogo nie satysfakcjonuje monotonny kształt złotego prostopadłościanu, ten może kupić monety bulionowe, m.in. najsłynniejsze z nich południowoafrykańskie krugerrandy. Waga tych monet podawana jest w uncjach trojańskich, gdzie jedna uncja to 31,1 grama czystego złota - mówi Piotr Wiaderek, prezes spółki Assetus S.A., której spółka zależna z grupy kapitałowej sprzedaje złoto za pośrednictwem platformy GoldCorp.pl.

Zaletą zakupu złota w czystej postaci jest także łatwość jego zbycia. Złotą sztabkę sprzedać można niemal wszędzie - w banku, w kantorze, u jubilera, za taką samą ceną w Polsce, co w niemal każdym innym kraju na świecie.

Kto jednak nie chce fizycznie przechowywać złota, ten zakupić może certyfikaty inwestycyjne potwierdzające jego posiadanie. Innym sposobem na złote inwestycje jest zakup jednostek w funduszach hedgingowych, inwestujących swoje środki w tym kruszcu. Pośrednim sposobem powierzenia swojego kapitału złotu jest inwestycja w akcje spółek, które prowadzą obrót złotem, a jednocześnie gromadzą rezerwy tego kruszcu, tak jak czyni to giełdowa spółka Assetus. Istotną sprawą dla polskich inwestorów jest to, by pamiętać, iż cena złota na świecie notowana jest w dolarach za uncję trojańską. Oznacza to zagrożenie, ale i szansę - wahania kursu dolara do złotego mogą bowiem spowodować okresową zmianę wartości portfela opartego na złocie inwestycyjnym.

Z inwestycją w złoto, jak z każdą inną, wiąże się ryzyko. W zdywersyfikowanym portfelu inwestycyjnym, to złoto pełni rolę - nomen omen - złotego środka, pomiędzy inwestycją zyskowną i perspektywiczną, a bezpieczną, przewidzianą na dłuższy czas. Co by się bowiem nie działo, złoto zawsze będzie w cenie.

Arkadiusz Kostek

Dowiedz się więcej na temat: monety | kto | surowce | zloto | ten | złoto | złota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »