Reklama

Rynki wschodzące skorzystają

Zimnym prysznicem na głowy optymistów okazały się ostatnie giełdowe dni. Nie tylko indeksy nie pięły się dalej, ale nastąpił wyraźny regres, skłaniający do ostrożności przy prognozowaniu nowych tegorocznych szczytów.

Oprócz samego zachowania rynków akcji, powodów do niepokojów dostarczały dane gospodarcze, które uzasadniały obawy przed osłabieniem tempa rozwoju gospodarczego. Nie rozwiały ich informacje o wzroście PKB w strefie euro i Niemczech w II kwartale, które okazały się zaskakująco dobre.

Zostały one potraktowane jako historia. Wydaje się to słuszna logika. Co do kondycji głównych gospodarek w I i II kwartale tego roku nikt nie miał wątpliwości (o dobrych wynikach pozwalały myśleć choćby wskaźniki wyprzedzające koniunktury). Stąd skłonność do pomijania danych odnoszących się do I połowy tego roku, a skupianie się na informacjach dających wyobrażenie o sytuacji w II połowie tego roku.

Reklama

Ostatnie dni nie przyniosły zmian w zakresie przepływu globalnego kapitału. W dalszym ciągu szuka on okazji do zarobku na emerging markets, zarówno na rynkach akcji, jak obligacji. W tygodniu zakończonym 11 sierpnia, fundusze akcji z rynków wschodzących pozyskały 1,6 mld USD, a obligacji państw rozwijających się ponad 600 mln USD. Co przy tym ciekawe, bilans napływów środków dla wszystkich funduszy akcji na świecie był ujemny. To pochodna niechęci do akcji na rynkach rozwiniętych.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Napływający na rynki wschodzące kapitał sprzyja podtrzymaniu dobrych nastrojów wokół aktywów tego grona państw. Utrzymuje się niechęć globalnych inwestorów do akcji na rynkach rozwiniętych

Rynki nieruchomości

W warunkach utrzymujących się obaw o los globalnego ożywienia gospodarczego, sygnały napływające z rynków nieruchomości są szczególnie istotne, bo są one poprzez efekty mnożnikowe kołem zamachowym gospodarek. W poprzednim cyklu ekonomicznym, gdy koniunktura odradzała się po załamaniu związanym z pęknięciem internetowej bańki, znakomita kondycja rynków nieruchomości znacząco pomogła w przezwyciężaniu trudności.

Tym razem gospodarki większości państw dojrzałych takiego wsparcia nie mają. To utrudnia wejście na ścieżkę stabilnego rozwoju. Dwoma skrajnymi przypadkami są chiński i amerykański rynek nieruchomości. W pierwszym przypadku stymulacja fiskalna i monetarna gospodarki przyniosła nierównowagę na nim i nadmierny wzrost cen. W USA nie osiągnięto natomiast praktycznie żadnych efektów i kondycja tej części gospodarki pozostaje bardzo słaba. W obu krajach osłabienie koniunktury gospodarczej niesie dla rynków nieruchomości dodatkowe zagrożenia.

Katarzyna Siwek

Home Broker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »