Coraz więcej aktywności przenosi się do internetu. Czy infrastruktura temu podoła?

– Sytuacje kryzysowe, z jakimi mamy obecnie do czynienia, przyspieszają ewolucję trendów już obecnych w społeczeństwie – twierdzi Robert Kargon, profesor historii nauki na Uniwersytecie Johna Hopkinsa. Być może dzięki temu wkrótce będziemy mogli cieszyć się większym poziomem elastyczności w wykonywaniu zawodowych obowiązków, równowagą między pracą a życiem prywatnym oraz mniejszym natężeniem ruchu drogowego.

W tradycyjnym modelu zmiana zachowania i przyzwyczajeń wymaga czasu oraz przejścia społeczeństwa przez kolejne etapy. Teraz zaś wiele osób doświadczyło błyskawicznej transformacji sposobu w jaki pracują - dotyczy to kwestii związanych z przemieszczaniem się, miejscem pracy i stylem biznesowych interakcji. - Przez miesiąc zrobiliśmy to, co normalnie trwa lata i ominęliśmy praktycznie wszystkie etapy procesu zmiany - podkreśla Bartłomiej Raab, Country Manager w firmie Vertiv Poland. 

Nie było możliwości przeanalizowania korzyści, zaplanowania działań, zweryfikowania tych planów czy finalnie przygotowania się. Nagle wszyscy znaleźli się w nowym otoczeniu biznesowym. Dla wielu ma ono zalety. Inni marzą o powrocie do biura. Pewne jest natomiast, że praca z domu dla większości będzie nową normą, nawet jeśli restrykcje dotyczące przemieszczania się zostaną w pewnym stopniu rozluźnione. 

Reklama

Jeszcze do niedawna można było twierdzić, że internet przyczynił się do zwiększenia komfortu naszego codziennego życia. Dziś wiadomo, że stał się on krytycznym medium komunikacji i pracy. Umożliwia wizualną interakcję z osobami, których nie możemy fizycznie odwiedzić, zapewnia środki do życia, bezpieczeństwo i komfort psychiczny. - Internet znalazł rację bytu nawet w zawodach, które nie są zależne od technologii. Korzystają z niego nauczyciele, instruktorzy fitness czy lekarze - niektórzy z nich w ten sposób często po raz pierwszy. Zjawisko to nie pozostanie bez wpływu na informatykę i wspierającą ją infrastrukturę - mówi Bartłomiej Raab. 

1. Zwiększone wykorzystanie chmury

Raczej należy zakładać, że sytuacja, którą wcześniej uznawano za normalną, wróci nieprędko (jeśli w ogóle). Dlatego menedżerowie przedsiębiorstw będą chcieli zabezpieczyć je przed kolejnymi, potencjalnie nadchodzącymi wyzwaniami, uodpornić przeciwko ewentualnym kryzysom i zapewnić możliwość wprowadzenia nowego modelu pracy. Oczywisty zatem staje się znaczny wzrost zainteresowania chmurą. Firmy będą przenosiły do niej coraz więcej swoich usług, aby ułatwić dostęp do nich. Jednym z głównych kryteriów wyboru dostawcy usług chmurowych będzie zapewnienie przez niego najlepszego poziomu ochrony, ale też łatwej dostępności zespołu inżynierów. 

2. Coraz więcej centrów danych

- W związku ze zwiększonym popytem na usługi w chmurze jeszcze większego znaczenia nabierają parametry związane z ich kosztami i szybkością działania. - Dlatego jest prawdopodobne, że operatorzy dużych centrów danych oraz dostawcy usług kolokacji będą chcieli zapewnić sobie możliwość elastycznego zwiększania bazy użytkowników bez negatywnego wpływu na wydajność. Jeżeli odpowiednio się zabezpieczą, to z łatwością będą funkcjonować nawet w trudnych czasach. Duże znaczenie będzie odgrywała możliwość szybkiego wdrażania nowych zasobów obliczeniowych, prawdopodobnie wzrośnie więc zainteresowanie prefabrykowanymi centrami danych - podkreśla Raab.

 3. Maksymalne wykorzystanie łączy telekomunikacyjnych w gospodarstwach domowych

Coraz więcej usług chmurowych będzie wdrażanych lokalnie, geograficznie jak najbliżej użytkowników, aby zapewnić maksymalną możliwą szybkość połączenia. Ogólnie wolumen danych przesyłanych w Internecie nie zmieni się, ale modyfikacji ulegnie charakterystyka tego ruchu. Spadnie ilość transferu danych generowanego przez biura, a zdecydowanie wzrośnie obciążenie domowych łączy internetowych. W wielu przypadkach zostaną one wykorzystane do maksimum, co przyczyni się do powstawania wąskich gardeł, jako że najczęściej ich przepustowość jest ograniczona. Będzie to także wyzwanie dla lokalnych węzłów sieciowych - będą one pracować z niemal stuprocentową przepustowością, a więc pojawi się w nich konieczność efektywnego zarządzania zasilaniem oraz odprowadzaniem ciepła. Problemów w tym kontekście można spodziewać się szczególnie w okresie letnim.

Szczęściem w tym nieszczęściu jest jednak fakt, że ludzie są najlepiej przystosowującym się do nowych warunków gatunkiem. Teraz jedynie tempo tych zmian jest wyzwaniem. Gdyby konieczność szybkiego przeniesienia środowisk biurowych do domu zaistniała 15 lat temu, bylibyśmy znacznie mniej przygotowani do zapewnienia ciągłości biznesowej, niezbędnej do przetrwania teraz i w przyszłości.

Opr. KM

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: nowe technologie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »