Reklama

Ceny grzybów wysokie jak nigdy dotąd. Susze od kilku lat zmniejszają zbiory

Grzyby leśne mogą okazać się w tym roku dobrem luksusowym. Przede wszystkim - jest ich mniej niż zwykle, a poza tym ze względu na suszę czas występowania grzybów znacznie się skraca - nawet o miesiąc w porównaniu z innymi latami. To z kolei wpływa na ceny.

  • Perwsze kurki pojawiły się w tym roku w lasach stosunkowo późno, bo w drugiej połowie lipca. To miesiąc później, niż zazwyczaj.
  • Ceny grzybów na targowiskach sięgały wtedy 90-100 zł za kilogram. Taki poziom cen był dla krajowego przetwórstwa całkowicie zaporowy. W sierpniu i na początku września za kilogram pieprznika jadalnego (zwyczajowa nazwa kurki) płaci się co najmniej 50 zł. 
  • Do niskich zbiorów grzybów przyczyniło się przesuszenie ściółki leśnej i brak opadów. Niewielkie deszcze sprawiają, że gdzieniegdzie pojawiają się wysypy kurek.
  • Grzybów jest wciąż za mało. Stąd wysoka cena, która zresztą nadal może rosnąć.

Reklama

Ceny grzybów na targowiskach zróżnicowane geograficznie

Sprawdziliśmy, jak kształtują się aktualne ceny na targowiskach. W stolicy na grzybowe zakupy trzeba się wybrać z grubym portfelem. 

Za kilogram świeżych kurek zapłacimy 75-80 zł. Jeszcze droższy jest borowik szlachetny, którego kilogram wyceniany jest nawet na 85 zł. Na pocieszenie warto dodać, że kilogram maślaków kosztuje około 30 zł.

Sprawdza się natomiast teoria, że warszawskie ceny zwykle zawyżają średnią krajową. W dodatku grzybiarze twierdzą, że w tym roku dużo więcej grzybów jest na południu. 

Okazuje się, że za kilogram borowików w Krakowie zapłacimy dużo mniej niż na warszawskim targowiskach - ceny za grzyby zebrane w górach nie przekraczają 35-45 zł (oczywiście za kilogram). Krakowscy sprzedawcy nie zedrą też skóry z amatorów kurek, które kosztują około 50 zł. Pojawiły się też podgrzybki - na razie kosztują około 40 zł.

Kurek na pewno zabraknie

- Sytuacja w tym roku jest tragiczna. Do tej pory zbiory kurek pokryły zaledwie połowę krajowego zapotrzebowania. Przy idealnych warunkach, zakładając że te grzyby pojawią się nagle w wielkiej obfitości i będą zbierane przez półtora miesiąca, można by liczyć na zaspokojenie potrzeb krajowych producentów. Ale niestety wątpię w tak szczęśliwy splot okoliczności - mówi Łukasz Kazberuk, prezesem Ogólnopolskiej Izby Przetwórców i Eksporterów Runa Leśnego. Skąd właściwie bierze się ten problem? Odpowiedzialne są zmiany klimatu. - Od kilku lat zjawiska pogodowe stały się zupełnie nieprzewidywalne. Kiedyś można było w zasadzie zakładać określony wolumen zbiorów, który zawsze oscylował wokół wartości średniej. Ale ostatnio ilość grzybów w polskich lasach z roku na rok spada. Rosną więc ich ceny - tłumaczy ekspert. Jak dodaje, podobna sytuacja ma miejsce w innych krajach europejskich.

Kłopot w tym, że w tym roku urodzaj lasów może okazać się nieco niższy. Pod koniec sierpnia Instytut Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa Państwowy Instytut Badawczy (IUNG) poinformował w Klimatycznym Bilansie Wodnym, że tzw. susza rolnicza występuje na terenie wszystkich województw i we wszystkich monitorowanych uprawach. Oczywiście, nie monitorowano grzybów leśnych, ale IUNG zauważył, że średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) dla całego kraju, na podstawie którego dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą była ujemna, wynosiła -123 mm.

Ciężko stwierdzić czy warunki pogodowe w końcowej części sezonu będą sprzyjać zbieraczom runa leśnego i firmom je skupującym. Potrzebne są z pewnością obfite deszcze. Ale sam sezon na grzyby jest przesunięty w czasie i raczej ulegnie skróceniu. - Do tej pory pojawiły się właściwie tylko kurki. Już powinny być borowiki, nadal są szanse na niezłe zbiory podgrzybków. Trzeba jednak pamiętać, że tradycyjnie w Polsce większość osób zawodowo zajmujących się zbieractwem kończy swoje żniwa 1 listopada. Zostały nam więc niecałe dwa miesiące - zauważa Łukasz Kazberuk.

Czytaj więcej: Morze grzybów w jednym z polskich regionów. Imponujący rekord!

Polska od lat jest grzybową potęgą

Co trzecia europejska pieczarka pochodzi z Polski. Jesteśmy również potentatem na rynku grzybów leśnych. Rocznie eksportowanych jest dwadzieścia tysięcy ton tych produktów żywnościowych. Dobrze sprzedają się kurki, borowiki, maślaki oraz prawdziwki, a czołowymi importerami były Niemcy, Francja oraz Włochy. W tych krajach aż 90 proc. grzybów dostępnych w marketach to produkty pochodzenia polskiego.

Zawdzięczamy to głównie dużym i urodzajnym lasom, które zajmują 29 proc. powierzchni Polski. Poza tym obowiązujące prawo umożliwia nieograniczone zbieranie runa leśnego, w tym grzybów.

Czytaj również: 

Grzyby trujące a grzyby jadalne. Jak ich nie pomylić?

Nie trzeba jechać na grzyby do Borów Tucholskich. W tych lasach ich nie brakuje

Gdzie na grzyby z Warszawy? Miejsca w lasach na Mazowszu, Warmii i Mazurach

To najlepsze lasy na grzybobranie. Kosz będzie pełen borowików i koźlarzy

Krzysztof Maciejewski

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »