Jak podaje bułgarska gazeta "Sega" z badania agencji Alpha Research wynika, że poparcie społeczeństwa dla członkostwa Bułgarii w strefie euro uległo stabilizacji.
Poparcie dla euro w Bułgarii stabilizuje się
Aż 7 na 10 Bułgarów uważa, że przejście na nową walutę przebiega całkowicie bezproblemowo (23 proc.). Odpowiedź "raczej bezproblemowo" wskazało 49 proc. badanych.
Optymizm wśród przedsiębiorców jest równie wysoki. 74 proc. wskazało, że do tej pory ich firmy nie napotkały żadnych trudności związanych z wprowadzeniem euro, a 82 proc. "podziela opinię o ogólnym sprawnym przebiegu procesu w kraju".
Tuż po wprowadzeniu euro lokalne media donosiły o "fali spekulacji", która miała ogarnąć kraj. Część przedsiębiorców wykorzystała fakt zmiany waluty do podniesienia cen. "Jednym z najbardziej szokujących przykładów jest bochenek chleba tureckiego Simit (300 g), zakupiony w dużej sieci handlowej. 31 grudnia 2025 roku jego cena wynosiła 0,89 lewa (0,46 euro). 2 stycznia 2026 roku ten sam produkt kosztował już 1,19 lewa (0,61 euro)" - opisywał w styczniu portal marica.bg.
Bułgarom udało się zastopować "falę spekulacji" po wprowadzeniu euro
Rządzący przygotowali się jednak na taki scenariusz. Przed przejściem na euro, stworzono specjalne Centrum Koordynacyjne, którego zadaniem było monitorowanie cen produktów koszyka konsumpcyjnego. Do walki ze spekulantami zaangażowano także Krajową Agencję Skarbową, Komisję Ochrony Konkurencji oraz Komisję Ochrony Konsumentów.
Pracownicy tych trzech organów przeprowadzali kontrole w sklepach, w punktach usług i w gastronomii. Jeżeli w trakcie czynności sprawdzających wykryli nieuprawnione podwyżki cen, przedsiębiorca był karany grzywną. Ponadto władze apelowały do obywateli, aby zgłaszali tego typu przypadki. Jak donosi finansowy portal pariteni.bg Komisja Ochrony Konsumentów interweniowała m.in. w przypadku stołówki Uniwersytetu Medycznego w Płowdiwie, gdzie po wprowadzeniu euro ceny wzrosły o 50 proc. Urzędników zawiadomili studenci. Po kontroli ceny wróciły do poziomu z grudnia.
W Chorwacji przejście na euro nie obyło się bez problemów
W Chorwacji tymczasem wprowadzenie euro w styczniu 2023 roku wywołało chaos. Media donosiły, że część sklepów nie przyjmowała płatności w kunach, chociaż miała taki obowiązek do 15 stycznia. Inni z kolei nie chcieli przyjmować euro. Do tego niektórzy Chorwaci traktowali placówki handlowe jak kantory. Robili drobne zakupy, żeby wymienić kuny na euro.
Ponadto doszło do awarii Systemu Agencji Finansowej, co uniemożliwiło wypłatę większych sum pieniędzy. Co więcej, po przejściu na euro przez kilka dni połowa bankomatów nie działała.
Jednak największe oburzenie Chorwatów wywołały ceny. Spora część przedsiębiorców "przewalutowała" je zaokrąglając wzwyż. "Ceny żywności wzrosły o 10 proc. z dnia na dzień bez wyraźnego powodu, co można opisać jedynie jako niewiarygodną chciwość i chęć zarobku" - informowała Al Jazeera Balkans.
Inflacja w Bułgarii po wprowadzeniu euro spadła
Także dane Narodowego Instytutu Statystycznego potwierdzają, że po zmianie waluty w Bułgarii nie wystąpiła "systemowa fala podwyżek". Roczna stopa inflacji w styczniu spadła do 3,5 proc. w porównaniu z 5 proc. w grudniu.
Mimo to - jak zwraca uwagę serwis informacyjny news.bg - część Bułgarów uważa, że ceny w sklepach po wprowadzeniu euro wzrosły. "Problem tkwi w percepcji. Bułgarzy od dziesięcioleci myślą w lewach" - stwierdza serwis. Ponadto - jak dodaje portal - część obywateli mylnie obwinia o wzrosty cen niektórych produktów euro. Tymczasem podwyżki te mają wynikać z "typowych procesów inflacyjnych".











