Reklama

Giełdy. W 2021 r. wszystko drożało, ale w 2022 r. bessy nie będzie

W kończącym się roku mieliśmy "rajd wszystkiego". Na rynkach światowych drożały: dolar, bitcoin, miedź, ropa i nieruchomości. Poszły w górę także ceny niemal wszystkich spółek na Wall Street. Amerykańskie akcje trzeci rok z rzędu odnotowały dwucyfrową stopę zwrotu. Na giełdzie w Warszawie historyczny rekord ustanowił WIG. Kontynowanie tegorocznych wzrostów w 2022 roku nie jest wykluczone.

Paweł Majtkowski, analityk eToro, przypomina, że w tym roku zyski firm giełdowych na świecie wzrosły o 50 proc., co było odrabianiem zaległości po najkrótszej i najostrzejszej w historii recesji zanotowanej w 2020 roku. Globalny PKB zwiększy się w 2021 roku o 6 proc., a w Polsce - według szacunków OECD - pójdzie w górę o 5,3 proc.

Wzrost był napędzany przez bardzo niskie stopy procentowe w USA i strefie euro. Wielką rolę odegrały też biliony dolarów wydatków rządowych i programów stymulacyjnych. Paweł Majtkowski jest przekonany, że tak duży wzrost gospodarczy nie nastąpiłby bez niemal 9 miliardów szczepionek na koronawirusa, które podano na całym świecie. Globalna fala szczepień bardzo poprawiła nastroje producentów, konsumentów i inwestorów.

Reklama

To nie koniec hossy

W 2021 roku mieliśmy do czynienia z "rajdem wszystkiego" - rosły notowania prawie wszystkich aktywów. Najbardziej poszły w górę ceny kryptowalut - bitcoin podrożał o około 70 proc. Rosły także wyceny surowców i nieruchomości, zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce. To także efekt najwyższej od 40 lat inflacji na świecie.

Analityk eToro przewiduje, że w 2022 roku możliwa jest powtórka, choć trochę skromniejsza, w zakresie wzrostu PKB i zysków firm. Prognozuje, że niska rentowność obligacji USA (mimo perspektywy podwyżek stóp) i wysoka zyskowność firm pomoże utrzymać wygórowane wyceny akcji.

Paweł Majtkowski podkreśla, że amerykańskie akcje trzeci rok z rzędu odnotowały dwucyfrową stopą zwrotu, a taki fakt zdarza się dopiero trzecie raz w historii. Niska rentowność obligacji USA i wzrost zysków firm o niespodziewane 22 proc. pozwoliły utrzymać wyceny amerykańskich spółek na poziomie o 30 proc. wyższym od poziomu historycznego (w tej chwili przeciętny wskaźnik C/Z to 21).

Stratedzy z banku UBS spodziewają się, że w kolejnych miesiącach na Wall Street hossa będzie kontynuowana, pomimo prognozowanych podwyżek stóp przez Rezerwę Federalną. Podobnego zdania są analitycy z Credit Suisse, którzy oczekują przebicia przez nowojorski indeks S&P500 psychologicznego oporu na poziomie 5 tysięcy punktów i nie wykluczają wzrostu nawet do 5200 punktów (dziś jest to około 4800 punktów).

Na Wall Street mamy już trzynasty rok hossy zapoczątkowanej w 2009 roku. Po drodze zdarzały się krótkie przerwy na korekty, wśród których najpoważniejsze było pandemiczne załamanie z marca 2020 roku. Wtedy sądzono, że jest to przecena, która na długi czas zatrzyma rynek byka. Jednak wskaźnik S&P500 od dołka z marca zeszłego roku do dziś poprawił się o ponad 100 proc.

Analitycy JPMorgan spodziewają się "efektu stycznia" na giełdzie w Nowym Jorku. Innymi słowy, w przyszłym miesiącu bardzo prawdopodobny jest duży ruch w górę indeksów, gdyż inwestorzy będą uzupełnić sprzedawane akcje nabywaniem innych w celu osiągnięcia "redukcji podatkowej". Handlujący będą szukać okazji wśród akcji, które w zeszłym roku zostały porzucone w obliczu niepewności związanej z pandemią i przyszłością stóp procentowych.

Szansa dla giełd europejskich

Jak do tej pory w samym tylko 2021 roku S&P500 aż 70 sesji kończył nowym rekordem wszech czasów. To najlepszy wynik od 1995 roku. Fakt, że kluczowy indeks z Wall Street jest "rozgrzany do czerwoności" to dla niektórych analityków sygnał, że w przyszłym roku amerykański rynek papierów wartościowych znajdzie się w cieniu rynków europejskich, a także japońskiego.

W niedawnej prognozie Morgan Stanley ujawnił, że spodziewa się w 2022 roku około 5-procentowego spadku indeksu S&P500. Jednak już dla giełdy japońskiej prognoza zakłada nawet 12-procentowy wzrost. Jeszcze lepsze przewidywania dotyczą rynków europejskich, w tym giełd naszego regionu, za sprawą ich niedoszacowania w porównaniu ze spółkami amerykańskimi.

Możliwy jest bowiem scenariusz powolnego odpływu kapitału z rynku Stanów Zjednoczonych na rynki krajów, w których banki centralne są mniej niż Fed nastawione na zaostrzanie polityki pieniężnej. Na pewno należy do nich Europejski Bank Centralny. Możliwe, że i polski parkiet nieco na tym zyska, gdyż NBP - mimo przeprowadzonych ostatnio podwyżek stóp procentowych - ma ciągle opinię instytucji skłonnej do prowadzenia łagodnej polityki monetarnej.

Historycznie rzecz biorąc istnieje relacja "stopy w górę - giełdy w dół". W okresie obniżania stóp procentowych tani kredyt jest chętnie wykorzystywany do inwestycji, co zwiększa obroty przedsiębiorstw. To z kolei jest wyceniane na giełdach w postaci wzrostów kursów spółek. Jednak ten etap zbliża się do końca, a cykl podwyższania stóp działa odwrotnie - wyniki firm stabilizują się, a nawet pogarszają. W dodatku, wyższe stopy procentowe skłaniają inwestorów indywidualnych do lokowania pieniędzy poza giełdą.

Prognoza dla GPW

W kończącym się roku historyczny rekord ustanowił na giełdzie w Warszawie indeks WIG, choć w ciągu kilku ostatnich tygodni spadł z 75 tysięcy do 69 tysięcy punktów. Można zakładać, że w 2022 roku hossa na GPW spowolni i inwestorzy staną przed koniecznością bardziej selektywnego doboru spółek. Rozpoczęcie przez NBP cyklu podwyżek stóp procentowych przekłada się na coraz wyższe koszty obsługi długu, co może uderzyć w niektóre firmy. Kolejne posiedzenie polskiego banku centralnego odbędzie się na początku stycznia i prawdopodobnie stopy znów zostaną podniesione. Tymczasem stopa referencyjna już teraz jest wyższa niż przed pandemią.

- Ten rok był wyjątkowy. Recesja była najkrótsza w historii, a jednocześnie hossa jest bardzo dynamiczna i mocna. Wynika to z faktu, że szok gospodarczy został wywołany przez czynnik zewnętrzny, czyli przez epidemię. Nie doszło natomiast do kryzysu wewnętrznego spowodowanego przez przyczyny czysto ekonomiczne - podkreśla Marcin Tuszkiewicz reprezentujący Squaber.com.

Jego zdaniem, to że stopy procentowe rosną, to dowód, że sytuacja gospodarcza w Polsce poprawia się. Może to być uznane za dobry znak dla krajowego rynku akcyjnego. Marcin Tuszkiewicz uważa, że duży potencjał na GPW ma w tej chwili branża gamingowa.

- Gaming ma za sobą bardzo solidną korektę. Latem mówiłem, że na przełomie trzeciego i czwartego kwartału ta branża zacznie pokazywać lepsze wyniki. To się nie do końca zdarzyło. Oczywiście są spółki takie jak 11Bit, które efektownie wzrosły, ale na przykład PlayWay, czy Ten Square Games jeszcze się nie obudziły - podkreśla Marcin Tuszkiewicz.

Ekspert Squaber.com o spółce CD Projekt mówi, że dla niej poziom 200-210 zł jest jak na razie sufitem nie do przebicia. Jednak przełamanie tego oporu mogłoby otworzyć drogę do pokaźnej korekty, choć osiągnięcie pułapu 400 zł jest bardzo mało prawdopodobne.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »