Reklama

WIG-Banki zyskał od początku roku 10 proc. "Na GPW nie ma hossy bez banków"

Pierwszy tydzień styczna dla GPW w Warszawie był zdecydowanie bardziej udany niż dla giełdy nowojorskiej. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę piątkowe, ponad 2-procentowe wzrosty indeksów na Wall Street. Dla wskaźnika mWIG40 grupującego spółki średnie był to najlepszy tydzień od marca 2022 roku. Najbardziej wyróżniał się WIG-Banki - cztery ostatnie sesje przyniosły mu 10-procentowy wzrost.

  • Obserwowany jest duży napływ kapitałów do całego sektora bankowego w Europie. Ten z kolei może wynikać z wiary inwestorów w nienajgorszy rozwój sytuacji gospodarczej na kontynencie
  • Maciej Leściorz z CMC Markets jest zdania, że niedawny cykl podwyżek stóp procentowych sprzyjał polskim bankom, a ich zyski szły w górę, bo rosły marże
  • Jeśli polska gospodarka popadnie w recesję, to akcja kredytowa banków może osłabnąć. Następstwem takiego zdarzenia mogłoby być szybkie wycofywanie się kapitałów z płynnych akcji sektora bankowego na GPW
  • Wielu zarządzających funduszami w USA uważa, że ich krajowi grozi głęboka recesja, która może spustoszyć zyski spółek notowanych na Wall Street

Reklama

Nieco skrócony tydzień na warszawskim parkiecie, który rozpoczął 2023 rok, dla wskaźnika WIG20 był najbardziej wzrostowy od początku listopada. Moc pokazał mWIG40, dla którego był to najlepszy tydzień od marca zeszłego roku. Tymczasem na Wall Street, po bardzo nieudanym 2022 roku, pierwsze dnia stycznia nie przyniosły przełomowej zmiany indeksów.

Banki liderami GPW

Początek miesiąca na GPW byłby zapewne jeszcze bardziej udany, gdyby nie czwartkowy spadek notowań Orlenu o ponad 5 proc., przy obrotach przekraczających 320 milionów złotych - najwyższych w Warszawie w ostatnim dniu przed długim weekendem. W rezultacie WIG20 tydzień zamknął sesją ze wzrostem o zaledwie 0,05 proc.

Akcjom spółki, kierowanej przez Daniela Obajtka zaszkodziła informacja, że UOKiK rozpoczyna postępowanie wyjaśniające w sprawie kształtowania cen paliw. To z kolei ma związek z podejrzeniami, że koncern stosował wyjątkowo wysokie marże w okresie poprzedzającym podwyżkę VAT na paliwa z 8 do 23 proc.

Od początku tego roku WIG-Banki wzrósł aż do 10 proc. - Jeszcze raz potwierdziła się stara reguła, że na GPW nie ma hossy bez banków. Niedawny cykl podwyżek stóp procentowych sprzyjał polskim bankom. Ich zyski szły w górę, bo rosły marże. Bardzo możliwe, że zyski sektora bankowego z 2022 roku osiągną poziom 10 miliardów złotych - tłumaczy Maciej Leściorz z CMC Markets.

Wielu analityków podkreśla, że nasz WIG-Banki korzysta z szerszego zjawiska. Obserwowany jest bowiem duży napływ kapitałów do całego sektora bankowego w Europie. Ten z kolei może wynikać z wiary inwestorów w nienajgorszy rozwój sytuacji gospodarczej na kontynencie. Rynki z nadzieją przyjęły na przykład informację o spadku inflacji we Francji, Niemczech i całej strefie euro (w tym wypadku z 10,1 do 9,2 proc.).

- Trzeba pamiętać, że jedną trzecią udziału w wycenie WIG20 stanowią banki. Poza tym, ponad 60 proc. obrotów przypadających na ten indeks wypracowują inwestorzy zagraniczni ostatnio dobrze nastawieni do spółek z sektora finansowego - podkreśla Maciej Leściorz. Dodaje, że wielu stawiających teraz na akcje banków liczy na wysokie dywidendy ze strony PKO BP, czy Pekao SA.

W przypadku PKO BP mamy do czynienia ze spektakularnym wzrostem ceny akcji z 21,5 zł do 33 zł w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Z technicznego punktu widzenia na wykresie tej spółki ostatnio został przebity poziom oporu, a następny znajduje się na wysokości 41 zł.

- Bankowa koniunktura nie będzie trwać w nieskończoność. W polskiej gospodarce, tak jak w wielu innych, trzeba spodziewać się recesji. Wówczas akcja kredytowa banków może osłabnąć. Następstwem takiego zdarzenia mogłoby być szybkie wycofywanie się kapitałów z płynnych akcji sektora bankowego na GPW - ostrzega Maciej Leściorz.

Wall Street na rozdrożu

Inwestorzy aktywni na rynkach amerykańskich są w tej chwili bardzo ostrożni. Musieli pogodzić się z faktem, że miniony rok nie był dla nich zbyt łaskawy. Wojna na Ukrainie oraz agresywne zacieśnianie polityki pieniężnej przez czołowe banki centralne na świecie doprowadziły do spadku notowań akcji, obligacji, kryptowalut i wielu innych aktywów.

W swoim najniższym punkcie w 2022 roku, indeks S&P500 tracił 11 bilionów dolarów kapitalizacji rynkowej. Jest to wartość podobna do całorocznej produkcji przemysłowej Niemiec, Japonii i Kanady razem wziętych.

Technologiczny Nasdaq 2022 rok zakończył spadkiem o 35 proc., przy czym notowania wielu gigantów składających się na ten indeks runęły zdecydowanie bardziej. Tesla, Meta (Facebook) i PayPal straciły na wartości ponad 60 proc. O połowę przecenione zostały spółki Amazon i Nvidia, a Alphabet potaniał o prawie 40 proc. Spadki ponad 25-procentowe stały się udziałem firm Apple i Microsoft.

Brytyjski dziennik Financial Times nazwał 2022 "rokiem bólu". Wyliczył, że modelowy portfel składający się w 60 proc. z akcji i 40 proc. z obligacji odnotował w zakończonym właśnie roku najgorszy wynik od roku 1932, kiedy to Stany Zjednoczone znalazły się w środku Wielkiego Kryzysu.

Bardzo przyczyniła się do tego polityka pieniężna Rezerwy Federalnej, która w reakcji na najwyższą od ponad 40 lat inflację konsumencką aż siedem razy z rzędu podniosła stopy procentowe. W rezultacie stopa funduszy federalnych wzrosła o 425 punktów bazowych z 0,25 proc. do 4,50 proc., co jest najwyższym poziomem od października 2007 roku.

Fed poskromi giełdę

Jak podkreśla Maciej Leściorz, ten rok indeksy giełdy amerykańskiej rozpoczęły trendem bocznym. - Historia uczy, że po każdym bardzo nieudanym roku na Wall Street, przychodzi lepszy rok. Jednak z drugiej strony, trzeba założyć, że w pierwszym kwartale 2023 roku kapitały nie będą wybierały tak ryzykownych aktywów jak akcje, gdyż inwestorzy czekają najpierw na recesję. Można nawet powiedzieć, że recesja jest tak bardzo wyczekiwana, że aż niemożliwe, że nie nadejdzie - przewiduje analityk CMC Markets.

Wiele wskazuje na to, że obserwowany od wielu tygodni na Wall Street trend boczny, to wyraz obaw inwestorów, że mocne podwyżki stóp procentowych w USA negatywnie wpłyną na stan gospodarki. Leściorz zakłada, że przy najbliższej okazji Fed będzie nieugięty i znów podniesie stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Jego zdaniem, nie należy też się spodziewać, że pierwsza obniżka stóp w USA nastąpi już w tym roku.

Prawdopodobieństwo podtrzymania twardego kursu przez Rezerwę Federalną rośnie w świetle najnowszych danych z amerykańskiego rynku pracy. Jak się okazało, w grudniu w USA stworzono 223 tysiące nowych etatów w sektorze pozarolniczym, podczas gdy spodziewano się wyniku na poziomie 200 tysięcy. W dodatku, stopa bezrobocia spadła nieoczekiwanie do 3,5 proc., co jest najniższym odczytem od września 2022 roku i jednym z najniższych w historii.

Prezes Banku Rezerwy Federalnej w St. Louis James Bullard stwierdził, że rynek pracy pozostaje silny. - Patrząc w perspektywie historycznej od lat 80., dzisiejsza sytuacja jest bezprecedensowa, z miarami popytu na pracę znacznie przekraczającymi miary jej podaży - oświadczył Bullard. Ponadto argumentował, że choć wskaźniki inflacji konsumenckiej ostatnio spadły, to stopa wzrostu cen może się wahać napędzana przez rosnące koszty żywności i energii.

Niedźwiedzie nie ustępują bykom

Peter Oppenheimer, główny strateg globalnych rynków akcji w Goldman Sachs, w swojej prognozie na rok 2023 napisał, że "rynek niedźwiedzia na giełdzie jeszcze się nie skończył". Z kolei, dom badawczy TS Lombard zwraca uwagę na fakt, że żaden z obserwowanych w ubiegłym stuleciu amerykańskich rynków niedźwiedzia nie zakończył się przed rozpoczęciem związanej z nim recesji. To jest zaś argument przemawiający za kontynuacją spadków.

Wielu zarządzających funduszami w USA uważa, że akcje nie są nawet bliskie odzwierciedlenia ryzyka głębokiej recesji w USA, która może nadejść i spustoszyć zyski przedsiębiorstw w tym roku. Tatjana Puhan, zastępca dyrektora ds. inwestycji we francuskiej firmie zarządzającej aktywami Tobam, uważa, że wszelki optymizm w tej chwili obserwowany na rynkach jest pomyłką. Jej zdaniem, inwestorzy nie doceniają, jak bardzo Fed jest zdeterminowany w prowadzeniu obecnej polityki monetarnej. - Spodziewa się, że akcje spadną przynajmniej o kolejne 10 procent - podsumowuje Tatjana Puhan.

Wyjątkowym optymistą jest natomiast Grace Peters z JPMorgan Private Bank. Jak twierdzi, klasyczna mieszanka, czyli 60 proc. akcji i 40 proc. obligacji, ma w tej chwili najlepsze perspektywy od dekady. Dodaje, że to dobry moment na przebudowę portfeli, gdyż “zawsze najciemniej jest przed świtem".

Grace Peters zwraca jednak uwagę na fakt, że o sukcesach na rynkach kapitałowych często decydują niuanse, takie jak szczęśliwy kalendarz decyzji inwestora. Z jego wyliczeń wynika, że trzymanie w portfelu indeksu S&P500 przyniosłoby na przestrzeni ostatnich 20 lat średnioroczną stopę zwrotu w wysokości 9,76 procent. Jednak pominięcie 10 najlepszych dni zmniejszyłoby tę stopę do 5,6 procent, zaś brak 30 najkorzystniejszych dni obniżyłoby zwrot do 0,8 procent.

Jacek Brzeski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: WIG-BANKI | polska giełda | GPW | NASDAQ | SP500 | inwestorzy zagraniczni

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »