Reklama

Argentyna próbuje wyjść na prostą!

Podniesienie podatków, zamrożenie rent i emerytur a także wsparcie dla firm - to część założeń pakietu pomocowego przyjętego o świcie przez Senat Argentyny w tym tygodniu w poniedziałek. Ustawa ma wpłynąć na poprawę sytuacji gospodarczej kraju.

- Liczyć całość czy dzielimy? - to pytanie najczęściej zadawane jest przy kasach w argentyńskich supermarketach. Sytuacja materialna mieszkańców kraju jest na tyle zła - 40,8 proc. żyje poniżej progu ubóstwa - że karty płatnicze mają specjalną funkcję, pozwalającą na dzielenie każdej, nawet najmniejszej płatności na dwa albo na trzy razy.

Reklama

Kryzys gospodarczy się pogłębia i nad Argentyną po raz kolejny zawisła wizja "corralito" - niewypłacalności tamtejszych banków, do czego doszło już w 2001 roku. Prezydent Alberto Fernandez, który wygrał wybory 27 października, "odziedziczył" kraj z ponad czteroprocentowym spadkiem produkcji gospodarczej, 8,5-proc. bezrobociem i inflacją przekraczająca 50 procent w skali roku.

W tej sytuacji rząd zaapelował do społeczeństwa o solidarny wysiłek i przyjął pakiet ustaw, z których większość została przyrównana przez opozycję do drastycznej polityki zaciskania pasa. Jedna z najmniej popularnych decyzji dotyczy wyjazdów za granicę. Wszystkie płatności realizowane poza krajem kartą kredytową będą obłożone 30-proc. podatkiem. Dlatego przestanie się opłacać - jak dotychczas - robić zakupy w sąsiadujących Paragwaju, Urugwaju i Boliwii. Rząd chce w ten sposób wesprzeć lokalnych wytwórców i ożywić wewnętrzny handel.

Zagraniczne obostrzenia dotyczyć będą nie tylko nabywania produktów, ale też opłat za hotele i wyżywienie. Ta decyzja ma uzdrowić argentyńską turystykę, której straty w ostatnich latach przekraczają łącznie 5 miliardów dolarów, a przy tej okazji wpłynąć na stworzenie nowych miejsc pracy.

Zdecydowano też, że z czterech do dziewięciu procent zostaną podniesione podatki z eksportu płodów rolnych - największego źródła dewiz. Z 18 do 27 proc. wzrośnie opodatkowanie eksportu soi - najbardziej konkurencyjnego produktu rolniczego na kontynencie.

Rząd zapowiada podniesienie podatków od nieruchomości, najwięcej - od dóbr posiadanych za granicą. A żeby zwalczać szarą strefę, dodatkowym podatkiem zostaną obłożone firmy, które wciąż nie prowadzą obrotu bezgotówkowego. Mniej zaś odprowadzą do fiskusa przedsiębiorstwa, które podniosą pensje pracownikom. Małe firmy będą natomiast mogły opóźnić spłatę zaciągniętych kredytów.

Prezydent Alberto Fernandez ostrzega jednak, że wszystkie te środki nie odniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli krajowi nie uda się renegocjować z Międzynarodowym Funduszem Walutowym warunków spłat zaciągniętego w długu. Argentyna pożyczyła 44 mld dolarów, jednak ostatnia transza - 12 miliardów 300 milionów dolarów - nie wpłynęła jeszcze na konto Banku Centralnego (Banco Central). Fernandez zapowiedział, że z niej zrezygnuje i zwrócił się do Parlamentu o otrzymanie specjalnych uprawnień, aby rozpocząć negocjacje z MFW.

Ewa Wysocka

Dowiedz się więcej na temat: MFW | Argentyna | rynki wschodzące

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »