Reklama

Jak rozpoznać spekulacyjną bańkę?

Największą bańką spekulacyjną ostatnich miesięcy nie są metale szlachetne, internetowe startupy ani nieruchomości w Chinach, ale może ... nazywanie rzeczy bańkami spekulacyjnymi. Zamiast ogłaszać kolejnej grupie inwestorów, że są błędzie i patrzeć jak ich zyski rosną na naszych oczach,, proponujemy stworzyć własne filtry pozwalające wykryć i w porę wykorzystać bańki spekulacyjne. Oto nasze 10 kryteriów.

Sposób funkcjonowania środków masowego przekazu wymusza od osób chcących dotrzeć z wiadomością do szerokiego grona odbiorców określoną formę prezentacji treści. Analityk giełdowy sądzący, że wycena spółki paliwowej nie znajduje pokrycia w fundamentach, może przygotować wnikliwy raport z mnóstwem wykresów, tabelek i obliczeń potwierdzających jego tezę, ale w ten sposób mocno zawęża grupę potencjalnych odbiorców.

Reklama

Po pierwsze, wymaga od inwestorów znajomości określonych pojęć i narzędzi, takich jak np. dyskontowanie przyszłych przepływów pieniężnych, a po drugie, ogranicza zasięg komunikaty wyłącznie do osób, którym chciało się i miały czas przebrnąć przez wnioski uzasadniające niską wycenę spółki. Ten model nie działa we współczesnych mediach goniących za sensacją. Lepszym sposobem na przykucie uwagi odbiorców jest uderzenie z grubej rury - zamiast przekonywać inwestorów, że spółka paliwowa jest warta nie 53 zł, ale 37 zł, lepiej zaszokować wyceną 0 zł, a w raporcie analitycznym wyjaśnić, że tak naprawdę chodziło o coś trochę innego.

W ten sposób eksperci mogą zyskać dostęp do najcenniejszego aktywa mediów - uwagi i zaangażowania czytelników, widzów lub słuchaczy, które będą mieli szansę na dalszym etapie naprowadzić na właściwy tor i przekazać swój komunikat. Kosztem takiego modelu działania mediów jest spadek jakości (tabloidyzacja) treści i dezorientacja jej odbiorców. Ostatnio, zwłaszcza w zagranicznej prasie finansowej i portalach internetowych można zauważyć, że coraz częściej ekonomiści walczą o swoje medialne pięć minut za pomocą szokujących prognoz i odkrywania kolejnych baniek spekulacyjnych. Wysyp giełdowych debiutów spółek internetowych osiągających zawrotne wyceny to dla wielu ekspertów powtórka bańki spekulacyjnej z przełomu XX i XXI w., dla innych bańką spekulacyjną są rekordowe ceny surowców, inni widzą bańkę na chińskim rynku nieruchomości, jeszcze inni na rynku obligacji korporacyjnych. Redaktorzy "New York Magazine" przygotowali pod koniec maja 2011 r. interesujące zestawienie największych baniek cenowych ostatnich lat:

Źródło: New York Magazine

Polaryzacja poglądów wśród inwestorów jest motorem napędzającym każdy rynek, jednak gdy z każdej strony jesteśmy bombardowani wiadomościami o bańkach spekulacyjnych, jedynym sposobem weryfikację skrajnych opinii jest posiadanie własnych reguł i filtrów odsiewających szum informacyjny od wartościowych sygnałów. Sam fakt, że cena jakiegoś aktywa w ciągu roku wzrosła kilkunastokrotnie jeszcze nie musi oznaczać, że mamy do czynienia ze spekulacyjnym bąblem, jeśli jednocześnie zdecydowanej zmianie uległy ważne czynniki fundamentalne decydujące o wartości tego aktywa, np. pojawiły się nowe modele biznesowe, które wcześniej były niemożliwe (zakupy grupowe - Groupon, wirtualna waluta - Zynga) lub trendy w zachowaniu społeczeństwa (kontakty ze znajomymi na Facebooku, poszukiwanie pracy przez LinkedIn).

Historia dostarcza wystaczającej ilości przykładów baniek, aby na ich podstawie pokusić się o opisanie powtarzalnych schematów towarzyszących kreowaniu nowych gorączek złota (jak uczynił np. Barry Ritholz z Fusion IQ). Oto kilka mierzalnych kryteriów pomagających wytropić bańki spekulacyjne zanim pękną oraz ich odniesienie do wybranych prawie-bąbli, które rosną na naszych oczach:

1. Odchylenie wyceny od historycznych średnich. Tradycyjne wskaźniki (kapitalizacja, cena/zysk, cena/sprzedaż) zaczynają wariować. Jeśli rosną powyżej dwóch odchyleń standardowych od poziomu historycznie uznawanego za normę, pora sprawdzić czy fundamenty zmieniły się w stopniu uzasadniającym gorączkę złota. Spółki technologiczne czy biotechnologiczne z reguły mają większe współczynniki C/Z od szerokiego rynku, ponieważ inwestorzy godzą się płacić w cenach akcji dodatkową premię za szybki rozwój i większy potencjał zwiększania zysków w przyszłości.

" O ile C/Z chińskiej wyszukiwarki internetowej Baidu na poziomie 65 można wytłumaczyć np. przekraczającymi 40 proc. zwrotem z kapitału własnego i marżą netto, o tyle spółki bez historii finansowej wyceniane dziesięciokrotnie wyżej noszą znamiona spekulacji. Chiński konkurent Facebooka, RenRen, po przecenie akcji o 70 proc. od dnia debiutu ma C/Z, liczony na podstawie prognozowanych zysków powyżej 700 - to zdecydowanie przypadek anomalii, czy jak powiedziałby statystyk, wydarzenie 3 sigma (odbiegające od 99,7 proc. przypadków).

Źródło. Yahoo.com

* długoterminowy C/Z liczony metodą Roberta Schillera (wygładzenie wahań przez dziesięcioletnią średnią zysków spółek), według raportowanych zysków spółek C/Z jest najniższy od kilku lat i wynosi nieco powyżej 14.

2. Ponadprzeciętne stopy zwrotu - możliwość szybkiego wzbogacenia się działa na inwestorów niczym magnes w końcowej fazie pompowania bańki. W latach 1995-1999 r. indeks S&P500 rósł w tempie znacznie powyżej stabilnej, długoterminowej stopy zwrotu, odpowiednio: 38 proc., 23 proc., 33 proc., 29 proc., 21 proc. Podobną iluzję pewnego zysku kreślił w połowie minionej dekady amerykański rynek nieruchomości - stopy zwrotu z kilku ostatnich lat sugerowały, że na tym rynku ceny idą tylko w górę.

" Pierwsze spektakularne debiuty giełdowe i przejęcia innowacyjnych spółek sygnalizują, że jeśli właśnie powstaje druga bańka internetowa, to jest ona jeszcze na wczesnym etapie.

" Bardziej powinni obawiać się inwestorzy kupujący po obecnych cenach metale szlachetne czy metale ziem rzadkich, które od kilku lat przynoszą stopy zwrotu działające elektryzująco na chciwych inwestorów-amatorów. Oczekiwanie, że podobne wyniki będą powtarzane przez kolejną dekadę, może okazać się myśleniem życzeniowym.

3. Nadmierna dźwignia finansowa - tani kapitał pochodził w historii z różnych źródeł (kredyty subprime i sekurytyzacja, inwestorzy-amatorzy i internetowa bańka, banki centralne), ale przeważnie pompował największe spekulacyjne bąble.

" Na rynku forex każdy może dziś obracać instrumentami o wartości stukrotnie wyższej niż własny wkład kapitału (dźwignia 1:100 to standard, są również firmy które wabią inwestorów dźwignią 1:500)

" Chiny od kilku miesięcy starają się powstrzymać napływ taniego kapitału na rynek nieruchomości (podnosząc stopy procentowe, wymogi kapitałowe stawiane bankom udzielającym kredyty czy poprzez zwiększenie minimalnego wkładu własnego kupujących)

" Istniejące od kilku miesięcy spółki internetowe, nie tylko z Doliny Krzemowej, nie mają obecnie problemu z wyciągnięciem kilku milionów dolarów od aniołów biznesu i funduszy venture capital prześcigających się w finansowaniu projektów na etapie pomysłu (tzw. seed rund). Powstała nowa klasa inwestorów określanych super aniołami biznesu - posiadają oni do zainwestowania kapitał porównywalny z funduszami VC, ale preferują bardziej ryzykowne projekty na etapie zalążkowym.

Dowiedz się więcej na temat: jak rozpoznać | rozpoznać | bańki | rozpoznanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »